Fot. tapeciarnia

3, 2, 1… Start! Adwent czas zacząć! Ale po co? 

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta… Ale najpierw Adwent, czyli czas oczekiwania na przyjście Chrystusa. Jak możemy przygotować się do Bożego Narodzenia i czy w ogóle jest nam to potrzebne?  

Święta przez duże Ś  

Często słyszymy: „Nie czuję już magii świąt. W dzieciństwie to było co innego, ale teraz…?”. Prezenty zazwyczaj z wiekiem nie cieszą już tak bardzo jak kiedyś, a i częściej zauważamy, że przy wigilijnym stole więcej jest pierogów niż życzliwości. To wszystko może przygnębiać.  Adwent jest właśnie po to, żebyśmy w czasie świąt nie czuli się zawiedzeni, pomimo niesprzyjających okoliczności. Ale jak to osiągnąć? 

>>>10 zwyczajów adwentowych, które warto praktykować

To lepsze niż świąteczny sernik 

Adwent to na pewno nie jest smutny czas, bo oczekujemy na przyjście naszego Pana i wiemy, że jest już coraz bliżej. Tylko czy rzeczywiście chcemy się z Nim spotkać? Może okazać się, że mamy w głowie nieprawdziwe obrazy Boga, które nie przedstawiają Go jako miłosiernego Ojca, zawsze kibicującego swoim dzieciom. Nic dziwnego, że nie mamy wtedy ochoty na takie spotkanie. Okres przed świętami Bożego Narodzenia to dobra okazja do zadania sobie ważnych pytań dotyczących osobistej relacji z Jezusem: co w niej niedomaga i co możemy poprawić? Ale uwaga, nie chodzi o oskarżanie siebie, ale o pogłębienie przyjaźni z Chrystusem. Po co? By nadzieja i radość serca przepełniały nas bardziej niż świąteczny sernik. Wtedy też chętniej będziemy okazywać innym życzliwość – nie bez powodu mówi się w święta o ciepłej, rodzinnej atmosferze. 

fot. EPA/KIM LUDBROOK

Przedświąteczna gorączka 

Tylko jak pogłębiać relację, skoro wokół pojawia się tyle rozpraszaczy? Mikołaje i renifery uśmiechają się do nas w niektórych sklepach już w październiku, a w wielu galeriach handlowych przystrojone drzewka stoją już od dawna. Do tego jeszcze porządki, zakupy, przygotowywanie potraw na wigilijny stół i prezenty, prezenty! Często w tej przedświątecznej gorączce umyka nam sens świąt Bożego Narodzenia. A gdyby tym razem postarać się ujarzmić ten grudniowy chaos? Gdyby obowiązki rozłożyć na cały miesiąc i zrobić listę prezentów? Będziemy mieli wtedy więcej czasu dla bliskich, dla siebie, ale przede wszystkim dla Boga. Jak Adwent, to Adwent.  

>>>Kilka pomysłów na adwentowe postanowienia

Bożonarodzeniowa wisienka na torcie 

I teraz przechodzimy do najważniejszego – jak możemy w Adwencie budować relację z Bogiem, która sprawi, że lepiej przeżyjemy święta, a i styczeń powitamy z nadzieją? Sposobów, tak jak świątecznych prezentów, mamy do wyboru, do koloru:  

możemy pójść na roraty i przedświąteczne rekolekcje, więcej oraz uważniej modlić się, regularniej korzystać z sakramentów, czytać książki pogłębiające naszą wiarę, zadbać o więzi z innymi ludźmi, a nawet zrezygnować z pewnych przyjemności na rzecz czegoś ważniejszego.      

Wtedy dobry humor, radość i nadzieja będą wisienką na torcie podczas Bożego Narodzenia. „Magii świąt” nie zabraknie.  

W takim razie – Adwent czas zacząć! Gotowi? 

 

 

  

Zobacz także
Wasze komentarze