Antoni z Lizbony. Ten sam, co z Padwy

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Święty Antoni to obok Józefa (z racji drugiego imienia) mój najbardziej ulubiony patron. Zawsze blisko i zawsze niezawodny w ludzkich, przyziemnych sprawach. On zna nas, ale czy my dobrze znamy jego?

Mimo że jest mi bliski od młodości, pamiętam, jak zaskoczyło mnie to, że „Antoni z Padwy” urodził się… w Lizbonie. Dowiedziałem się o tym dopiero gdy byłem w Lizbonie. To było kilka lat temu, a dziś, we wspomnienie św. Antoniego, chętnie to sobie i Wam przypomnę.

Może i Wy – Drodzy Czytelnicy – byliście w Lizbonie. W samym centrum stolicy Portugalii, choć jednocześnie na uboczu, nieopodal katedry, można zajrzeć do Muzeum Antoniego. Czeka nas tam wędrówka przez życie tego świętego, ale przede wszystkim miejsce jego narodzin. Jest tu też polski akcent. W czasie pielgrzymki do Portugalii modlił się tu Jan Paweł II.

Kościół św. Antoniego w Lizbonie (po portugalsku: Igreja de Santo António de Lisboa) znajduje się w centrum miasta, w dzielnicy Alfama. Zgodnie z tradycją zbudowany został dokładnie w miejscu, w którym w 1195 r. urodził się  przyszły Antoni z Padwy. Pamiętam, jaki byłem zaskoczony. Musiałem w przewodniku, i to nie jednym (prawdziwy dziennikarz sprawdza informację w przynajmniej trzech źródłach), sprawdzić, czy o tego samego Antoniego chodzi. Wiem, trochę mi wstyd. Człowiek jednak uczy się całe życie!

W kościele zobaczymy płytki azulejus z XVII w. przedstawiające życie świętego. Pewnie niektórzy z Was pytają teraz: „cóż to są te płytki azulejus?”. To jeden z symboli słonecznej Portugalii! Zachwycają precyzją światłocienia ręcznego malunku, finezją roślinnych i geometrycznych wzorów. Widzimy je na chodnikach, na elewacjach budynków. Zarówno w bogatych, jak i biedniejszych dzielnicach.

Zdjęcie: płytki azulejus, fot: Wikimedia

Święty Antonii nosił nazwisko Fernando de Bulhões, a w 1220 r., podczas studiów w mieście Coimbra, wstąpił do zakonu franciszkanów, przyjmując imię Antonio. Dziś w miejscu jego narodzin stoi jeden z najbardziej popularnych kościołów w Lizbonie. Odwiedzają go turyści, pielgrzymi, a w dzień poprzedzający jego wspomnienie organizowany jest ślub wielu par. Dlaczego ślub właśnie? Święty Antoni to patron nie tylko rzeczy znalezionych, ale i znalezionych miłości! Patronuje poszukującym życiowej drugiej połówki.

Zdjęcie: 16 par nowożeńców po uroczystości w wigilię wspomnienia Świętego Antoniego w lizbońskiej katedrze, fot: Jose Sena Goulao, PAP/EPA

Swoją drogą, w czasie dłuższego pobytu w Portugalii warto zajrzeć również do Coimbry. To tam znajduje się najstarszy uniwersytet w Portugalii. Samo miasto, nieduże, ale bardzo urokliwe, położone jest na wzgórzach i tętni studenckim życiem. A stąd niedaleko już do Fatimy… Ach! Jak dobrze przypomnieć sobie te portugalskie drogi, miasta i miasteczka, ludzi, klimat i widoki! Wróćmy jednak i do Antoniego, i do Lizbony. W miejscu domu rodzinnego, w którym urodził się św. Antoni, a który znajduje się bardzo blisko lizbońskiej Katedry Se (widocznej z wielu punktów miasta) została wybudowana najpierw kaplica, przebudowana w XVI w., za czasów panowania Manuela I poszerzona i przebudowana. Kościół ten w 1730 r. został przebudowany po raz kolejny i odnowiony przez króla Jana V, a w 1755 r., jak wiele innych lizbońskich budowli, zniszczony przez katastrofalne trzęsienie ziemi. Następnie został całkowicie przebudowany w 1767 r. To właśnie wtedy otrzymał wygląd, który podziwiać można dziś. Jan Paweł II odwiedził to miejsce w 1982 r. Odsłonił posąg świętego Antoniego na placu przed kościołem i modlił się w krypcie, która oznacza miejsce, w którym święty się urodził.

Zdjęcie: kościół i muzeum św. Antoniego, w tle lizbońska katedra, fot: Wikipedia

Te miejsca za pierwszym razem łatwo przeoczyć. Zdarzyło się to i mnie. Kaplica, kościół i muzeum na pierwszy rzut oka przypominają jeden budynek, a uwagę bardziej przykuwa pojawiająca się za nimi lizbońska katedra. Dotrzeć tam trzeba pod górkę (jak zresztą do większości miejsc w Lizbonie), ale są dwie dobre wiadomości: z tamtych okolic można podziwiać piękne widoki na miasto, a w dodatku dociera tam tramwaj (kolejny symbol Lizbony). Tuż obok kościoła znajduje się małe muzeum poświęcone Antoniemu. Warto je odwiedzić. Nie trzeba poświęcić wiele czasu na jego zwiedzanie, a jest bardzo ciekawe. Możemy zobaczyć, jak różnie i jak niekiedy zabawnie widzieli świętego Antoniego ludzie z różnych regionów geograficznych.

Święty Antoni jest dla mnie bardzo bardzo ważny. Pewnie podobnie jak dla Wielu z Was. Nie raz prosiłem go o to, by pomógł mi znaleźć zagubioną rzecz i za każdym razem pomagał bardzo szybko i skutecznie. Często miewałem już nawet wyrzuty sumienia, że nadużywam Jego dobroci! On jednak się nie męczy, zawsze jest! Gdy będziecie w Lizbonie, odwiedźcie go koniecznie. W sumie nic dziwnego, że urodził się właśnie w Lizbonie! Jego temperament jest przecież na wskroś portugalski. A teraz kończę – biegnę… do kościoła św. Antoniego na warszawskim Śródmieściu. Będzie prawie jak w Lizbonie!

Antoni z Lizbony. Ten sam, co z Padwy
Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze