fot. PAP/EPA/ABIR SULTAN
Włoski arcybiskup: kto popiera wojnę, powinien być ekskomunikowany
Kościół nie może milczeć. Kto popiera wojnę, powinien być ekskomunikowany – oświadczył abp Giovanni Ricchiuti, przewodniczący włoskiego oddziału Pax Christi, międzynarodowego katolickiego ruchu pokojowego, powstałego w 1945 roku we Francji z inicjatywy biskupa Pierre-Marie Théasa i Marthe Dortel-Claudot.
„Jeśli Amerykanin ogłasza, że cywilizacja zostanie wymazana z historii ludzkości, to jesteśmy na skraju szaleństwa” – powiedział hierarcha odnosząc się do słów Donalda Trumpa wypowiedzianych przeciwko Iranowi. Pochwalił papieża Leona XIV za odważne stwierdzenie, że takie deklaracje są niedopuszczalne w formie i treści. A także za przypomnienie słów św. Augustyna: kto miłuje pokój, miłuje również wrogów pokoju. Ale „miłość do wroga jest również miłością do prawdy. Chrześcijanin nie odpowiada policzkowaniem, lecz miłością do prawdy Ewangelii. Wszystko inne pochodzi od diabła” – stwierdził abp Ricchiuti, dodając, że „musimy kochać Donalda Trumpa jako człowieka, ale także mówić prawdę o Amerykaninie, który niszczy świat”.
Zadał pytanie: „Gdzie są Amerykanie?”. „Tysiące z nich wyszło na ulice, to prawda, ale pytanie staje się coraz bardziej palące z godziny na godzinę: kiedy Republikanie i Demokraci jednomyślnie uznają zagrożenie, jakie Amerykanin stanowi dla ludzkości? Kongres musi przerwać milczenie i zagłosować za impeachmentem” – uważa włoski hierarcha. Przyznał, że Kościół „musi mieć kanały dyplomatyczne”, a „papież przyjmuje zarówno owce, jak i wilki”. Jednak „Kościół potrzebuje również proroctwa” a nawet „więcej proroctwa, mniej dyplomacji, jeśli ta ostatnia prowadzi nas do niedomówień”.
Podkreślił, że nauczanie papieży na temat wojny „jest jasne”. „Jeśli katolik promuje wojnę – sprzedaje broń, niszczy itp. – powinien zostać ekskomunikowany. Teologiczne badania w tym kierunku są prowadzone w Pax Christi” – ujawnił przewodniczący włoskiego oddziału ruchu.

Wskazał, że „Kościół, jako wspólnota zrodzona z naśladowania Chrystusa, nie może i nie powinien milczeć w sprawach ważnych dla ludzi”, bez względu na to, „co o tym myślą politycy”, bo jest i będzie „zaczynem nadziei i pokoju”. Przypomniał jednocześnie, że „pokój jest owocem sprawiedliwości”. „Jeśli istnieje teraz prawdziwa droga [do pokoju], to jest nią pokazanie politykom, że ich racją bytu jest budowanie relacji, a nie ich zrywanie” – zauważył abp Ricchiuti.
Odnosząc się do rozejmu w sprawie cieśniny Ormuz, stwierdził stanowczo: „Nie ufam słowom Amerykanów. Rozejm? Potrzebujemy pokoju dla wszystkich, nie tylko dla handlu. Wydaje mi się, że jest to pokój jedynie dla firm naftowych”.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Irak: kard. Sako opuszcza Bagdad i przenosi się do Kurdystanu
ONZ: z powodu wojny na Bliskim Wschodzie Libanowi grozi kryzys żywnościowy
Tydzień po Wielkanocy Kościół koncentruje się na miłosierdziu





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny