Abp Światosław Szewczuk, zdjecie poglądowe fot. youtube

Abp Szewczuk: miłość do ojczyzny może zrodzić bohaterów, a nienawiść wysusza duszę [ROZMOWA]

„Miłość do ojczyzny może zrodzić bohaterów, którzy będą w stanie pokonać wroga. Kiedy nienawidzimy, jesteśmy pokonani przez naszego wroga. Nie poddawajmy się emocjom wulgaryzmów, mowy nienawiści. Kochajmy naszą rodzinę, bo to da nam siłę do zwycięstwa. Nienawiść wysusza duszę, odbiera nam siłę, a miłość, wręcz przeciwnie, ożywia nas, uzupełnia nasze możliwości i daje nam szansę na zwycięstwo” – uważa arcybiskup większy kijowsko-halicki Światosław Szewczuk.

Zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (UKGK) w rozmowie z ukraińskim Radiem NV mówi m.in. o dyplomatycznych działaniach mających na celu zakończenie wojny Rosji z Ukrainą, w tym dyplomacji watykańskiej, zamiarach zniszczenia przez Putina Prawosławnego Kościoła Ukrainy i UKGK, roli Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego w wojnie.

Radio NV: Niedawno opublikował Ksiądz Arcybiskup tekst, w którym zapewnia, że dyplomacja może pomóc w tej wojnie. Czy naprawdę wierzy Wasza Świątobliwość, że dyplomacja zwycięży? W rozmowach z różnymi ekspertami w naszym radio wybrzmiało, że jedynym sposobem na pokonanie hordy jest siła militarna. Co Ksiądz Arcybiskup o tym myśli?

Abp Światosław Szewczuk: Przede wszystkim wierzę, że zwyciężymy! Wierzę w zwycięstwo Ukrainy, patrząc na to, jak my, Ukraińcy, przeżywamy tragedię wojny, jak się jednoczymy i wierzymy, że Bóg jest z nami, niesprawiedliwą ofiarą agresora. Wierzę, że zwyciężymy! Musimy użyć wszelkich środków, aby zwyciężyć. Jeśli chodzi o Kościół, to jasne jest, że nie mogę ograniczać się tylko zbrojnego zwycięstwa.

Dzisiaj Kościół modli się, stara się tworzyć relacje i jest w czołówce działań dyplomatycznych. Staramy się również działać, służyć naszym ludziom w sferze humanitarnej. Kościół w swojej istocie niesie słowo. Dyplomacja to także służba słowa, być może w nieco inny sposób ta służba jest wykonywana. Po fazie zbrojnej z pewnością nadejdzie czas negocjacji. Wojna wiąże się z koniecznością zasiadania do stołu negocjacyjnego, co jest zrozumiałe dla wszystkich. Nawet to, że dziś agresor nie jest gotowy słuchać strony ukraińskiej, nie oznacza to, że dyplomacja nie będzie ukoronowaniem naszego zwycięstwa. Musimy pracować w tym kierunku, mieć propozycje, uruchamiać wszystkie kanały negocjacji i relacji na korzyść naszego państwa.

>>> Karmelita z Kijowa: módlmy się za ukraińskich żołnierzy

Rozumiemy, że Kościół nie może wzywać Ukraińców do chwycenia za broń. Jasne jest również, że Kościół ma inne funkcje i narracje. W miniony czwartek był etap negocjacji dyplomatycznych, kiedy ministrowie spraw zagranicznych Ukrainy i Rosji Kuleba i Ławrow spotkali się w Turcji. Słyszeliśmy retorykę Ławrowa. Jak ocenia Ksiądz Arcybiskup wypowiedzi agresora?

– Jako ktoś, kto naprawdę czuje, jak ludzie przeżywają wojenne wydarzenia, bo mamy bezpośredni kontakt z naszymi wiernymi w Mariupolu, rozumiem, że to jest wojna hybrydowa, jest toczona na poziomie kłamstw i wielkiej dezinformacji. Informujemy świat o prawdzie. Świat zna prawdę, więc żadne kłamstwa ze strony agresora nie przejdą. Będzie musiał rozpoznać rzeczywistość, która jest na oczach całego świata. Interpretacja agresywnych działań Rosji, którą usłyszeliśmy z ust Ławrowa, pokazuje, że Rosja żyje w kłamstwie i szerzy błędne przekonania na całym świecie. Natomiast my, chrześcijanie, jesteśmy wezwani do dawania świadectwa prawdzie. Robimy to i zrobimy to. Już czujemy, że prawda zwycięża, że ma swoją moc i musimy ją głosić całemu światu.

Obrona Kijowa. Fot. EPA/ZURAB KURTSIKIDZE

Jaką rolę może odegrać Watykan w tej wojnie? Czy Watykan ma wpływ, aby pomóc Ukrainie? Jak Ekscelencja uważa, w czym może pomóc?

– Niewątpliwie Watykan, jako podmiot prawa międzynarodowego, ma takie możliwości. To w nim narodziła się dyplomacja europejska. Rozmawiałem z papieżem Franciszkiem kilka razy w tych dniach i zapewnił mnie, że zrobi wszystko, co możliwe, aby powstrzymać wojnę.

Widzimy, że są pewne próby. Wspomniał pan o rozmowach w Turcji. Ponadto kilka dni temu odbyły się negocjacje między watykańskim sekretarzem stanu kard. Parolinem a Ławrowem.
Wiemy, że kard. Parolin po tej rozmowie był bardzo zdezorientowany. Uważał, że strona rosyjska nie jest gotowa na uczciwe negocjacje. Co więcej, kardynał stwierdził, że Ławrow powtarza wyuczone mantry rosyjskiej propagandy.

Ale Watykan próbuje wykorzystać własne powiązania. Stolica Apostolska ma swojego ambasadora w Rosji, nuncjusza na Ukrainie i jest aktywna na swoich polach. To, że jeszcze nam się nie udało, nie oznacza, że dyplomacja jest bezsilna lub niepotrzebna. Stolica Apostolska posługuje się dźwigniami, które ma w swoich rękach.

Pozwolę sobie również przypomnieć, że w tych dniach dwóch osobistych wysłanników papieża Franciszka przybyło na Ukrainę w celach humanitarnych. Byli to kardynałowie Konrad Krajewski i Michael Czerny. Pierwszy był we Lwowie, a kardynał Czerny przybył na Węgry, był na Zakarpaciu. Dziś kieruje strukturą Kurii Rzymskiej, która zajmuje się zagadnieniem wszechstronnego integralnego rozwoju osoby ludzkiej. Był to gest szczególnej uwagi i wsparcia ze strony papieża dla Ukrainy w zakresie pomocy humanitarnej, ponieważ ogromna liczba uchodźców przekracza granice sąsiednich krajów, w szczególności Polski i Węgier. Tutaj Watykan mobilizuje wszystkie zasoby humanitarne, które Kościół katolicki ma w Europie, aby przyjąć i służyć tym, którzy uciekają przed wojną na Ukrainie.

>>> Bp Sobiło: wojna zintensyfikowała życie sakramentalne

Jeśli się nie mylę, 1 marca mówił Ekscelencja o możliwym nalocie na kijowski Sobór Mądrości Bożej. Jaki jest poziom zagrożenia dla sanktuariów na Ukrainie?

– Takie informacje otrzymaliśmy od naszych struktur państwowych. Była to prośba o podniesienie głosu przed społecznością światową, aby zapobiec tej tragedii. Widzimy, że ta wojna toczy się przede wszystkim przeciwko ludności cywilnej. W szczególności wczoraj minister obrony Reznikow powiedział, że więcej cywilów zginęło niż żołnierzy. Jest to rażący fakt, który pokazuje, że agresor całkowicie narusza normy wojny, prawo humanitarne. Niestety, nasze sanktuaria, świątynie, duchowni stają się pierwszymi ofiarami wojny. Agresor nie widzi, czy jest to ksiądz, mnich, zakonnica, kobieta czy dziecko. Widzimy, jak niszczone są sanktuaria, nawet Prawosławnego Kościoła Ukrainy i Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskwy (UKP PM). Myślę, że Sobór Sofijski jest w niebezpieczeństwie. Każde bombardowanie centrum Kijowa byłoby bardzo niebezpieczne dla tej wyjątkowej świątyni, dla mozaik z XI wieku, które się tam znajdują. Podnieśliśmy silny głos przeciwko takiemu możliwemu barbarzyństwu. Mamy nadzieję, że dzięki wspólnym wysiłkom Sobór Sofijski ostanie się podczas tej barbarzyńskiej inwazji.

Wśród deklarowanych celów Putina jest jeden otwarty cel – zniszczenie Prawosławnego Kościoła Ukrainy (PKU). Nie akceptuje PKU, a także Ukrainy jako państwa. Czy jest coś, co zagraża UKGK na Ukrainie?

– Oczywiście jesteśmy na liście w taki sam sposób jak nasi bracia z PKU. Wiemy z historii, że ilekroć Rosja podbijała nasze ziemie, UKGK był systematycznie niszczony. Tak było w czasach Imperium Rosyjskiego, Związku Sowieckiego. Nie daj Boże, żeby to się teraz stało. Ale nie bierzemy tego pod uwagę, ponieważ mamy doświadczenie śmierci i zmartwychwstania, w szczególności w XX wieku. Nasz Kościół przetrwał represje stalinowskie i wyszedł zwycięsko. Został zalegalizowany przez sam rząd radziecki. W końcu Gorbaczow pozwolił na rejestrację wspólnot i stało się to znakiem, że Kościół zwyciężył. Dziś zdajemy sobie sprawę z zagrożenia, jakie niesie ze sobą rosyjska agresja, ale z drugiej strony staramy się nie ulegać lękom i panice. Staramy się służyć naszym ludziom w sposób, w jaki potrafimy. Posiadamy struktury na terenie całej Ukrainy i na całym świecie. Dziś nasze społeczności znajdują się w Europie Zachodniej, Ameryce Północnej, Brazylii, Argentynie, Australii. W naszej diasporze codziennie słuchają słowa z Ukrainy, ich serca biją z nami zgodnie i przemawiają poprzez zebraną pomoc humanitarną dla Ukrainy w krajach, w których żyją. W ten sposób walczymy razem o nasze państwo i zbliżamy się do dnia naszego zwycięstwa.

fot. EPA/MIGUEL A. LOPES

Jak ocenia Ksiądz Arcybiskup rolę Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego w tej wojnie? W końcu patriarcha Cyryl nadaje propagandowe treści w rosyjskiej telewizji, w rzeczywistości błogosławi morderstwo. Czy to przestępstwo? Czy RKP jest współwinny zbrodni?

– Kiedyś sama historia osądzi te wydarzenia. Jednocześnie pragnę stwierdzić, że UKP MP na Ukrainie popiera naszą państwowość, widzimy jasne przesłanie Jego Świątobliwości Onufrego, zwierzchnika tego Kościoła.

Jestem pod wrażeniem stanowiska RKP zagranicą, jego struktur w Europie, które oceniają wojnę w zupełnie inny sposób. W szczególności jestem pod wrażeniem stanowiska przedstawicieli hierarchii monachijskiej, którzy potępili agresję Rosji na Ukrainę i zaapelowali do swoich wiernych, Rosjan, o przyjęcie uchodźców z Ukrainy. Organizują zbiórki pieniędzy dla naszych uchodźców, aby im pomóc.

Widzimy, że manipulacja prawdą przez samą Rosję, wykorzystywanie Kościoła do propagandy militarnej cały czas trwa. Myślę, że to niedopuszczalne. Ale cały wolny świat, katolicki, prawosławny i protestancki, zdecydowanie sprzeciwia się temu stanowisku. Wiem, że do Cyryla pisze się dziesiątki listów z żądaniem natychmiastowego zaprzestania wojny.

Czy to może doprowadzić do rozłamu, do tego, że coś takiego stanie się z RKP?

– Zobaczymy. Oczywiste jest, że ten, kto oszukuje, dokonuje podziałów. Wiemy, że ojcem kłamstwa jest diabeł. Znaczenie słowa „diabeł” to ten, który dzieli. Nie chcę komentować wewnętrznych spraw Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, ale chcę podziękować wszystkim, także prawosławnym Rosjanom, którzy solidaryzują się dziś z Ukrainą.

Czy może Ekscelencja wytłumaczyć po ludzku, jak Rosjanie zdegradowali się do tego, że mają teraz własną swastykę – literę „Z”? Jak można to wyjaśnić? Naród, który twierdzi, że stał na czele walki z nazistami, ma teraz swoją własną swastykę.

– Każda wojna jest zbrodnią. Mówią o tym wszyscy chrześcijanie, niezależnie od wyznania. Każdy, kto próbuje doprowadzić młode pokolenia do tej zbrodni, rani ich dusze. Jako optymista uważam, że wśród Rosjan są ludzie kierujący się zdrowym rozsądkiem. Może nie mają odpowiedniego poziomu wolności, aby się o to upomnieć. Ale widzimy, że są protesty antywojenne, które są surowo karane. Ludzie wychodzą i opierają się propagandzie. Wierzę, że w ciele narodu rosyjskiego są przeciwciała. Polityka publiczna nie odniesie sukcesu. Przykro mi, że wydarzyła się taka tragedia. Myślę, że każdy uczestnik tego rozlewu krwi, który go usprawiedliwia lub szerzy, odpowie w odpowiednim czasie przed historią swojego narodu i przed obliczem Boga.

fot. EPA/BARTLOMIEJ WOJTOWICZ

Rosja zawsze deklarowała, że jednym z filarów narodu jest duchowość. Czy możemy prześledzić, jak ta duchowość zmutowała do faktu, że teraz ci sami ludzie mogą zabijać ludzi w sąsiednim kraju, który nic im nie zrobił?

– Jeśli ktoś mówi, że ma motywację do zabijania w duchowości, to jest to duchowość zdegenerowana. Aby to wszystko głęboko zrozumieć, potrzeba czasu. Nie mamy go teraz, ludzie umierają każdego dnia. Taka świadomość Rosjan jest okupiona krwią Ukraińców. Wszyscy musimy zrobić, co w naszej mocy, aby natychmiast zatrzymać to szaleństwo. Wtedy będziemy myśleć, komunikować się, pokutować, potępiać przestępców, którzy do tego doprowadzili. Przede wszystkim musimy natychmiast powstrzymać masowe zabójstwa ludności cywilnej na Ukrainie.

Dziś wiadomo, że sieci społecznościowe „Facebook” i „Twitter” pozwoliły użytkownikom używać słownictwa nienawiści wobec Putina i Rosjan. Co Kościół sądzi o tym, że miliony ludzi chcą, aby Putin umarł, a Rosjanie poszli do piekła?

– Kościół nigdy nie aprobował przekleństw i wulgaryzmów. Jest czymś bolesnym, gdy czyta się pewne napisy, słyszy mowę nienawiści. To nie może stać się normą naszej mowy lub naszego zachowania. Jestem przekonany, że nienawiść nie zrodzi niczego dobrego. Miłość do ojczyzny może zrodzić bohaterów, którzy będą w stanie pokonać wroga. Kiedy nienawidzimy, jesteśmy pokonani przez naszego wroga. Nie poddawajmy się emocjom wulgaryzmów, mowy nienawiści. Kochajmy naszą rodzinę, bo to da nam siłę do zwycięstwa. Nienawiść wysusza duszę, odbiera nam siłę, a miłość, wręcz przeciwnie, ożywia nas, uzupełnia nasze możliwości i daje nam szansę na zwycięstwo.

Proszę o poradę, jak nie nienawidzić Rosjan, którzy przyjechali do nas w czołgach? Czy istnieją praktyczne porady, jak zamienić nienawiść w miłość lub zrozumienie?

– Myślę, że przede wszystkim musimy zrozumieć motywację naszego zachowania. Opowiadamy się za prawdą, chronimy najdroższych. To jest nasza zdrowa prawdziwa motywacja. Gdy zaczniemy od tego, co nasze, a nie cudze, łatwiej nam będzie pozytywnie przeżyć ten czas. Dziś może być trudno mówić o czymś pozytywnym, ale czerpmy siłę z miłości, a nie nienawiści.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze