
fot. unsplash
Biolożka: odstrzał wilków przynosi więcej negatywów niż pozytywów
Odstrzał wilków przynosi więcej negatywnych niż pozytywnych skutków; dowodzą tego wszystkie badania naukowe – powiedziała dr hab. Sabina Pierużek-Nowak, prof. UW. Na przykład gdy para rodzicielska zostaje zabita – młode osobniki, pozostawione bez opieki, zaczynają polować na zwierzęta gospodarskie.
Na początku marca Komisja Europejska, zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, zaproponowała złagodzenie ochrony wilka w Europie. W załącznikach dyrektywy siedliskowej jego status zmieni się ze „ściśle chronionego” (załącznik IV) na „chroniony” (załącznik V). Zmiana ta pozwoliłaby krajom unijnym na odstrzał wilków, choć nadal będą musiały brać pod uwagę wielkość ich populacji. Propozycję KE będą musiały zaakceptować jeszcze Parlament Europejski oraz Rada Unii Europejskiej, w której skład wchodzą przedstawiciele rządów państw członkowskich UE.
W końcu marca o nieudzielanie wsparcia dla działań Komisji Europejskiej prowadzących do obniżenia statusu ochrony wilka zawnioskowali do polskiego rządu eksperci z Państwowej Rady Ochrony Przyrody.
>>> Matka Boża Gromniczna i wilk
W międzyczasie decyzję o powrocie do polowań na wilki podjęto w Hiszpanii, gdy tamtejszy parlament usunął wilka z listy gatunków chronionych, dopuszczając (po trwającym trzy i pół roku zakazie) odstrzały tych zwierząt na północ od rzeki Duero.
„Akurat wilki żyjące w Hiszpanii, na północ od rzeki Duero, nigdy nie były w załączniku IV dyrektywy, lecz w V. Kilka ostatnich lat nie prowadzono ich odstrzałów, teraz do nich powrócono. Jestem przekonana, że w wielu krajach unijnych, szczególnie w Niemczech i Austrii, których europosłowie intensywnie zabiegali o te zmiany w dyrektywie siedliskowej, gdy tylko wilki formalnie zostaną przeniesione z załącznika IV do V, czyli ich status w tych krajach zmieni się ze 'ściśle chronionego’ na 'chroniony’, to rozpoczną się polowania” – powiedziała PAP biolożka dr hab. Sabina Pierużek-Nowak, prof. UW, która od 30 lat prowadzi badania nad wilkami.
Przypomniała, że w Unii Europejskiej są kraje, w których wilk nie jest gatunkiem chronionym i w których od lat jest prowadzony jego odstrzał. „To m.in. wszystkie kraje bałtyckie: Litwa, Łotwa i Estonia, ale także Słowacja. Tam co roku zabijanych jest po kilkaset wilków, natomiast w Litwie – kilkadziesiąt. Według tych krajów jest to odpowiednie zarządzanie populacją tych zwierząt, ale wszystkie badania naukowe jasno pokazują, że odstrzały przynoszą więcej skutków negatywnych niż pozytywnych” – podkreśliła.
Po pierwsze, polowania na wilki (szczególnie na te dorosłe, tworzące parę rodzicielską w danej grupie) prowadzą do obniżania się średniej wieku danej populacji, zaburzenia jej struktury socjalnej i terytorialnej oraz wczesnej dyspersji (czyli odchodzenia z grupy) bardzo młodych osobników. To z kolei powoduje, że w grupie brakuje osobników dojrzałych, doświadczonych. „A to właśnie ci najstarsi są nośnikami i przekaźnikami wiedzy o środowisku – o tym, gdzie szukać pokarmu w obrębie terytorium, jak polować na żyjące na danym terenie zwierzęta, jakich używać miejsc i technik łowieckich, jak bronić swoich terytoriów przed intruzami i sąsiednimi grupami. Gdy ich brakuje, młode wilki są pozostawione same sobie” – tłumaczyła Sabina Pierużek-Nowak.

Nie chodzi tylko o sam przekaz wiedzy. „Młode osobniki, pozbawione opieki rodzicielskiej, zaczynają się zachowywać ‘nieodpowiedzialnie’. Nie posiadły jeszcze umiejętności skutecznego polowania na dzikie zwierzęta kopytne, a jeśli nikt im nie dostarcza pokarmu – to jakoś muszą o siebie zadbać. Jeśli podczas sezonu łowieckiego, czyli jesienią i zimą, zastrzeli się parę rodzicielską, to kilkumiesięczne szczenięta są zmuszone zdobywać pokarm samodzielnie, polując na łatwiejszy łup, np. na zwierzęta gospodarskie. Zaczynają się też pojawiać w pobliżu domostw, żerują na kompostownikach, zabijają psy. Takie efekty odstrzałów wykazały m.in. badania prowadzone w Łotwie i Słowacji. Dlatego im więcej polowań na wilki, tym później większa liczba szkód w inwentarzu, spowodowanych przez młode osobniki” – wskazała biolożka.
W wyniku polowań ograniczane są też usługi ekosystemowe, jakich dostarczają wilki. „Wilki pełnią ważną rolę ekologiczną, co oznacza, że ten gatunek wpływa na zdrowe funkcjonowanie całego ekosystemu. Polując na dzikie zwierzęta kopytne, wilki obniżają liczebność ich populacji, co z kolei wpływa m.in. na ochronę lasu przed nadmiernym zgryzaniem pni młodych drzew przez jeleniowate albo na ochronę pól uprawnych, na których ci roślinożercy żerują” – tłumaczyła naukowczyni.
„Wilk to nasz rodzimy gatunek, przez tysiące lat bytował w lasach na obecnym terytorium Polski. Z części obszaru kraju zniknął w latach 70. XX w. po dwudziestoletnim okresie tępienia, a potem był mocno ograniczany liczebnie na skutek nadmiernych odstrzałów. Nie rozumiem, dlaczego ludzie są tak zaskoczeni i niechętni, gdy spotkają tego drapieżnika, a o niedźwiedziach wypowiadają się z dużą sympatią” – powiedziała.
W jej ocenie powodem może być „celowe utrwalanie tkwiącego w nas od dzieciństwa strachu przed wilkami, szerzenie uprzedzeń i nieprawdziwych informacji przez grupy zainteresowane powrotem do polowań na wilki”.
>>> Czarne wilki zaobserwowano w świętokrzyskich lasach
„W ostatnim czasie, wraz z działaniami KE dotyczącymi obniżenia statusu ochronnego wilka, znów pełno jest – w sieci, w mediach lokalnych i ogólnopolskich – informacji o rzekomo groźnych sytuacjach czy wręcz atakach wilków na ludzi. Po dokładniejszym sprawdzeniu okazuje się, że relacje osób, które miałyby tego doświadczyć są albo nierzetelne, albo są wynikiem błędnej interpretacji zachowań wilków, a nawet strachu (a jak wiadomo +strach ma wielkie oczy+), więc realnie sytuacje te nie stanowiły żadnego zagrożenia dla człowieka” – wskazała prof. Pierużek-Nowak.
„Swoją drogą w Polsce mamy blisko 8 milionów psów, z czego kilkaset tysięcy – pomimo, iż ma właścicieli – wałęsa się bez nadzoru wśród zabudowań, pól i w lasach. Takie psy łączą się w kilku-kilkunastoosobnicze grupy i są w stanie polować nie tylko na zwierzęta gospodarskie, ale też na dzikie. A co jeszcze bardziej alarmujące, psy są sprawcami co najmniej 5 tys. pogryzień ludzi rocznie, z czego blisko 4 tys. to pogryzienia poważne, kilkaset kończy się hospitalizacją, a kilka śmiercią. Dlaczego takich powszechnie wałęsających się psów nie traktuje się jako poważnego zagrożenia dla zdrowia i życia ludzi – za to po każdej obserwacji wilka na polu czy w pobliżu zabudowań pojawiają się alarmujące ostrzeżenia na stronach gmin, powtarzane następnie bezrefleksyjnie w mediach? Takie nierzetelne informacje medialne napędzają spiralę strachu i niechęci do wilków, a także prowokują lub zwiększają akceptację dla działań niezgodnych z prawem, zgodnie zresztą z intencją inspiratorów nagonki na te drapieżniki” – skonstatowała.
Naukowczyni przypomniała, że wilki postrzegają otaczający świat węchem i słuchem, a nie wzrokiem, który u nich jest słaby w porównaniu do człowieka. „Z odległości 100, a nawet 50 metrów wilki nas w ogóle nie rozpoznają, chyba że nas wyczują nosami, ale tylko wówczas, gdy wiatr wieje od nas w ich stronę. Zatem jeśli wilk patrzy w naszą stronę i natychmiast nie ucieka, to nie jest objaw zuchwałości czy wręcz agresji, lecz krótkowzroczności. Podobny problem mają psy. Wystarczy wówczas zamachać szeroko rękami i ostro krzyknąć, a wilk rozpozna, że ma do czynienia z człowiekiem i odejdzie” – dodała.
„Trzeba jasno mówić, że wilk to nie jest straszna bestia, ale naturalny i ważny element naszej przyrody. Wilki dostarczają też wielu usług ekosystemowych naszej gospodarce, chociażby obniżając zagęszczenia dzikich zwierząt kopytnych w lasach i na polach, co zmniejsza szkody w gospodarce leśnej i rolnictwie. Oczywiście, że są też zagrożeniem dla zwierząt gospodarskich, ale istnieją skuteczne metody, aby to zagrożenie minimalizować, i w tym państwo powinno wspierać hodowców, korzystając m.in. z dostępnych środków unijnych” – podsumowała naukowczyni.
Przed tygodniem GDOŚ wydała komunikat, w którym przypomina że „wilk jest gatunkiem chronionym w Polsce i w całej Unii Europejskiej, a jego obecność w ekosystemie leśnym ma kluczowe znaczenie dla zachowania różnorodności biologicznej”. W dokumencie wskazano na obserwowany w ostatnim czasie „wzrost negatywnych nastrojów i powielania nieprawdziwych komentarzy, które utrwalają stereotyp ‘złego wilka’”. „Wynikają one z braku rzetelnej wiedzy i zrozumienia jego roli w przyrodzie. Jesteśmy głęboko zaniepokojeni rosnącą nagonką na wilki, która ma miejsce w ostatnich tygodniach” – czytamy.
Według najnowszych danych – zebranych przez międzynarodowy zespół, w skład którego weszła również Sabina Pierużek-Nowak – obecną populację wilków w Europie szacuje się na 21,5 tys. osobników; polską – na ok. 3,6 tys.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
Zobacz także |
Wasze komentarze |