news

fot. Unsplash

10 lat więzienia za podawanie fake newsów [KOMENTARZ]

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

„Kontrowersyjne przepisy dotyczące fake newsów obowiązują od środy w Singapurze. Za rozpowszechnianie w Internecie nieprawdziwych wiadomości grozi nawet 10 lat więzienia” – informuje Press.

Nowe przepisy singapurski parlament przyjął w maju, ale wczoraj weszły one w życie. Władze Singapuru mogą nakazać usunięcie treści uznanych za fałszywe. Za niedostosowanie się do nakazu usunięcia nieprawdziwych informacji, osobom fizycznym będzie grozić do 10 lat więzienia i 72 tys. dolarów kary, a firmom – grzywna w wysokości maksymalnie miliona dolarów singapurskich (ok. 720 dolarów amerykańskich). Każdą decyzję będzie można zaskarżyć do sądu.

>>> Dziennikarstwo w czasach postprawdy

Prawda i wolność idą w parze

Ustawę krytykują organizacje broniące wolności słowa. Aby właściwie ocenić tę sytuację, trzeba zwrócić uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze, prawda i wolność idą ze sobą w parze. Im więcej prawdy, tym więcej wolności. Każde działanie, które ma na celu wyeliminowanie z życia publicznego kłamstwa, działa na korzyść wolności, bo chroni obywateli przed wprowadzeniem ich w błąd. A wprowadzanie w błąd przez nieprawdziwe informacje to antyteza wolności, ale nie wolność słowa. To właśnie fake newsy są jednymi z największych zagrożeń dla wolności. Wykorzystanie wolności słowa do mówienia kłamstw jest zwykłym nadużyciem i walka z tym zjawiskiem jest słuszna.

Singapur

fot. Unsplash

>>> Fake News stał się nową polityczną bronią

Kontrola nad mediami

Z drugiej strony, każdemu rozsądnie myślącemu człowiekowi zapala się czerwona lampka, kiedy słyszy, że to władze państwowe będą oceniać, co jest nieprawdziwe i co szkodzi społeczeństwu. Taka kontrola nad mediami słusznie budzi niepokój. Organizacje takie jak Amnesty International czy Human Rights Watch ostrzegają, że wprowadzone przepisy mogą być wykorzystywane przez władze do zdławienia ich krytyki. I tu dochodzimy do drugiej kwestii, która może znacząco wpłynąć na ostateczną ocenę decyzji singapurskiego parlamentu. Należy odnotować, że władze tego jednego z najbogatszych państw świata, sprawują bardzo ścisłą kontrolę nad mediami społecznościowymi, a media są w dużej mierze prorządowe. Kraj ten w klasyfikacji Reporterów bez Granic monitorującej wolność mediów, znajduje się na 151. miejscu na 180 państw. Dla porównania Polska znajduje się na 59. miejscu.

Poszukiwanie rozwiązań mających na celu piętnowanie rozpowszechniania fałszywych informacji jest słuszne. Walka z fake newsami nie budzi wątpliwości tam, gdzie wolność prasy jest silna. W kraju takim jak Singapur każda chęć wpływania na publikowane treści musi jednak budzić obawy. Bo dojrzała wolność słowa polega na tym, aby dawać przyzwolenie na wygłaszanie dokładnie takich poglądów, których jesteśmy przeciwnikami. Istotne jest to, aby umieć oddzielić to, co nieprawdziwe od tego, z czym się nie zgadzamy. Wtedy jest szansa na realną walkę z fałszywymi informacjami.

Zobacz także
Wasze komentarze