fot. PAP Ole Berg Rusten

fot. PAP Ole Berg Rusten

Bóg słabości i milcząca mowa Jona Fossego

Gdybym nie widział okładki i dostałbym sam tekst, od razu wiedziałbym, że jego autorem jest Jon Fosse. Jego stylu nie da się pomylić z twórczością żadnego innego pisarza.

Strumień świadomości. Tekst napisany jednym tchem. Wejście do wewnętrznego świata narratora, który z uważnością odbiera rzeczywistość. Rozterki, rozbudowany monolog wewnętrzny i religijna refleksja o życiu – to świat, do którego zaprasza czytelnika Jon Fosse w „Drugim imieniu” wydanym przez Wydawnictwo ArtRage. Opowieść o Asle to zaledwie wycinek dwóch dni z jego pełnego samotności życia. Życia, które jest bez reszty wypełnione pasją do malarstwa i jednocześnie przesiąknięte pamięcią o jego zmarłej żonie (Ales). I w którym pojawia się jego imiennik i sobowtór.

Spotkanie z sobowtórem

Główny bohater powieści cierpiał na chorobę alkoholową. Wyszedł z niej jednak dzięki własnej determinacji, pomocy swojej żony i przede wszystkim dzięki duchowemu nawróceniu. To właśnie konwersji na katolicyzm, udziałowi w mszach świętych i modlitwie Asle przypisuje największe zasługi. Wie, że wewnętrzna przemiana nie miałaby miejsca, gdyby nie Siła Wyższa. Z kolei jego sobowtór, żyjący jakby alternatywną wersją życia swojego imiennika, mocno zmaga się z życiem i swoim losem. Alkoholizm doprowadza go na skraj psychicznej i fizycznej wytrzymałości. Drogi obu bohaterów się przecinają. Asle nie potrafi przejść obojętnie obok losu swojego sobowtóra.

fot. PAP Christine Olsson TT
fot. PAP Christine Olsson TT

Milcząca mowa

W „Drugim imieniu” Fosse pokazuje, jak dynamika życia wewnętrznego potrafi przewyższać dynamikę świata realnych zdarzeń. Bo przecież to, co czynimy jako ludzie, na zewnątrz jest poprzedzone zazwyczaj skomplikowanym procesem wewnętrznym. Jon Fosse potrafi znakomicie uchwycić ten wewnętrzny monolog, słowa, których na co dzień nie wypowiadamy, które właściwie da się tylko zapisać. „Staram się nadać słowa milczącej mowie” – podkreślał w swojej mowie noblowskiej w 2023 r. norweski pisarz.

>>> Rzym uhonorował laureata literackiej Nagrody Nobla Jona Fosse’a

Jon Fosse o Bogu

Doświadczenie religijne jest u Fossego także czymś bardzo intymnym, wewnętrznym. Dla Fossego religijność to raczej duchowość, choć przeżywana w bardzo konkretny sposób, bo nie przez przypadek, ani nie przez kulturę, stał się katolikiem. To był jego świadomy wybór, kiedy w 2012 r. zdecydował się konwertować na katolicyzm. „Nazywam siebie wierzącym w Boga, jako obecność jednocześnie tam i tutaj. Dzięki niemu zdecydowałem się przejść na katolicyzm. Nie mógłbym tego zrobić, gdyby nie Mistrz Eckhart i jego sposób bycia zarówno katolikiem, jak i mistykiem” – wyznał w jednym ze swoich esejów. W „Drugim imieniu” dzieli się bardzo ujmującym opisem natury Boga, który ogranicza swoją wolność, by dać ją człowiekowi. Próbując literacko uchwycić prawdę teologiczną, Fosse pisze, że Bóg zgodził się de facto na własną niemoc, słabość, by móc uszanować godność swego stworzenia.

„Bóg nie jest Bogiem wszechmocy, tylko niemocy, tak, Bogiem słabości, ale słabość może mieć wielką władzę, tak, może słabość wręcz stanowi siłę? i możliwe, że Bóg jest wszechmocny w swojej słabości” – czytamy w powieści (zapis oryginalny – autor nie stosuje kropek i nie zaczyna zdań wielką literą).

fot. PAP Christine Olsson TT
fot. PAP Christine Olsson TT

Jon Fosse i modlitwa

Narrator w kilku fragmentach dzieli się refleksją o tym, jak doświadczenie religijne wpłynęło na uporządkowanie innych sfer jego życia. „Drugie imię” to książka, która w jakimś sensie może również uczyć modlitwy. W sensie bardzo praktycznym. Asle nie tylko wypowiada słowa modlitwy (także po łacinie), ale ma swój osobisty patent oddechowy, który jego modlitwie towarzyszy. I nawet jeśli mielibyśmy z dystansem patrzeć na duchowe treści zawarte w twórczości Jona Fossego, to warto dostrzec w niej atut, który dzisiaj jest nie do przecenienia – dowartościowanie cichego języka. Jego książki nie krzyczą, prosząc się o atencję. Jego proza wprowadza nas w świat ciszy, uważności, wręcz kontemplacji. W świat, w którym liczy się także to, co należy do „milczącej mowy”. I jeśli literatura Fossego jest jakimś apelem, to jest apelem o prostotę. Jest apelem o świat, w którym można kupić igłę i nici, a nie tylko nową koszulę – to z kolei historia Jatgeira z powieści „Vaim”.

>>> Laureat Nagrody Nobla Jon Fosse: pisanie jest dla mnie modlitwą

Warto wejść w strumień świadomości, który proponuje norweski noblista. Pomaga on znaleźć także nam samym narzędzia do odkrywania większej samoświadomości. – Literatura istnieje właśnie dlatego, że wiele jest rzeczy, które bardzo trudno jest wypowiedzieć słowami. Po cóż mielibyśmy pisać wiersze, powieści czy sztuki teatralne, gdyby wszystko dało się powiedzieć w sposób prosty i bezpośredni – podkreślał w jednym z wywiadów Jon Fosse, dodając, że do tych rzeczywistości, które trudno ująć w słowa, należy również jego katolicka wiara.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze