fot. Maciej Kluczka

„Triumf serca”, czyli pasja o. Maksymiliana Kolbego [+GALERIA]

Od 12 września w kinach będzie można zobaczyć film „Triumf serca”, opowiadający historię męczeńskiej śmierci o. Maksymiliana Kolbego. To nie jest film dokumentalny, to dramat oparty na historii franciszkanina, który w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau oddał życie za współwięźnia. Film amerykańskiego reżysera Anthony’ego D’Ambrosio rozpoczyna się tam, gdzie większość opowieści o ojcu Kolbem się kończy – w celi śmierci.

W kolejnych minutach filmu, reżyser – dzięki retrospekcjom – prowadzi widzów przez najważniejsze momenty z życia św. Maksymiliana Marii Kolbego. Powrót do przeszłości zbudowany został często przez metaforę. Ten zabieg przykuwał oko i dawał nieco odpocząć od drastycznych widoków i trudnych emocji budowanych w więziennej celi. Jednak podstawowa i kluczowa warstwa filmu koncentruje się w przestrzeni zamkniętej celi nazistowskiego obozu koncentracyjnego. To tam, do samego końca, toczy się najbardziej przejmująca walka o życie. Bo choć to cela, w której więźniowie czekają na śmierć głodową, to właśnie w niej dają świadectwo godności życia ludzkiego. Dzieje się to w sytuacji najwyższej próby, w warunkach, gdy godność życia ludzkiego chcą zdeptać żołnierze Waffen-SS, obozowi żandarmi.

Uroczysta przedpremiera „Triumfu serca” w warszawskim kinie Luna, fot. Maciej Kluczka/misyjne.pl

Marcin Kwaśny: Kolbe zmienił perspektywę umierania

13 sierpnia – w przeddzień liturgicznego wspomnienia św. Maksymiliana Kolbego – w warszawskim kinie Luna odbyła się międzynarodowa przedpremiera „Triumfu serca” (dystrybucja: Rafael Film). W rolę ojca Maksymiliana w filmie wciela się Marcin Kwaśny. Aktor podkreśla, że jego największym zadaniem było pokazanie głębokiego człowieczeństwa postaci Kolbego. – Zagranie Maksymiliana Kolbego to dla mnie dotąd największe aktorskie wyzwanie. Nie dlatego, że musiałem zrzucić kilka kilogramów czy zagrać po angielsku, ale ze względu na ciężar gatunkowy jego umierania w celi głodowej wraz z dziewięcioma jego towarzyszami. To było dla mnie najtrudniejsze do zagrania, cały ten proces dojrzewania do śmierci. Kolbe zmienił współwięźniom perspektywę umierania. Umierali z pieśnią i modlitwą na ustach. Towarzyszył im do samego końca. Pocieszał, był powiernikiem ich tajemnic, rozgrzeszał i dawał im nadzieję wbrew nadziei. Ten film jest dla mnie hołdem złożonym jednemu z największych polskich męczenników oraz świętych Kościoła Katolickiego. To także mój ulubiony święty i możliwość zagrania go traktuję jako niezwykły prezent od Pana Boga – mówił Marcin Kwaśny.

Gdy zapytałem go o najtrudniejszy moment na planie zdjęciowym, wspomniał o chwili, gdy grał w scenie, w której Maksymilian pociesza współwięźnia. – Reżyser poprosił mnie, by te słowa wypowiadać ze łzami w oczach. Pomyliłem jednak jedno słowo, więc całość musieliśmy powtarzać. Nie było łatwo na nowo zbudować te wszystkie emocje, ale reżyserowi bardzo zależało na dokładnym podążaniu za scenariuszem – opowiada artysta.

Marcin Kwaśny, fot. Maciej Kluczka/misyjne.pl

W najbliższych dniach planowane są specjalne pokazy z udziałem amerykańskiej ekipy filmowej, w tym reżysera Anthony’ego D’Ambrosio. Artyści odwiedzą miejsca związane z o. Maksymilianem: Niepokalanów i Zduńską Wolę (miejsce urodzenia przyszłego świętego).

Filmowe zaskoczenia

Film w reżyserii Anthony’ego D’Ambrosio odbiega nieco od prawdziwej obozowej historii franciszkańskiego męczennika. Ojciec Kolbe w rzeczywistości był bowiem osadzony w jednoosobowej celi, nie miał więc kontaktu z innymi więźniami skazanymi na śmierć głodową. Większość bohaterów „Triumfu serca” to więc postaci fikcyjne. Jednak ten zabieg reżysera pozwolił anonimowym dotychczas więźniom obozu Auschwitz-Birkenau zyskać twarze i historie.

Ks. Teodor Sawielewicz (twórca Teobańkologii) i Radosław Pazura, fot. Maciej Kluczka/misyjne.pl

Nie tylko mnie zdziwił język angielski, którego używa większość bohaterów „Triumfu serca”. Język ten, w okolicznościach obozu koncentracyjnego, brzmiał nad wyraz dziwnie. Z każdą minutą filmu można było się do tego nieco przyzwyczaić, ale mimo wszystko język Szekspira sprawiał, że film trącił sztucznością. W filmie Anthony’ego D’Ambrosio kontrastowały więc ze sobą sugestywne obrazy z językiem, który w pewien sposób odrywał je od miejsca akcji.

Anthony D’Ambrosio: Maksymilian Kolbe to ikona

Reżyser filmu – podczas przedpremiery filmu – podkreślał, że przy poznawaniu historii św. Maksymiliana Kolbego najbardziej niewiarygodne było dla niego to, że w miejscu, które stało się symbolem piekła na ziemi, narodziło się coś równie trudnego do zwerbalizowania. – To miłość, o której Pismo Święte mówi tak: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” – mówił Anthony D’Ambrosio w warszawskim kinie Luna. Reżyser zwrócił się bezpośrednio do Polaków, stwierdzając, że „mają niezwykłą duszę”. – Macie też historię, którą możecie ofiarować światu. To historia, której potrzebujemy. Maksymilian Kolbe jest ikoną walki o tożsamość i godność ludzką. Dziękuję wam za to świadectwo. Chciałbym, by „Triumf serca” był listem miłosnym do Was i do wszystkich ludzi – mówił. – Nie zapominajcie o swoich przodkach, którzy walczyli o światło w świecie pełnym ciemności – dodał.

Aktorzy z reżyserem: w środku Anthony D’Ambrosio, fot. Maciej Kluczka/misyjne.pl

Radosław Pazura: to film o prawdziwej miłości

Radosław Pazura, który w filmie wciela się w rolę esesmana, w rozmowie z misyjne.pl podkreśla, że „Triumf serca” to przede wszystkim film o miłości. – Ojciec Maksymilian to niezwykły święty, który spełnia się w misji prawdziwej miłości. A ona polega na spełnianiu się w darze z siebie. To jest istota prawdziwej miłości. I ojciec Maksymilian Kolbe jest tego znakomitym przykładem. „Triumf serca” to pasja ojca Maksymiliana – mówi Pazura.

Ja mogę dodać, że o. Maksymilian Kolbe to człowiek, który dawał nadzieję, gdy inny mówili, że życie jest bez sensu. To człowiek, który w chwili, gdy zdawało się, że ludzkość ostatecznie traci swe człowieczeństwo, dawał przykład silnej i niezłomnej miłości. To człowiek, który udowodnił, że jeśli miłość jest prawdziwa, to nie da się jej odebrać. Nawet w takim miejscu i w takich okolicznościach.

Galeria (10 zdjęć)
Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze