Biją w tramwaju. Obrażają w autobusie. Reagujesz?

6 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Po warszawskich ulicach jeździ tramwaj. Od razu rzuca się w oczy. Z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że stary (w Poznaniu powiedzieliby, że bimba, w Warszawie dzyndzaj). Po drugie dlatego, że kolorowy. Po trzecie, że za darmo (można wsiąść bez biletu i nie obawiać się kontroli).  

 No dobrze, ale nie tylko i wyłącznie o miłą przejażdżkę tu chodziło! Tu szło (a lepiej trzeba byłoby powiedzieć „jechało”) o coś o wiele ważniejszego. Chodziło o ludzką solidarność, braterską pomoc oraz niezgodę na przemoc i nienawiść. W tramwaju pasażerowie pytali, a obsługa odpowiadała „jak reagować na przemoc?”.  

Zdjęcie: wnętrze Interwencyjnego Tramwaju, fot: Maciej Kluczka, misyjne.pl


 
Komunikacyjne przypadki  

Nie bez powodu wybrano właśnie tramwaj. To właśnie w środkach komunikacji publicznej dochodzi do największej liczby ataków – słownych, fizycznych. I – jak podkreślają organizatorzy akcji (głównie studenci Uniwersytetu Warszawskiego pracujący w ramach Inicjatyw dla Otoczenia) – nie można generalizować. Polska to nie jest rasistowski, ksenofobiczny kraj, ale zdarzają się przypadki takich zachowań. A każda taka sytuacja to czyjś ból, cierpienie, strach. Dlatego nie można zamykać oczu, odwracać głowy. No dobrze, ale prościej powiedzieć, łatwiej napisać, a trudniej zrobić. No właśnie – jak to zrobić? O tym, w przystępny i konkretny sposób, mówili wolontariusze, którzy przez trzy dni jeździli po ulicach (a dokładniej –  tramwajowych szynach) stolicy. To pierwsza taka akcja w Polsce, ale już w Łodzi i Lublinie myślą o tym, by zrobić coś podobnego u siebie.  

W warszawskich tramwajach i autobusach można już od jakiegoś czasu zauważyć filmy i plakaty, które powstały w ramach kampanii „Bądź życzliwym pasażerem, zamiast być monsterem”. To zabawne, a jednocześnie dające do myślenia rady, które mają sprawić, że będziemy dla siebie po prostu przyjaźni (kiedy ustąpić miejsca, jakich zachowań unikać). Tu chodzi jednak o coś więcej. W tramwajowej „Interwencji Pasażerskiej” chodzi o coś o wiele gorszego, bo o przemoc.  


O tramwajowej interwencji pomyśleli studenci z różnych wydziałów (hebraistyki, europeistyki, fotografii, prawa). – Walczyliśmy o dofinansowanie z banku w ramach „Inicjatyw dla otoczenia”. Dzięki temu wynajęliśmy ten tramwaj – mówi w rozmowie z misyjne.pl współorganizator akcji Franciszek Ploch z UW. Dzwonkiem alarmowym były dane na temat ksenofobicznych zachowań Polaków. O nieciekawych statystykach mówi między innymi Prokuratura Krajowa (dane za 2017 rok) oraz Centrum Badań Nad Uprzedzeniami przy UW. Z danych wynika, że w pierwszej połowie ubiegłego roku prowadzono 947 postępowań w sprawie przestępstw z pobudek rasistowskich, antysemickich lub ksenofobicznych. To więcej niż rok wcześniej. Tramwaj jest symbolem i przykładem miejsca, w którym do takich zdarzeń dochodzi relatywnie często. Niektórzy specjalnie czekali na ten interwencyjny (w Internecie był szczegółowy rozkład jazdy), inni trafiali na niego przypadkowo. Każdy wychodził już z niego z konkretnym pakietem wiedzy. Co więc robić i jednocześnie robić to skutecznie? Dowiedzmy się i my!  

Metoda 5 razy D 

Reakcja jest bardzo ważna. Kiedy takiej reakcji nie ma, zaatakowany człowiek jest skrzywdzony podwójnie. Oprócz ataku bezpośredniego został „zaatakowany” brakiem reakcji. Został sam. – Nie mamy gotowych odpowiedzi i podpowiedzi na każdą sytuację, ale staramy się pomóc – mówi Franciszek Ploch i opowiada mi (siedzimy w tramwaju) o metodzie polegającej na wybraniu rozwiązania z pakietu „5D”. To w skrócie pięć proponowanych rozwiązań: „direct”, „distract”, „delegate”, „document” i „delay”. To metody opracowane przez organizacje Hollaback! z Nowego Jorku. 

 

fot: Maciej Kluczka, misyjne.pl

Po pierwsze Direct – bezpośrednie zwrócenie uwagi. To rozwiązanie powinno być jednak stosowane jako ostateczne, bo jest ryzykowne. Można wtedy samemu stać się obiektem ataku i wcale nie pomóc. Należy tę metodę sobie odpuścić szczególnie wtedy, gdy ktoś jest agresywny i od nas większy, silniejszy. Nie chodzi o to, by się bić, ale zwrócić uwagę. Jeżeli jest szansa na rozmowę, to warto spróbować, jeśli nie – lepiej tej metody nie stosować. Distract to odwracanie uwagi. Możemy udawać, że znamy tę osobę, podchodzimy, rozmawiamy, albo udajemy, że nam się coś stało, zaczynamy zachowywać się dziwnie. Chodzi o to, by odwrócić uwagę atakującego od tego, co zaczął. Można tańczyć, śpiewać, położyć się na podłodze. W tym czasie Poszkodowany może uciec. Delegate – to zaangażowanie innych w pomoc. To nie oznacza delegowania odpowiedzialności, ale delegowanie informacji. Kierowca czy motorniczy nie zawsze wie, co się dzieje. Czasami może udawać, że nie widzi. Możemy poprosić kogoś o zgłoszenie sprawy na policję. Niekiedy, zgłoszenie sprawy służbom jest konieczne. One „eliminują” takiego agresywnego człowieka ze wspólnej przestrzeni. Złamał zasady w niej obowiązujące, więc przynajmniej przez chwilę nie może w niej przebywać. Metoda Document to nagrywanie całego zajścia. Oczywiście,w miarę możliwości. Nagrywamy tę sytuację z ukrycia. Ta metoda rodzi jednak podobnie ryzykowne skutki jak bezpośrednia rozmowa z atakującym. Gdy się jednak da, warto z niej skorzystać. Dla policji takie nagranie czy zdjęcie będzie ewidentnym dowodem pozwalającym złapać i ukarać winnego. Pamiętajmy, że ta pomoc może też nam kiedyś być potrzebna. Czasami wystarczy źle się spojrzeć…

Czy i Wam – Drodzy Czytelnicy – przypomina się w tej chwili Czesław Niemen i te słowa?

I dziwne jest to,
że od tylu lat
człowiekiem gardzi człowiek.
(…)
Lecz ludzi dobrej woli jest więcej…

Na koniec Delay oznacza wsparcie psychiczne zaatkowanej osoby. Jeśli czas i możliwości i okoliczności zdarzenia pozwalają już po całym zajściu. To może być rozmowa albo odprowadzenie poza pojazd dla bezpieczeństwa. To ważne z powodu, o którym była mowa na początku. Bardzo ważne jest to, by taka osoba nie czuła się zostawiona sama. Nawet jeśli spotka ją coś złego ze strony napastnika, to zobaczy i poczuje, że są i dobrzy ludzie. To ważne szczególnie z psychologicznego punktu widzenia. Zło było, jest i będzie. Ważne by była i zdecydowana odpowiedź Dobra. Najgorzej, gdyby człowiek bał się wyjść z domu z obawy nie przed tym, że spotka go coś złego, ale z obawy przed tym, że w takiej sytuacji nie spotka pomocnej dłoni.

fot: Maciej Kluczka, misyjne.pl


Tramwaj jeździł po Warszawie przez trzy dni. W środku można było zapoznać się z fachową literaturą na temat społecznej reakcji na przemoc, można było porozmawiać z obcokrajowcami i wymienić si doświadczeniami. Tramwaj pewnie nie zdążył zmienić w tym czasie całej Warszawy, a już na pewno nie całego świata, ale na pewno to znak nadziei i dobrego kierunku. Polacy – wiemy więcej, wykorzystajmy to! Brak reakcji na przemoc to przyzwolenie na przemoc!  

 

Galeria (7 zdjęć)
Biją w tramwaju. Obrażają w autobusie. Reagujesz?
Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze