Fot. Wojtek Skibicki/Facebook @wspolnotaveraicon

Sztuka sakralna czyli pocałunek Pana Boga [ROZMOWA] 

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Zofia Kędziora rozmawia z o. Tomaszem Biłką OP o wspólnocie „Vera Icon”, sztuce sakralnej i kryzysie Kościoła – również w sferze estetyki.

Zofia Kędziora (misyjne.pl): Czym jest „Vera Icon”? 

Tomasz Biłka OP, duszpasterz wspólnoty „Vera Icon”: Jest to wspólnota twórców chrześcijańskich, to znaczy ludzi, którzy doświadczyli obudzenia wiary, miłości Jezusa i którzy są obdarzeni charyzmatem twórczym. Mówię: charyzmatem, ponieważ to dar, dzięki któremu mogą posługiwać w Kościele. Postanowili swoją sztukę oddać na służbę Panu Bogu. Misją „Vera Icon” jest tworzenie dzieł, które powstają z wiary widzącej. 

Czym jest wiara widząca?

Wierzymy w to, że wcielenie, a potem zbawcza męka i zmartwychwstanie Chrystusa to takie wydarzenia, które sprawiają, że człowiekowi otwierają się oczy. Otrzymujemy dzięki wierze światło dla rozumu, czy – jak mówią apostołowie – światłe oczy serca, oczy Ducha Świętego. To taka optyka, w której mamy oczy Jezusa Chrystusa i nimi możemy patrzeć na świat i samych siebie. To duchowy dar widzenia rzeczywistości cielesnej jako rzeczywistości skierowanej ku Bogu. I tym w ogóle jest dla Kościoła ikona – nie jako sposób malowania obrazu, ale jako duchowy dar widzenia, który umożliwia poznanie Boga prawdziwego. Jak mówi św. Jan: „otrzymaliście dar dla umysłu, poznania Boga prawdziwego”. Ten dar jest tak naprawdę podstawowym darem chrześcijanina w ogóle, a dla twórcy chrześcijańskiego jest to szczególne.  

To właśnie mówi Benedykt XVI w „Duchu liturgii”. 

On mówi, że największą apologią chrześcijaństwa, czyli uwierzytelnieniem prawdziwości doktryny, którą głosimy, jest ta treść, która przekonuje moje serce. 

„Sztuka taka (chrześcijańska – przyp. T. B.) zakłada przede wszystkim dar nowego spojrzenia. Warto zatem dołożyć wszelkich wysiłków, aby ponownie dotrzeć do wiary widzącej. Tam, gdzie ona zaistnieje, tam i sztuka znajdzie swój właściwy wyraz” – Benedykt XVI.

Benedykt XVI mówi, że czymś takim są dwie rzeczywistości. Pierwsza, oczywiście, to są święci, w których Boża moc się okazuje. Druga – co może wydawać się zaskakujące – to sztuka. To jest głęboko katolickie rozumienie. Powołanie artysty jest dość szczególne, a misja artysty katolickiego brzemienna. W tym momencie Benedykt XVI przywołuje własne doświadczenie ze mszy św. Bacha, której słuchał z pewnym protestanckim biskupem. Według niego to, co było tam wyśpiewane i sposób, w jaki zostało to wykonane, ma charakter boski i uwiarygadnia doktrynę. Dalej mówi o roli sztuki i piękna, konstruuje myśl o „strzale piękna”. Inaczej mówiąc, w świecie konkurujących systemów, gdzie mamy wielu nauczycieli, wiele doktryn, wiele propozycji, a każda z nich jest jakąś propozycją na życie, nie można się w tym do końca rozeznać. Jest jednak doświadczenie człowieka, które polega na spotkaniu z pięknem. Piękno prawdy czy piękno dobra, które my możemy poznać zmysłowo, bo jesteśmy cieleśni, przeszywa nasze serce. Ratzinger mówi o doświadczeniu estetycznym, które sprawia, że człowiek staje się pragnącym czegoś, co przekracza ziemski porządek i immanencję. Człowiek zaczyna tęsknić i szukać tego, co jest źródłem tego piękna. Człowiek zostaje pociągnięty do coraz dalszych poszukiwań. Jednak od momentu, jak pisze, „zranienia twojego serca”, serce staje się nacięte, pragnące i wie, że nic, co nie jest tą prawdą, go nie nasyci. Nic, co nie pochodzi od Boga, co nie jest Jego blaskiem, Jego pięknem, nie jest prawdziwe. Dzięki temu doświadczeniu otrzymujemy azymut, by w różnych systemach konkurujących ze sobą poznać to, co jest prawdą.  

Fot. Wojtek Skibicki/Facebook @wspolnotaveraicon

Skąd pochodzi nazwa „Vera Icon”?

„Prawdziwy obraz”. To pewien typ ikoniczny przedstawiający umęczone oblicze Chrystusa. W naszych dziełach szukamy tego prawdziwego oblicza Chrystusa, tego, że On jest Bogiem, który patrzy na nas z miłością, a także ukazywać Jego piękno. Mottem „Vera Icon” jest zdanie Benedykta XVI: potrzeba, aby nasza wiara na nowo stała się widząca, po to by sztuka mogła znaleźć swój prawdziwy wyraz. Sztuka jest wówczas świadectwem tej wiary, rodzi się z wiary. Jeśli więc ktoś jest niewierzący, nie może tworzyć sztuki tego rodzaju. To jest dość określona optyka.  

Co realizujecie poprzez tworzenie tego typu dzieł? 

Mamy trzy określone cele. Po pierwsze to nasze uwielbienie Boga Ojca, złożenie świadectwa o swojej wierze, przyznania się do Chrystusa, wychwalanie Go za piękno stworzenia. To także złożenie świadectwa o prawdzie. Gdy popatrzymy na Apokalipsę, znajdziemy tam słowa, że „oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka”, czyli dzięki ofierze Jezusa Chrystusa i „dzięki słowu swojego świadectwa”. To jest dla nas bardzo konkretny cel. Tworzenie tych dzieł to nie tylko dodatek do wiary, jej ilustracja, ale coś, co jest istotą tej wiary i mistycyzmu. I trzeci cel to ewangelizacja twórców, ale i innych ludzi. Trochę nie lubię słowa „ewangelizacja”, ponieważ mam wrażenie, że to jest zamienianie mistagogii, czyli podprowadzania pod doświadczenie Bożej miłości, na pewną wydarzeniowość czy ideologię. A chodzi o doświadczenie duchowe. W każdym razie taką rolę twórcy chrześcijańscy pełnią.  

Fot. Wojtek Skibicki/Facebook @wspolnotaveraicon

Szczególnie teraz, w momencie, w którym w Kościele jest kryzys.  

To kryzys, w którym jest świat, stąd jest on też w Kościele. Jedną z najważniejszych rzeczy, który odbywa się teraz w Kościele, jest trud przekazywania wiary. Wiary, która może zdawać się niedzisiejsza, stara. Wiele ludzi narzeka na kicz w Kościele, wielu nie odnajduje się w pewnej kościelnej estetyce, w takiej emocjonalności, która wydaje się momentami histeryczna, a dzieła, które powstają w Kościele, można kojarzyć nawet z dewocją. Mamy w tym względzie wiele problemów i kwestii. Jedna kwestia jest jednak istotna: nasza wiara bez kultury stanie się ślepa, głucha i niema. Wiara jako pewien dar duchowy domaga się wyrazu i nieustannego odwoływania się do form, które zostały kiedyś stworzone, ale tak naprawdę chrześcijaństwo potrzebuje kultury z jej czasów. Inaczej to będzie patologia.  

Zbliżają się rekolekcje waszej wspólnoty. Na nich twórcy nabierają inspiracji? 

Rekolekcje odbywają się u nas w czasie Adwentu, Wielkiego Postu i w czasie wakacji. To właśnie na zbliżających się rekolekcjach, będziemy obchodzili koniec starego i początek nowego okresu tworzenia. To także czas, w którym twórcy podejmują ślubowanie, podejmują się próby tworzenia w naszej wspólnocie na okres jednego roku. To jest czas modlitwy, ukazywania misji, modlitwa o natchnienie, o uzdolnienie do tej pracy. Co roku te rekolekcje skupiają się na jakiejś prawdzie wiary właśnie poprzez sztukę. Próbujemy również teologicznie czytać sztukę współczesną, to znaczy szukamy w niej nasion Słowa Bożego. Można więc powiedzieć, że próbujemy tak naprawdę wejść w dialog z kulturą współczesną.  

Dziękuję za rozmowę! 

Sztuka sakralna czyli pocałunek Pana Boga [ROZMOWA] 
4.8 (80%) 2 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze