Fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl
Bp Artur Ważny: przestań siedzieć na fotelu, w „klubie ocalonych”, ale idź i głoś
– Jezus na krzyżu „z krwi i swojego bólu na powrót klei arcydzieło, klei swój Kościół. Klei narzędzie, które nie jest celem, ale jest narzędziem zjednoczenia. (…) Przestań siedzieć na fotelu, w „klubie ocalonych”, ale idź i głoś, bo po to cię powołałem, do tego jesteś narzędziem. Nędznym, popękanym, ale ja ciągle cię sklejam z mojej Krwi i z mojego bólu” – mówił bp Artur Ważny podczas VIII Kongresu Nowej Ewangelizacji „Ciało do kochania” w Sosnowcu.
Mówiąc o tym, że musimy wciąż na nowo poszukiwać dróg zrozumienia tego, w jaki sposób Bóg kocha Kościół, nawiązał do starożytnego mitu, który wykorzystali Ojcowie Kościoła, o Orfeuszu zakochanym w Eurydyce, ukąszonej przez węża, znajdującej się w ciemnościach Hadesu. Orfeusz tam idzie, grając piękną pieśń, i dzięki grze na lirze wyprowadza ją stamtąd, ale niestety nie do końca mu się to udaje, ponieważ się odwraca i historia kończy się tragicznie. – Kiedy Ojcowie Kościoła zinterpretowali ten mit ewangelicznie, to nowym Orfeuszem nazwali Jezusa Chrystusa, naszego Pana, który idzie po ukąszoną ludzkość przez rajskiego węża, do największych ciemności grzechu i wyprowadza ją na wolność – mówił bp Artur Ważny.
Mówił o tym, że my jesteśmy tą mityczną lirą, na której Chrystus chce grać. – Jesteśmy jakby sakramentem, znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia ludzi z Bogiem całego rodzaju ludzkiego. Jesteśmy instrumentem, na którym Jezus chce grać. Problemem jest to, że czasami fałszujemy. My nie wiemy, jak gramy, albo dodajemy czasami jakieś swoje improwizacje, które sprawiają, że Kościół nie jest Kościołem Jezusa – mówił biskup.
Stać przy Kościele nawet zhańbionym i martwym w wielu wymiarach
W nawiązaniu do fragmentu Ewangelii Jana (19, 25–30) mówił, że Ojcowie Kościoła zwrócili uwagę na słowo, że Maryja i inne kobiety obok krzyża Jezusa stały: „nie rwały szat, nie czołgały się w prochu, ale stały”. Mówił, że to odsyła nas do wydarzenia opisanego w Księdze Samuela, gdzie matka Rispa stoi przy skale, gdzie wiszą jej dwaj synowie, zabici i pozostawieni, żeby byli zjedzeni przez dzikie ptactwo. Ma to być wyraz pogardy wobec nich. Matka idzie tam, w dzień stoi i kijem odpędza to ptactwo, a w dzień krzyczy, by je przepłoszyć. – Czasami mamy kompleks zbawiciela, chcemy od razu naprawiać wszystkie problemy, likwidować, eliminować wszystkie grzechy. Tymczasem te kobiety stały, nic nie mogły zrobić. Nie mogły zdjąć Jezusa z krzyża, podobnie jak Rispa nie mogła zabrać synów. Po prostu towarzyszyły. Kiedy dzisiaj nad Kościołem ukrzyżowanym trochę własnymi grzechami wielu ludzi się nad nim pastwi, szydzi, krytykuje i pewnie słusznie, to jesteśmy zaproszeni do postawy Rispy i niewiast, które stały pod krzyżem. Stały i pilnowały nawet te zhańbione ciała, martwe w niektórych wymiarach. Bo Kościół jest właśnie tym ukochanym Ciałem Chrystusa, które mamy szanować w jego godności, nawet jeśli ono nie do końca potrafi to robić – mówił biskup Artur Ważny.

Jezus ujrzał
Następnie biskup zwrócił uwagę na słowo „ujrzał”, kiedy Jezus w przywoływanym wcześniej fragmencie Ewangelii ujrzał pod krzyżem Matkę i niewiasty. Mówił o tym, że pomimo tego, że Jezus jest w momencie, kiedy umiera na krzyżu, dusi się, a pomimo to „ujrzał swoją Matkę, a w Niej cały Kościół, który cierpi, który potrzebuje Jego pomocy”. – To jest zaproszenie także dla nas. Żebyśmy mieli spojrzenie, które współczuje, które dostrzega różnego rodzaju nieszczęścia, krzywdy, jakieś ciemności, których inni zapatrzeni w siebie nie widzą. Żeby zobaczyć, że miłość zaczyna się wtedy, kiedy jest trudno, nie wtedy, kiedy jest łatwo, kiedy wszystko idzie po naszej myśli czy nawet po myśli Boga, ale kiedy zaczyna się słabość drugiego. Może to być w małżeństwie czy gdzie indziej. Wtedy tak naprawdę możemy patrzeć jezusowym wzrokiem i chcemy kochać pomimo” – mówił.
>>> Leon XIV: miłość Boga musi wyrażać się w miłości bliźniego
Niewiasta, która nie odeszła
Biskup sosnowiecki mówił o tym, że słowo „niewiasta” obecne jest na kartach Biblii od samego początku. Zwrócił uwagę na to, że Adam nazwał Ewę „matką żyjących” po upadku, po grzechu pierworodnym. – Z ciemności grzechu, z tego nieszczęścia mówi „ty jesteś matką żyjących”. I Jezus – Drugi Adam – patrzy na Maryję – Drugą Ewę, nazywa ją „Niewiastą”, odsyłając nas do raju, do tego krytycznego momentu grzesznego i ciemnego, z którego już ten pierwszy Adam zobaczył jakąś nadzieję, a ten nowy, czyli Jezus, tym bardziej patrzy i woła: „ty jesteś Matką, ty dajesz życie”. I Kościół taki jest. Kościół daje życie, pomimo tego, że jest słaby, że jest grzeszny, że jest napełniony różnymi skandalami, to w nim kryje się życie. Tak go stworzył Bóg. Daje życie przez sakramenty, przez czułość wielu innych, to jest ten maryjny styl życia, do którego jesteśmy zaproszeni. Kościół to nie przede wszystkim struktura, nie przepisy, ale Matka – mówił biskup Ważny.
Przypomniał historię z Księgi Rut o Noemi – matce, która traci swoje dzieci, swoich synów; jej synowe Orpa i Rut zostają bez mężów. – I tam jest takie fascynujące zdanie, kiedy Noemi mówi: odejdźcie, idźcie, ja tutaj będę sobie żyła w zgorzknieniu. Nazwała siebie „mara”, czyli „gorycz”. I Orpa odchodzi. Natomiast Rut mówi: „Gdzie pójdziesz, tam i ja pójdę, twój Bóg będzie moim Bogiem”. Dzisiaj Kościół jest taką Noemi – w wielu wymiarach. Złamana skandalami, zgorzkniały, dla wielu przestał być atrakcyjny. I wielu tak jak Orpa odchodzi od Kościoła. Ale Noemi mówi: „Nie, zostanę z tobą, nie odejdę” – mówił biskup.
– Jezus prosi dzisiaj nas, byśmy dzisiaj byli takim nowym Janem pod krzyżem, nową Rut, byśmy przylgnęli do tej poturbowanej Matki i powiedzieli: „Nie odejdziemy od ciebie”. Pokusą jest to, by wierzyć samemu, by odejść z Kościoła, by uprawiać indywidualizm religijny. Jesteśmy zaproszeni do wspólnoty i przez chrzest związani na śmierć i życie – mówił biskup Ważny.

„Nasz Bóg nie dał za wygraną”
– Dzieło, na które Bóg patrzył w raju i mówił, że jest ono „bardzo dobre”, roztrzaskało się przez grzech pierworodny w drobny pył. Kosmiczna porażka. I wielu bogów, gdyby istnieli, to by taki projekt porzuciło, ale nasz Bóg nie dał za wygraną. Naszemu Bogu nic się nie wymknęło z rąk. Tylko przyszedł taki dzień, szósty dzień tygodnia, czyli Wielki Piątek, że Jezus kona na krzyżu. I z krwi i swojego bólu na powrót klei arcydzieło, klei swój Kościół. Klei narzędzie, które nie jest celem, ale jest narzędziem zjednoczenia. A więc jesteśmy narzędziem zjednoczenia dla Zmartwychwstałego, dla żyjącego Boga, który mówi: „Ten mój projekt ciągle gdzieś pęka, ale jak ciebie posyłam, jesteś misją na tym świecie. Przestań siedzieć na fotelu, w „klubie ocalonych”, ale idź i głoś, bo po to cię powołałem, do tego jesteś narzędziem. Nędznym, popękanym, ale ja ciągle cię sklejam z mojej Krwi i z mojego bólu” – mówił biskup Ważny.
„Pragnę”, czyli Bóg chce się rzucić w wodę mojej miłości
Biskup Artur Ważny przytoczył fragment Psalmu 42: „Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże!”, opowiadając o interpretacji tego biblijnego tekstu, o którym pisał święty Augustyn. – Tłumaczy on, że w tym fragmencie chodzi o łanię, która ucieka przed hordą dzikich bestii, żeby się wykąpać w wodzie, żeby się zanurzyć i zdjąć z siebie swój zapach, żeby jej nie dopadły. To my jesteśmy jak te dzikie łanie, które uciekają, by zanurzyć się w Bogu, w Jego łasce, w Jego miłosierdziu, aby pokusy i demony za nami biegające nie mogły nas złapać. I kiedy stoimy pod krzyżem, jesteśmy wstrząśnięci, ponieważ sytuacja się odwraca. Słyszymy, że Jezus mówi: „To Ja ciebie pragnę”. Ukrzyżowany, wykrwawiający się Bóg odarty z szat pragnie swojego stworzenia. On jest tą zranioną łanią. On chce się rzucić w wodę mojej miłości – mówił biskup.

„Wykonało się”
Biskup powiedział, że słowa te były w starożytności zapisywane na wekslach, które zostały zapłacone, kiedy dług został uregulowany. – Jezus uwolnił nas dzięki temu, że zawisł na krzyżu. Wszystko zapłacone. Ten dokument podpisała pieczęć Jego krwi – mówił biskup Artur Ważny. – Dziękujmy naszemu Bogu, że jest takim Bogiem, który nie odpuszcza, że jest do szaleństwa zakochany w swoim Kościele, zakochany w tobie i we mnie. I zaprasza nas do tego, byśmy Go naśladowali w tej miłości – dał na zakończenie.
VIII Kongres Nowej Ewangelizacji pod hasłem „Ciało do kochania. Dobra nowina o ciele” odbywał się od 23 do 25 października w Sosnowcu. W ramach Kongresu odbywały się spotkania, wykłady, warsztaty, świadectwa, uwielbienie, a także modlitwa.
Już wkrótce na naszym portalu więcej relacji z wystąpień prelegentów.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Od Fatimy po Luján. Maryjne miasta chcą działać razem
Młodzi wolontariusze pomagają bezdomnym i ubogim we Włoszech
Wojciech Modest Amaro i jego żona Agnieszka: życie z Jezusem przynosi wielką radość [ROZMOWA]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny