Misje, Papua Nowa Gwinea

Facebook/Robert Ablewicz MSF

Siła grzechu, siła miłości 

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Tylko bezinteresowny dar z siebie oraz ze swojego życia może przezwyciężyć zło i nienawiść.  

W wiosce wysoko w górach w jednym plemieniu żyła dobra, zwykła tradycyjna papuaska rodzina. Ojciec był liderem lokalnej wspólnoty i starał się dbać o swoich ludzi jaki i o rodzinę. Matka ciężko pracowała, by wychować dzieci oraz zadbać o nie ciężką pracą w ogrodzie. Dzieci natomiast więcej lub mniej pomagały swoim rodzicom. Jeden z synów nie szanował ciężkiej pracy rodziców i postanowił opuścić wioskę oraz swoje plemię, aby na własną rękę zbudować swoje szczęcie i życie. Kanu (tak miał na imię) wędrował bardzo długo przez busz, aby znaleźć swoją „ziemię obiecaną”. Dotarł do innego plemienia oddalonego o kilka dni drogi od rodzinnej wioski. Był zupełnie nowy i nie znał nikogo. Niestety zaprzyjaźnił się z ludźmi, którzy kradli, by się utrzymać, a w sytuacjach konfliktowych byli gotowi nawet zabić. Kanu prowadził bardzo grzeszne i rozwiązłe życie. Nie bał się Boga i nie przestrzegał Jego przykazań. Stał się nawet znany i rozpoznawany w wiosce jako zły człowiek. Gdy Kanu bardzo poważnie zachorował, nie było nikogo, kto by mu pomógł, a starszyzna plemienia podjęła decyzję, aby go zabić, chroniąc własne plemię przed złem, które czyni oraz swoje córki przez rozwiązłym życiem tego młodego człowieka. Gdy podjęto decyzję, pewna kobieta, która pochodziła z tego samego plemienia, co młody chłopak  postanowiła jak najszybciej przekazać wiadomość bratu Kanu. Nie informowała rodziców chłopca, by ich nie martwić, gdyż w takiej sytuacji groziło to nawet wojną między plemionami i narażeniem życia wielu innych ludzi. 

Misje, Papua Nowa Gwinea

Facebook/Robert Ablewicz MSF

Brat Kanu, Aben, gdy tylko dowiedział się, że jego brat, którego bardzo kochał, może zginąć, przybył jak najszybciej do wioski, by go odnaleźć. Wypytał ludzi o miejsce i sytuację, nie zdradzając, kim jest i co zamierza zrobić. Jak tylko odnalazł Kanu, zobaczył że jego brat bliźniak jest bardzo chory i nie zdoła uciec o własnych siłach. Pod osłoną nocy wyniósł do w bezpieczne miejsce i schował w buszu, jedynie starsza kobieta wiedziała, gdzie przebywa Kanu. Gdy nadszedł wyznaczony dzień, w którym przedstawiciele wioski przyszli bardzo wcześnie rano, aby wymierzyć „sprawiedliwość”, nie wiedzieli, że ten, którego szukają, jest już daleko od wioski. Aben wziął ubrania swojego brata, ubrudził twarz i ręce i czekał na oprawców w łóżku… w ciemności trudno było rozpoznać, że to ktoś inny. Gdy dokonali samosądu i wnieśli zwłoki do wioski, by pokazać wszystkim wymierzoną sprawiedliwość, dopiero zauważyli, że zabili niewinnego człowieka.  

Później owa starsza kobieta wyjaśniła, co się stało i w wiosce zapanował smutek i żałoba. Postanowiono zanieść obu braci do wioski ich rodziców. Gdy niesiono na noszach zmarłego Aben i chorego Kanu, wszyscy płakali, gdyż zginął niewinny i dobry człowiek. Zarazem nie mogli pojąć, jak bardzo Aben kochał swojego brata Kanu, bo oddał za niego życie, chroniąc go przed śmiercią. 

Gdy ojciec dowiedział się o wszystkim, wyszedł na drogę, oczekując ze łzami powrotu swoich ukochanych synów. Na znak żałoby pokrył twarz błotem, jak Papuasi mają w zwyczaju i pogrążony w smutku, nucił żałobną pieśń 

Wszyscy bali się, że rozpęta się wojna i że ojciec zażąda odpłaty, by ukoić ból. Ale ojciec wie że nic nie wróci życia zmarłemu synowi i śmierć niewinnych ludzi nigdy nie przyniesie pokoju między zwaśnionymi plemionami, a tym bardziej w sercu. 

Misje, Papua Nowa Gwinea

Facebook/Robert Ablewicz MSF

Ojciec na widok synów zapłakał głośno i łzami obmył ich twarzeOkrył nowym płótnem i udekorował kwiatami. W milczeniu przyniósł wodę i jedzenie dla oprawców syna oraz przekazał im znak pokoju jako wyraz przebaczenia.  

Żadne słowa nie mogły wyrazić bólu i radości ojca i matki. Odzyskali jednego utraconego syna i utracili drugiegoMiłość i nienawiść, życie i śmierć, przebaczenie i zemsta zawsze są blisko i tylko od nas zależy, jakiego dokonamy wyboru. , 

Jezus oddał za nas życie, aby z miłości narodzić nas do nowego życia. Nie przez wojnę oraz odpłatę, nie przez zemstę i nienawiść, ale przez przebaczenie i miłość. 

Zobacz także
Wasze komentarze