fot. Freepik

AI zmieni sposób naszej komunikacji. Czy jesteśmy na to gotowi?

Sztuczna inteligencja to nie jest kolejne narzędzie, to nie kolejna aplikacja, ale fundamentalna zmiana i to zmiana w samym systemie operacyjnym ludzkości. To nie moje wnioski, ale profesora Michała Kosińskiego z Uniwersytetu Stanford. Ten światowej klasy badacz sztucznej inteligencji i członek Concilium Civitas wygłosił niedawno wykład, w trakcie którego omówił naturę i konsekwencje rozwoju modeli sztucznej inteligencji, takich jak GPT. Warto się z nimi zapoznać.

Profesor przekonuje, że AI (sztuczna inteligencja – od artificial intelligence) to coś znacznie więcej niż modele językowe. To technologia, która według Kosińskiego może zastąpić sam język, a w konsekwencji wywrócić do góry nogami media, prawo, a nawet nasze najbardziej podstawowe umiejętności poznawcze.

prof. Michał Kosiński, fot. Pavel Becker ([email protected])

W rozmowie o sztucznej inteligencji musimy porzucić nasze wcześniejsze myślenie o nowych technologiach, bo kiedy myślimy o komputerach, które nas w czymś pokonują, to od razu mamy w głowie obraz maszyny liczącej, takiego super szybkiego kalkulatora. To jest absolutnie kluczowe rozróżnienie. Komputer Deep Blue, który pokonał mistrza szachowego Garriego Kasparowa pod koniec lat 90., był właśnie takim superkalkulatorem. Działał dzięki nieosiągalnej dla człowieka sile obliczeniowej. Komputer ten przeglądał wszystkie możliwe opcje jak gigantyczną książkę telefoniczną, analizował setki milionów ruchów na sekundę, porównując je z gigantyczną wbudowaną bazę danych wszystkich partii szachowych. Tam nie było żadnej myśli, żadnej intuicji. Była to po prostu czysta mechaniczna kalkulacja. – To było mistrzostwo w przeszukiwaniu archiwów. Tylko tyle i aż tyle – wyjaśnia prof. Michał Kosiński.

AI to artysta, nie matematyk

Jak na tym tle wyglądają dzisiejsze sieci neuronowe, takie jak Chat GPT? One są radykalnie inne. Jak argumentuje prof. Kosiński, są bardziej podobne do mózgu samego Kasparowa niż do komputera Deep Blue. Kiedy pokazujesz sieci neuronowej szachownicę, ona nie przeszukuje bazy danych, zamiast tego patrzy na układ figur i podobnie jak arcymistrz – opiera się na czymś, co możemy nazwać „wytrenowaną intuicją”. – To całkowicie zmienia nasz sposób myślenia o AI – podkreśla naukowiec. Z tego powodu sztuczna inteligencja może bardziej przypominać artystę niż matematyka, bardziej opiera się na wyczuciu wzorców niż na twardej logice. Siła AI leży w rozpoznawaniu subtelnych, złożonych wzorców, których nie da się opisać prostymi regułami i dlatego jest tak dobra w języku, w pisaniu kodu, w tworzeniu obrazów, czyli w zadaniach, które wymagają kreatywności.

Halucynacje sztucznej inteligencji

Wniosek, że AI działa na zasadzie artystycznej intuicji, a nie precyzyjnego odtwarzania danych, prowadzi nas do rozwiązania problemu halucynacji, który często pojawia się w dyskusjach na temat rozwoju sztucznej inteligencji.

fot. katjaano/unsplash

Halucynacja to domyślny tryb pracy tej technologii. – Sieci neuronowe nie zostały stworzone do precyzyjnego odtwarzania danych. Od tego są bazy danych i kalkulatory. One zostały stworzone do pracy w warunkach niepewności, do generowania najbardziej prawdopodobnej odpowiedzi tam, gdzie nie ma jednej zapisanej w podręczniku poprawnej odpowiedzi. Narzędzia AI w każdym więc przypadku – na swój sposób – halucynują. Pod tym względem działają dokładnie tak jak ludzki mózg. Nasza pamięć to przecież nie jest idealne nagranie wideo z przeszłości. To jest ciągła konstrukcja, proces, w którym nieświadomie tworzymy fałszywe wspomnienia, uzupełniamy luki, dopasowujemy przeszłość do teraźniejszości. Halucynacja jest domyślnym trybem pracy i dla mózgu biologicznego, i dla sztucznej sieci neuronowej. Prof. Michał Kosiński jako przykład podał pracę księgowego. – Nie zatrudniamy go po to, żeby liczył w pamięci. Do tych zadań służy kalkulator, arkusz kalkulacyjny. Zatrudniamy go dla jego wytrenowanej intuicji, czyli de facto halucynacji na temat tego, jak najlepiej zaksięgować jakieś skomplikowane koszty, żeby wszystko było zgodne z prawem. I to jest sedno sprawy. Siła AI, podobnie jak siła ludzkiego eksperta, leży w zadaniach kreatywnych, niejednoznacznych, typowych dla ludzi – wyjaśnił profesor.

Intuicja, a nie kalkulacja

Analogia jest klarowna, ale rodzi kolejne pytania. Intuicji księgowego ufamy, bo za błędy ponosi odpowiedzialność zawodową, może stracić licencję. A jaką odpowiedzialność poniesie AI, które przygotuje nam niewłaściwą poradę prawną, finansową albo medyczną? Rozwiązaniem może być traktowanie sztucznej inteligencji jak kreatywnego partnera, a nie jak encyklopedii. AI działa na zasadzie intuicji, a nie kalkulacji.

W czasie wykładu prof. Michał Kosiński podkreślił, że Chat GPT to nie jest model językowy. To technologia, która w fundamentalny sposób zastępuje język. Brzmi prowokacyjnie, ale mechanizm, który za tym stoi jest niepokojąco logiczny. Wyjaśnijmy to krok po kroku.

fot. Freepik

Dziś, żeby precyzyjnie przekazać komuś swoje złożone myśli, siadamy i piszemy długi, szczegółowy e-mail. Starannie dobieramy słowa, budujemy argumentację, dbamy o styl. A teraz wyobraźmy sobie przyszłość. Ten proces może wyglądać zupełnie inaczej.

Po pierwsze, zamiast pisać e-mail, będziemy mogli powiedzieć osobistemu AI kilka kluczowych myśli, haseł, skrótów. Coś w stylu: „Powiedz szefowi, że projekt X się opóźni o dwa tygodnie przez dostawcę. Ale mamy plan B, który minimalizuje ryzyko. Bądź dyplomatyczny, ale stanowczy”. Narzędziu AI dajemy tylko esencję, resztę pracy wykonuje za nas.

AI eliminuje „bezużyteczne opakowania”

W drugim kroku – nasze AI, które nas doskonale zna, zna nasz styl, nasze relacje z szefem, historię projektu, rozwija te myśli w idealnie sformułowany, spersonalizowany esej. Jest on perfekcyjny językowo, psychologicznie. I teraz najlepsze.. W kroku trzecim AI naszego szefa otrzymuje ten długi tekst i wcale nie pokazuje go człowiekowi. Po prostu go analizuje, porównuje z wiedzą, którą szef już posiada i streszcza z powrotem do kilku kluczowych nowych informacji. Na ekranie szefa pojawia się więc komunikat: „Projekt X opóźniony o dwa tygodnie, wina dostawcy. Jest plan B zero krytycznego ryzyka”. Cała sztuka retoryki, dobierania słów, budowania nastroju w tekście staje się bezużytecznym opakowaniem.

AI wyrzuca to opakowanie do kosza, wyciągając samo „mięso informacyjne”. Po jakimś czasie, komunikacja międzyludzka staje się bezpośrednim tłumaczeniem ze skrótów myślowych jednej osoby na skróty myślowe drugiej. Ta cała warstwa pośrednia, długi, piękny, eseistyczny język, na którym pracowaliśmy przez tysiąclecia – to wszystko staje się zbędne. Jest jak ozdobne pudełko, które wyrzuca się bez otwierania. A konsekwencje tego są gigantyczne.

Gigantyczne konsekwencje

Zdaniem prof. Kosińskiego, rozwój takiego procesu może prowadzić do tego, że przyszłe pokolenia mogą w ogóle zrezygnować z nauki pisania. Każdy z nas będzie mówił w swoim własnym prywatnym dialekcie, składającym się ze skrótów i niedopowiedzeń, zrozumiałym tylko dla nas i dla naszego AI.

Czy jednak myślenie nie jest nierozerwalnie związane z językiem? Czy jeśli przestaniemy pisać i czytać długie, złożone teksty, to nie stracimy zdolności do złożonego analitycznego myślenia? To jest pytanie za milion dolarów.

fot. Vinicius Amnx Amano/unspash

Istnieje realne ryzyko, że nasza zdolność do radzenia sobie z niuansami i długimi ciągami logicznymi może ulec atrofii, może zacząć zanikać. Jeśli cała złożoność komunikacji zostanie oddelegowana do maszyny, nasz umysł może po prostu przestać ćwiczyć te funkcje. To może być największa zmiana w ludzkich zdolnościach poznawczych od czasu wynalezienia pisma. Skoro każdy z nas będzie miał takiego osobistego tłumacza, to kto właściwie będzie kontrolował te słowniki? Kto będzie zarządzał centralnym systemem komunikacji ludzkości? – To byłaby fundamentalna zmiana struktury przepływu informacji w cywilizacji – podkreśla prof. Michał Kosiński.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze