Z generałem Janem Podhorskim, uczestnikiem powstania warszawskiego, rozmawiał Aleksander Barszczewski 

 

Mamy współcześnie problem z definiowaniem patriotyzmu. Niby wiadomo, o co chodzi, ale tak naprawdę ciągle szukamy odpowiedzi. 

Patriotyzm to w skrócie uszanowanie przeszłości, przywiązanie do niej i potwierdzanie swoim życiem, że jest się Polakiem. Podkreślam, potwierdzanie życiem, nie deklaracjami – bo patriotyzm to nie gadanie, ale działanie. W swoim zakresie i na miarę swoich możliwości oczywiście. My, Polacy, lubimy dużo mówić, a często nie stać nas nawet na drobne gesty. Kiedy podczas państwowych uroczystości nie widzę wywieszonych polskich flag, to robi mi się przykro. Przecież tak niewiele trzeba. A bycie Polakiem jest dla mnie równoznaczne z byciem patriotą. Ludzie pytają się mnie czasem, czy jakbym mógł wybrać, to nadal chciałbym być Polakiem. Oczywiście, że tak! Bo być Polakiem to brzmi dumnie, a dumę się wyraża, najlepiej działając dla dobra ogółu. 

Jaka może być przyczyna apatii, o której Pan mówi? 

Prawdę mówiąc, bardzo dużo zła stało się w PRL-u. Komuniści przez kilkadziesiąt lat wyrządzili Polakom straszne szkody. I nie mówię tylko o tych wszystkich morderstwach, aresztowaniach itd., ale też o kilkudziesięcioletniej indoktrynacji. Wpajali ludziom nienawiść do Kościoła, do rodziny – i proszę zobaczyć co się teraz dzieje: ilu młodych ludzi chodzi na Mszę św., ilu się żeni. Bogu dziękuję za moją rodzinę, która indoktrynacji się nie poddała i zachowała normalność. To również jest patriotyzm. 

A czy w Polsce jest ktoś, kogo mógłby Pan nazwać patriotą? 

Wśród młodzieży patriotyzm zaczyna się odradzać. Proszę zobaczyć, ile powstało wszelkich grup rekonstrukcyjnych i patriotycznych organizacji młodzieżowych, ja jestem nawet zdumiony. Oczywiście jest tam też trochę zapaleńców, a nie każdy zapaleniec to patriota, choćby sobie na sztandarze wypisał „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Przeważnie jednak ci młodzi ludzie zachęcają swoją piękną postawą, aktywnością i zapałem do działania innych. Dlatego właśnie nie odmawiam, jeżdżę na te spotkania z młodzieżą, chociaż w moim wieku czasem nie jest to najprostsze. Bo to jest coś, co mogę robić: przekazywać wartości, o które kiedyś się biłem. 

Nieprzychylni powiedzą, że jak Pan był w Narodowych Siłach Zbrojnych, to bił się Pan o złe wartości. 

Narodowe Siły Zbrojne faktycznie często oskarża się o antysemityzm. Ale z tych gadających mało kto wie, że my w oddziale mieliśmy Żyda, który z nami ramię w ramię bił się, a później zginął za Polskę. Konspirację w trakcie wojny zacząłem, jak wielu, w Szarych Szeregach, później były inne organizacje. Teraz się mówi: składał przysięgę tu i tu. A wtedy – ja nawet nie pamiętam czy składałem jakąś przysięgę. Po prostu brało się broń i walczyło najlepiej jak się umiało. 

Jest Pan zadowolony z tego, jak wygląda dzisiaj Polska? Nasze granice znacznie się zmiejszyły. 

Sprawa jest zbyt skomplikowana, żeby wydawać jednoznaczne sądy. Spójrzmy sobie na kształtowanie się naszych granic od czasów Mieszka, ile razy to wszystko się zmieniło. Granice zmieniają się często, żal tylko tego, jak potraktowali nas rzekomi sojusznicy, zostawiając na pastwę Stalina. My teraz nazywamy ich imieniem ulice, a oni wtedy nas zostawili. Trudne jest też dla mnie to, jak traktuje się dziś pamięć o Żołnierzach Wyklętych. Historycy, naukowcy, piszą nierzadko takie bzdury, przepełnione taką nienawiścią, że to się aż nie mieści w głowie. 

Ale pozytywne elementy też są, taki chichot historii. Ostatnio np. odsłaniałem tablicę pamiątkową na moim domu. Przed wojną naprzeciwko mnie mieszkał Kazimierz Świtała, minister spraw wewnętrznych z ostatniego zestawu Gomułki. Śmiech mnie ogarnia, gdy sobie pomyślę, że gdybyśmy nie zwalczyli komuny, to on odsłaniałby tablicę na swoim. 

Czy dzisiejsze społeczeństwo różni się bardzo od tego, które było kiedyś? 

Zacząć trzeba od tego, że bardzo często mówi się o tych wspaniałych ludziach, którzy walczyli za Ojczyznę, a rzadko wspomina się o tych, którzy tę kadrę wychowali. Chwała wychowawcom! Nasze zaangażowanie jest ich zasługą. Do mojego wychowania bardzo przyczynił się np. instruktor skoczków, cichociemnych. Ale on mnie szkolił z innego powodu – był nauczycielem języka polskiego! (śmiech) Jest wielu dobrych patriotów dzisiaj, również wielu dobrych wychowawców. Jestem dobrej myśli. 

 

Gen. Jan Podhorski ps. Zygzak działał w Szarych Szeregach, Związku Jaszczurczym, Narodowych Siłach Zbrojnych i Armii Krajowej. Jak sam mówi, przyznają się do niego prawie wszystkie organizacje kombatanckie. Uczestnik kampanii wrześniowej i powstania warszawskiego. Po wojnie współorganizator konspiracji antykomunistycznej, represjonowany i więziony przez władze. Swoją przynależność do NSZ ujawnił dopiero po oddaniu władzy przez komunistów. Wieloletni działacz Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych. Odznaczony wieloma orderami, m.in. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski i Krzyżem Walecznych. Mieszka w Poznaniu. 

fot. Kancelaria Premiera, flickr.com

Patriotyzm to nie gadanie – rozmowa z gen. Janem Podhorskim
5 (83.33%) 2 ocen.



Wspomóż nas Przyjaciele misji

«
»

Wasze komentarze