fot. Vatican Media
Szkoła salezjanek im. Jana Pawła II w Kijowie działa mimo bombardowań
W Kijowie, mimo bombardowań i wszelkich braków spowodowanych wojną, działa założona przez salezjanki szkoła podstawowa im. Jana Pawła II. Dyrektorka, s. Anna Zajączkowska w rozmowie z watykańskimi mediami opisuje trudne warunki, ale podkreśla, że dzieci czują się w szkole bezpiecznie.
Szkoła salezjanek w Kijowie została otwarta pół roku przed rosyjską agresją na Ukrainę. Jak opowiada s. Anna, uczęszczało wówczas do niej zaledwie 6 uczniów i uczennic. Sytuacja zmieniła się po wybuchu wojny głównie dzięki temu, że w szkole udało się stworzyć schron dając poczucie bezpieczeństwa dzieciom i ich rodzicom. Szkoły ukraińskie nie były tak dobrze przygotowane na ostrzał i bombardowania. W tej chwili do szkoły uczęszcza 40-cioro uczniów, w tym ci, którzy opuścili szkoły państwowe.
Trauma dzieci
S. Anna Zajączkowska wskazała, że proces nauczania zakłócają braki energii i ogrzewania. Tej zimy w Kijowie często prąd dostarczano przez zaledwie 2-3 godziny na dobę. Nauka online przestała być możliwa. A kiedy był prąd, nie działało ogrzewanie. Jednak, jak mówi s. Anna, o wiele większą przeszkodą jest stale rosnąca wojenna trauma dzieci: „Co piąte ukraińskie dziecko straciło z powodu wojny krewnego lub przyjaciela, ponad połowa była świadkami walk, a co trzecie na własne oczy widziało zabitych i rannych. To nieuchronnie zwiększyło w dzieciach poziom agresji. Mamy specjalny program wsparcia dla dzieci, które doznały traumy w wyniku wojny. Organizujemy również grupy modlitewne i spotkania wspólnotowe, które pozwalają ludziom zachować spokój ducha i poczucie wspólnoty”. Szkoła stara się utrzymać rytm zajęć, bo daje to dzieciom poczucie stabilności, ale wśród nastolatków jedna trzecia cierpi na depresję i stany lękowe.

Społeczne skutki wojny
Jak informuje s. Anna, z badań wynika, że 80 procent ukraińskich rodzin znacznie zubożała z powodu wojny i nie widzi nadziei na poprawę sytuacji. Tym bardziej, że nie wiadomo czy, a jeśli tak, to kiedy, wojna się skończy. Niepewna przyszłość nie sprzyja zawieraniu małżeństw lub tworzeniu stałych związków. Rodzi się coraz mniej dzieci. Co gorsza, z powodu rozłąki spowodowanej służbą męża w wojsku, coraz więcej rodzin rozpada się.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Włochy upamiętniają niewinne ofiary mafii. Wśród nich siedmiu kapłanów
Ponad tysiąc młodych przeszło ulicami Wrocławia Akademicką Drogę Krzyżową [REPORTAŻ]
Papież do Ruchu Focolari: potrzeba waszego świadectwa jedności





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny