– Kościół w Polsce, wbrew pozorom ma z czego się nawracać – mówi KAI bp Wiesław Śmigiel, biskup pomocniczy diecezji pelplińskiej i członek Komisji Duszpasterstwa KEP. Biskup podkreśla pilną potrzebę „nawrócenia duszpasterskiego”, do którego wzywa Franciszek, ostrzegając, że „jeśli Polska prześpi czas nowej ewangelizacji, to może się okazać, że za kilka, może kilkanaście lat spotka nas los podobny do Kościoła w niektórych krajach Zachodniej Europy”.

Marcin Przeciszewski, KAI: Księże Biskupie, spotykamy się w przededniu 80-tych urodzin Ojca Świętego Franciszka, którego pontyfikat jednych frapuje a innych nieco irytuje. Czy papież ten jest szansą dla Kościoła poprzez chęć obudzenia nowego zapału misyjnego, czy raczej jest problemem przez swą niejednoznaczność, co wytknęło mu niedawno np. czterech kardynałów?

Bp Wiesław Śmigiel: Każdy papież to dar Ducha Świętego dla Kościoła, bowiem przychodzi ze swoimi charyzmatami, darami i doświadczeniem. Wierzę w to głęboko, że każdy wybór Ojca Świętego jest dziełem Opatrzności, która w ten sposób ubogaca i odmładza Kościół.

Papież Franciszek intryguje, mobilizuje i pobudza nas do nowego zapału ewangelizacyjnego. A nawet jeśli niektórych irytuje, to też dobrze, ponieważ burzy utarte, skostniałe i często mało ewangeliczne schematy. Moim zdaniem, Ojciec Święty uczy nas na nowo wartościowania i życia według Ewangelii. I w tym właśnie najbardziej widać w posłudze Franciszka rysy radykalizmu, świeżości i odwagi: podobnie jak św. Franciszka z Asyżu, a także mądrość św. Ignacego Loyoli, bo przecież jest jezuitą.

W Piśmie Świętym najbardziej jednoznaczni w przestrzeganiu prawa byli faryzeusze, a w ich rozumieniu Jezus Chrystus był niejednoznaczny, ponieważ pokazywał, że „prawo jest dla człowieka, a nie człowiek dla prawa”. To samo czyni dziś papież Franciszek. Zresztą swój sposób myślenia jasno wyraził we wprowadzeniu do adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia”, gdzie napisał, że „nie wszystkie dyskusje doktrynalne, moralne czy duszpasterskie powinny być rozstrzygnięte interwencjami Magisterium… W Kościele konieczna jest jedność doktryny i działania, ale to nie przeszkadza, by istniały różne sposoby interpretowania pewnych aspektów nauczania lub niektórych wynikających z niego konsekwencji” (nr 3).

Hasłem-kluczem tego pontyfikatu jest wezwanie Kościoła do „duszpasterskiego bądź misyjnego nawrócenia”. A skoro nauczanie papieskie ma wymiar powszechny, są to słowa kierowane także do Kościoła w Polsce. Z czego nasz Kościół miałby się nawracać, skoro jesteśmy najbardziej religijnym narodem w Europie i stąd właśnie ma wyjść owa „Iskra”, którą zapowiadała s. Faustyna? Na czym więc konkretnie polegać ma owo duszpasterskie nawrócenie?

Ludzie Kościoła zawsze mają z czego się nawracać, ponieważ przed Bogiem nikt nie jest bez winy. Ponadto proces nawrócenia winien towarzyszyć człowiekowi przez całe życie i jego owocem jest rozwój duchowy. A Kościół w Polsce, wbrew pozorom ma z czego się nawracać. Chociażby z nieco tryumfalnego i narcystycznego wyszukiwania i podkreślania tych wskaźników religijności, które ukazują nas jako najbardziej religijny naród w Europie.

Po pierwsze, droga od religijności do ufnej wiary, opartej na osobistej relacji do Chrystusa, jest długa. Po drugie są też inne wskaźniki socjologiczne, które mówią o selektywizmie zasad moralnych wśród katolików, antyklerykalizmie i antyinstucjonalnym nastawieniu. Pokazują też dramatyczny kryzys wiary wśród młodego pokolenia Polaków.

Nawrócenie pastoralne w Polsce, to całościowe spojrzenie na sytuację Kościoła nie po to, by narzekać i popadać w zniechęcenia, ale po to, by jeszcze gorliwiej ewangelizować i szukać nowych sposobów dotarcia do współczesnego człowieka z Dobrą Nowiną. Nawrócenie pastoralne w Polsce, to również ewangelizacja w kluczu poszukiwania tych, którzy się pogubili; ułatwienia dla tych, którzy chcą być bliżej Boga oraz towarzyszenia tym, którzy są na drodze wiary.

Na czym polega istota „misyjności” Kościoła w dzisiejszym świecie, jak to można odnieść do warunków polskich? W jakiej mierze Polska jest już krajem misyjnym? Na czym polegać winna misja „ad intra”, o której Franciszek często wspomina?

Nasycenie misyjnością Kościoła jest konsekwencją kondycji chrześcijaństwa. Jeśli Kościół jest żywy i dynamiczny, to nastawiony jest z natury na ewangelizację i misję, zarówno „ad gentes”, jak i „ad intra”. Te dwa kierunki misji stanowią różne oblicza tej samej rzeczywistości żywego Kościoła.

A „nawrócenie misyjne” dotyczy nie tyle poszczególnych wiernych, ile całych wspólnot. Polska ma swoją specyfikę i pozornie może się wydawać, że u nas wystarczy tradycyjne duszpasterstwo. Jednak podobnie było we Francji w latach 60. i 70. XX wieku. W ciągu kilku lat ten katolicki kraj zamienił się w kraj misyjny. Żadna sytuacja społeczna i religijna nie jest dana raz na zawsze i jeśli Polska prześpi czas nowej ewangelizacji, to może się okazać, że za kilka, może kilkanaście lat spotka nas los podobny do Kościoła w niektórych krajach Zachodniej Europy.

Posługa zbawcza Kościoła w Polsce ujęta w kluczu misyjnym jest potrzebna, aby odeprzeć procesy laicyzacyjne. Rozsądny pragmatyzm podpowiada, by przewidywać, uprzedzać i przeciwdziałać – dotyczy to również kryzysu Kościoła. Dla Kościoła w Polsce jest też ważna przestroga papieża Franciszka, że „umacnia się próżna chwała tych, którzy zadowalają się posiadaniem jakiejś władzy i wolą być raczej generałami pokonanych wojsk niż zwykłymi żołnierzami nadal walczącego oddziału” (EG 96). My się nie zadowalamy, wręcz przeciwnie wciąż szukamy nowych możliwości dotarcia do współczesnego człowieka z Dobrą Nowiną.

Franciszek wzywa do przeobrażenia misyjnego Kościoła, na każdym poziomie od konferencji biskupów poczynając, a na zwykłej parafii czy kółku różańcowym kończąc. Jak to konkretnie przeprowadzić?

Po prostu trzeba bez reszty oddać się ewangelizacji. Misyjne nachylenie Kościoła jest zależne od zmiany mentalności duchownych i apostołów świeckich. Ważne, by nie zapominać o rozumienia parafii jako wspólnoty wspólnot. Potrzeba jest oderwania się od przesadnej biurokracji (por. EG 38). Wymiar instytucjonalny parafii jest potrzebny, ponieważ zapewnia porządek i jest pomocą w zachowaniu jedności, ale powinien istnieć w harmonii do wymiaru charyzmatycznego i wspólnotowego – a nawet spełnia wobec niego rolę służebną. Misyjne diecezje i parafie, ożywiane przez misyjne rodziny, ruchy, wspólnoty, stowarzyszenia i grupy – oto pastoralne wyzwanie dla Kościoła w Polsce.

Co w religijności Polaków cieszy Księdza Biskupa, a co go niepokoi?

Niepokoi mnie spora nieufność, a nawet niechęć do tzw. Kościoła instytucjonalnego, szczególnie wśród młodego pokolenia Polaków. Coraz większa jest odległość między wiarą deklarowaną, czy świątecznie wyznawaną, a wiarę dnia powszedniego. Ks. prof. Janusz Mariański, socjolog z KUL-u, jeszcze kilka lat temu twierdził, że Polskę z rożnych powodów ominęła sekularyzacja galopująca, ale pojawia się sekularyzacja pełzająca. Jego najnowsze badania pokazują, że w Polsce możemy mówić o sekularyzacji w pełnym tego słowa znaczeniu. To mnie niepokoi, a cieszy wysoki odsetek autodeklaracji wiary oraz w miarę wysokie i stabilne wskaźniki „dominicantes” i „communicantes”. Stanowią one dobry punkt wyjścia do ewangelizacji. Wskaźniki te świadczą o religijności, często ludowej, ale daje to okazję do nowej ewangelizacji i przejścia od wiary motywowanej tradycją do wiary opartej na osobistym wyborze Jezusa.

Ksiądz Biskup doktoryzował się bodajże w oparciu o rozprawę nt. powołania i roli świeckich w Kościele. Czy w Polsce rola ta jest właściwe wypełniana? Jak ją należałoby zrozumieć w owym „kluczu misyjnym”, o którym mówi Franciszek?

Doktorat prezentował wprawdzie analizę czytelnictwa religijnego w Polsce, ale już praca habilitacyjna faktycznie dotyczyła powołania i roli świeckich w Kościele.

Świeccy katolicy w Polsce to ciągle „uśpiony olbrzym”, choć są już pewne zwiastuny przebudzenia, skoro w naszych parafiach 8% to participantes (ludzie zaangażowani w życie parafii). Zatem z tych zaangażowanych można uczynić zaczyn ewangelizacyjny dla całej wspólnoty parafialnej.

Katolik to nie obserwator lub konsument usług religijnych, ale uczeń-misjonarz, który w każdej sytuacji daje świadectwo wiary. To wymaga również nawrócenia pastoralnego wśród duchownych, aby odejść do klerykalistycznego modelu, w którym pasterze nauczają i nakazują, a wierni słuchają i posłusznie wykonują. To prosty i wygodny schemat, ale dziś budzi irytację wiernych i gasi ich zapał misyjny. Trzeba raczej budować model wspólnotowy, w którym każdy wykonuje swoje zadania i jest podmiotem ewangelizacji. Świeccy potrafią odważnie i bardzo wiarygodnie głosić Jezusa.

Przeżyliśmy w tym roku coś niezwykłego: Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. Była to powszechna mobilizacja polskiej młodzieży i całego naszego Kościoła. Zresztą chyba nieźle wypadliśmy. Ale po udanej „akcji” nierzadko następuje stagnacja. Co zrobić, aby ŚDM Kraków 2016 stał się dla Polski równym impulsem, tak jak dla Francji ŚDM w Paryżu w 1997 r.

Bp Grzegorz Ryś powiedział na jesiennej sesji Konferencji Episkopatu Polski, że według logiki ewangelicznej przypowieści o talentach po ŚDM zostanie tyle, ile uda nam się pomnożyć. Zatem nie wiem czy już nie jest za późno…

ŚDM to było święto podkreślające nieustanną młodość Kościoła, ale czas świąteczny szybko przemija i powinien prowadzić do lepszego i pełniejszego życia w codzienności. Zostanie więc tyle ile wspólnot młodzieżowych urodzi się lub wzmocni po ŚDM. Zostanie tyle, na ile w parafiach, w duszpasterstwie młodzieżowym i akademickim uda się tych młodych mądrze „zagospodarować” tzn. dać im realną możliwość kontynuowania tego, co rozpoczęło się w w trakcie przygotowań do ŚDM i było kontynuowane w Krakowie. W wielu diecezjach powstały wspólnoty młodzieżowe jako owoc ŚDM.

Podobne pytanie można zadać o Rok Miłosierdzia: Co dalej ma się stać z miłosierdziem, Bożym i naszym?

Papież Franciszek w liście apostolskim „Misericordia et Misera” wskazał zadania na teraz i na przyszłość. Bóg jest Miłosierny i zawsze w spotkaniu z człowiekiem, szczególnie grzesznym i nieszczęśliwym objawia się jako Ten, który podnosi, pomaga i daje nadzieję na pełnię życia. Papież zachęcił, by miłosierdzie przenikało całą pastoralną posługę Kościoła, dotyczy to przepowiadania, sakramentów i diakonii. Papież przekazał konkretne wskazania np. udzielił wszystkim kapłanom władzy rozgrzeszania tych, którzy dopuścili się aborcji (zabójstwa dziecka nienarodzonego), a także ustanowił Dzień Ubogiego i to w niedzielę przed uroczystością Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Pokazał tym samym, że prawdziwe królowanie Jezusa, to służba szczególnie dla najbardziej potrzebujących. Zatem w moim przekonaniu, Rok Miłosierdzia formalnie się zakończył, ale nieformalnie trwa nadal i tak będzie do końca świata.

Polska dziś ma też swe ciemne oblicze: kłótnie i poziom nienawiści, jakiego od dawna tu chyba nie było. Jaka jest rola Kościoła w tym wszystkim? Czy możliwe jest pojednanie polsko-polskie wcześniej, zanim wybuchnie III wojna światowa?

Według papieża Franciszka wojna światowa już trwa, jest prowadzona we fragmentach w różnych rejonach świata. Jednak powróćmy do Polski. Rzeczywiście sporo jest kłótni, a nawet nienawiści w życiu publicznym. Przeraża mnie, że nawet w rodzinach dochodzi do waśni z powodu różnic politycznych.

Kościół ma zawsze takie samo zadanie – mówić prawdę, podawać uniwersalne zasady życia publicznego, bronić najuboższych i dbać, by spór nie zamienił się w „totalną wojnę”. Kościół nie popiera żadnej partii politycznej ani nie formułuje konkretnych i kompletnych projektów ekonomicznych, gdyż respektuje autonomię rzeczywistości ziemskich. Różnorodność polityczna i związany z tym spór nie jest niczym nowym i złym, gdyż wynika z prawideł demokracji.

Niemniej spór to nie kłótnia, a różnica poglądów nie musi prowadzić do konfliktu. Jest jeszcze dialog, szukanie wspólnych rozwiązań dla dobra wspólnego. Kościół powinien, na ile to możliwe, łagodzić konflikty i „cywilizować” spór, tak, by dominował dialog, szacunek dla adwersarzy i by nikt nie był prześladowany z powodu swoich przekonań. Kościół w Polsce ma ogromne zadanie, by budować braterską wspólnotę ludzi o różnych poglądach, którzy darzą się szacunkiem i pomagają sobie w osiąganiu dobrych celów.

Ksiądz Biskup urzędowo specjalizuje się w dialogu z niewierzącymi. Co udało się w tej sferze osiągnąć? Jak ten dialog winniśmy prowadzić w epoce nowej ewangelizacji? Ewangelizacja zakłada przecież dążenie do nawrócenia….?

Kto poznał Jezusa Chrystusa i przyjął Go jako pana i zbawiciela staje się uczniem-misjonarzem. Z tego wynika, że naturalnym pragnieniem wierzących jest, by każdy człowiek uwierzył. Jednak zawsze musi się to odbywać z poszanowaniem wolności człowieka i jego światopoglądu.

Niewiara ma różne przyczyny – od intelektualnych aż po egzystencjalne. Ludzie mają bardzo różne doświadczenia i nie należy ich zbyt łatwo oceniać. Dialog z niewierzącymi powinien dokonywać się na wszystkich płaszczyznach od Konferencji Episkopatu Polski, przez diecezje aż do parafii. Niewierzący to nie wrogowie Kościoła, choć pewnie i tacy się zdarzają. To raczej ludzie poszukujący prawdy.

W Polsce pojawiają się inicjatywy, które sprzyjają dialogowi Kościoła z niewierzącymi. Najważniejsze jest wzajemne poznanie, bo z braku wiedzy rodzi się lęk, a to z kolei prowadzi do niechęci. Na poziomie Konferencji Episkopatu zajmujemy się formułowaniem zasad tego dialogu i właśnie przygotowujemy książkę, która będzie stanowiła pomoc dla teoretyków i praktyków tego dialogu.

Diecezja pelplińska, w której pracuje Ksiądz Biskup jest mozaiką od strony kulturowo-religijnej? Wśród poszczególnych regionów wyróżniamy tu Kaszuby, Kociewie i Pomorze. Są też tzw. Lasacy czyli mieszkańcy Borów Tucholskich. Jakie z tym wiążą się szczególne wyzwania duszpasterskie? Co oznacza nawrócenie misyjne na terenie diecezji pelplińskiej?

Diecezja pelplińska leży na Pomorzu, ale w jej skład wchodzi wiele regionów i grup kulturowych – od Kaszubów i Kociewiaków, aż po tzw. ziemie odzyskane, które zostały dołączone do diecezji w 1992 roku.

Kaszuby i Kociewie to tereny o dość wysokich wskaźnikach dominicantes i żywych wspólnotach parafialnych. Natomiast te rejony, w których żyje sporo ludności napływowej, parametry te są znacznie niższe i parafie przeżywają problemy. Niemniej nawet tradycyjna diecezja pelplińska podlega sekularyzacji. Mamy problemy z młodzieżą, wzrasta ilość związków niesakramentalnych, a migracja z miast powoduje, że nawet wiejskie parafie zaczynają mieć problemy dotąd występujące tylko w dużych miastach.

W seminarium mamy jeszcze kleryków, ale też dostrzegamy alarmujące sygnały. Biskup pelpliński Ryszard Kasyna, co mnie bardzo cieszy, daje pierwszeństwo ewangelizacji. Jest to nasza pierwsza troska. Przygotowaliśmy i wprowadzamy w życie program przygotowania do bierzmowania – zaczynając od rekolekcji ewangelizacyjnych, przez zaangażowania w rok liturgiczny, aż po szansę na stworzenie młodzieżowych wspólnot.

W diecezji pelplińskiej powstały ośrodki „Więzi”, czyli miejsca pomocy dla małżeństw i rodzin, głównie chodzi o pomoc psychologiczną i duchową. W seminarium duchownym przygotowujemy kleryków do prowadzenia różnych form ewangelizacji. Z nadzieją patrzymy w przyszłość, choć mamy świadomość zagrożeń.

Dziękuję za rozmowę.

Fot. PAP/EPA/CLAUDIO PERI

Oceń ten artykuł


Udostepnij

FacebookTwitterGoogle+

Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze

Skomentuj jako pierwszy.