Fot. PAP/EPA/GIUSEPPE LAMI

Amerykański watykanista: synod o synodalności to nie sobór watykański III

Obradujące w Watykanie zgromadzenie Synodu Biskupów o synodalności nie jest soborem watykańskim III – podkreśla amerykański watykanista Gerard O’Connell. Jego zdaniem jest to sposób, w jaki papież Franciszek wprowadza w życie sobór watykański II.

Przyznaje, że procesja na rozpoczęcie synodu, która wyszła wczoraj rano ze Spiżowej Bramy i przeszła przez plac św. Piotra pośród 18 tys. zgromadzonych wiernych do ołtarza przed bazyliką św. Piotra, przypominała podobną procesję na rozpoczęcie obrad soboru watykańskiego II 11 października 1962 roku.

Uderzające były jednak różnice w obu procesjach. W 1962 roku na czele niesiono, tak jak obecnie, krzyż, ale wówczas szli za nim biskupi-ojcowie soborowi, wczoraj natomiast jako pierwsi szli nie-biskupi uczestniczący w synodzie: księża, siostry zakonne, świeccy mężczyźni i kobiety, a dopiero za nimi kardynałowie i biskupi.

W 1962 roku procesję zamykał papież Jan XXIII na tronie, zwanym sedia gestatoria, niesionym na ramionach świeckich mężczyzn. Tym razem papież Franciszek, na wózku inwalidzkim, pojawił się przy ołtarzu, gdy przyniesiono tam procesyjny krzyż i patrzył na zbliżającą się procesję.

>>> Abp Galbas: ten synod budzi skrajne emocje [ROZMOWA]

Owoc soboru

O’Connell zwraca uwagę, że w przeciwieństwie do swoich bezpośrednich poprzedników: Jana XXIII, Pawła VI, Jana Pawła I, Jana Pawła II i Benedykta XVI, papież Franciszek nie brał udziału w soborze watykańskim II (1962-65). Ale od początku swego pontyfikatu w 2013 roku z determinacją kontynuuje jego wprowadzanie w życie. Synod jest jednym owoców tego soboru i jego dwusesyjnym zgromadzeniem na temat synodalności papież stara się rozwinąć jego potencjał w służbie odnowy życia Kościoła. Dlatego udział w procesji osób nie będących biskupami, szczególnie świeckich kobiet i mężczyzn, jako pełnoprawnych członków synodu jest już sam w sobie znakiem postępu, jakiego dokonał.

Franciszek wielokrotnie wiązał synod z soborem watykańskim II i ponownie zrobił to w swej inspirującej i prowokującej homilii, w której cytował przemówienie Jana XXIII z otwarcia soboru, między innymi jego słowa o „prorokach nieszczęścia”, którzy zawsze wieszczą same złe rzeczy dla Kościoła. Według O’Connella Franciszek musi stawić czoło współczesnym prorokom nieszczęścia, który widzą w synodzie „puszkę Pandory”, z której uwolnią się w Kościele wszelkiego rodzaju katastrofy.

fot. PAP/EPA/ALESSANDRO DI MEO

Ale, podobnie jak Jan XXIII, obecny papież ufa Bogu, na którym musimy ponownie skupić swe spojrzenie, aby być Kościołem, który patrzy na ludzkość z miłosierdziem: „Kościołem zjednoczonym i braterskim, który słucha i rozmawia; Kościołem, który błogosławi i dodaje otuchy, który pomaga osobom szukającym Pana, który z miłością porusza obojętnych, który inicjuje drogi, aby wprowadzić ludzi w piękno wiary. Kościołem, który ma Boga w swoim centrum i dlatego nie dzieli się wewnętrznie i nigdy nie jest surowy zewnętrznie. Kościołem, który podejmuje ryzyko z Jezusem. Takiego Kościoła, swojej Oblubienicy, pragnie Jezus”.

„Idź, odbuduj mój Kościół”

Amerykański watykanista podkreśla, że pierwszy papież z Ameryki Łacińskiej wybrał na rozpoczęcie synodu święto św. Franciszka z Asyżu, którego imię przyjął. Tego dnia w 1962 roku Jan XXIII modlił się przy jego grobie w intencji soboru. Franciszek przypomniał uczestnikom synodu słowa, które święty miał usłyszeć od ukrzyżowanego Chrystusa: „Idź, odbuduj mój Kościół”, po czym dodał, że „nasza Matka Kościół zawsze potrzebuje oczyszczenia, bycia «odbudowaną», ponieważ wszyscy jesteśmy ludem grzeszników – zarówno grzesznikami, jak i tymi którym przebaczono – zawsze potrzebujemy powrotu do źródła, którym jest Jezus, i ponownego wejścia na drogi Ducha, aby dotrzeć do wszystkich z Jego Ewangelią”.

>>> Sekretarz specjalny i ekspert o synodzie: to największy eksperyment partycypacyjny na świecie

Na zakończeni Franciszek przypomniał, że głównym protagonistą synodu jest Duch Święty, dlatego jest to „zgromadzenie w Duchu”, miejsce komunii, a nie spolaryzowany parlament. A Duch Święty „często burzy nasze oczekiwania, aby stworzyć coś nowego, co przewyższa nasze przewidywania i nasze niechęci”. Z kolei Jan XXIII otwierając obrady Vaticanum II wyraził przekonanie, że decyzja o jego zwołaniu była inspiracją od Ducha Świętego.

Franciszek „wielokrotnie mówił, że postrzega ten synod jako wprowadzanie w życie Soboru Watykańskiego II, a nie Vaticanum III, gdyż – jak powiedział w wywiadzie dla hiszpańskiego czasopisma „Vida Nueva” – „jeszcze nie dojrzeliśmy do soboru watykańskiego III”, kończy swój komentarz Gerard O’Connell.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze