Wojciech Modest Amaro i Agnieszka Amaro, fot. Mariola i Krzysztof Kopania / PDM Polska
Wojciech Modest Amaro i jego żona Agnieszka: życie z Jezusem przynosi wielką radość [ROZMOWA]
Znany kucharz i restaurator oraz jego żona Agnieszka – w rozmowie z Maciejem Kluczka – mówią o życiu z Jezusem, które przynosi wiele radości. Rozmowa odbyła się przy okazji Tygodnia Misyjnego (który w tym roku trwał od 18 do 24 października). Dlaczego Wojciech i Agnieszka angażują się dzieła misyjne Kościoła? I jak rozumieją misyjne powołanie realizowane każdego dnia? W rozmowie z misyjne.pl Wojciech Modest Amaro i Agnieszka Amaro mówią o kulturze stołu, która jest kulturą spotkania i dialogu.
Maciej Kluczka (misyjne.pl): Skąd Państwa obecność na obchodach Niedzieli Misyjnej i Tygodnia Misyjnego organizowanych przez Papieskie Dzieła Misyjne?
Agnieszka Amaro: – Nasze zaangażowanie w Tydzień Misyjny jest uzupełnieniem tego wszystkiego, co przez cały rok daje nam Kościół i co my staramy się wnieść do wspólnoty Kościoła. Misje najczęściej kojarzą się nam z dalekimi krajami, z misjonarzami posługującymi w egzotycznych krajach. Przez długi czas także i ja tak myślałam. Misje kojarzyły mi się także z dużym trudem i poświęceniem, i to akurat się nie zmienia.
Każdy z nas, chrześcijan, jest powołany do misji, na wiele różnych sposobów. Staramy się, by każde nasze działania na rzecz drugiego człowieka (od dzieł charytatywnych, przez zwykłą codzienną pomoc, po modlitwę) zawsze były w łączności z Bogiem, z Duchem Świętym. Jeżeli działanie człowieka, nawet najszlachetniejsze, oderwane jest od Boga, to nie będzie w stanie być misją i ewangelizacją.

Misje kojarzą nam się z dalekimi podróżami i wyjazdami, ale misję można prowadzić też we własnym domu. Widać to na Państwa przykładzie. W swoim domu wybudowaliście Państwo kaplicę, do której na modlitwę zapraszacie wszystkich chętnych. Kaplica jest miejscem Waszej codziennej, wspólnej modlitwy. Dodatkowo, kilka lat temu założył Pan fundację, która pomaga innym stanąć życiowo na nogi.
Wojciech Modest Amaro: – Wiele lat temu nie pomyślelibyśmy, że nasze życie będzie tak wyglądać, nie planowaliśmy, że otworzymy nasz dom dla innych ludzi, dla księży. Pan Bóg wezwał nas jednak o tej misji a my pozytywnie odpowiedzieliśmy na to wezwanie. Dziś z pełnym przekonaniem możemy powiedzieć, że ta droga przynosi nam wielką i głęboką radość. Droga z Jezusem – choć niekiedy wymagająca – nigdy nie jest ciężarem, którego człowiek nie jest w stanie unieść. Najważniejsze w tym jest to, że człowiek czuje, że to jest jego własna droga, że to jest jego tożsamość i jego powołanie, które odkrył dzięki Bogu.

Do tego też wzywał papież Franciszek, który zachęcał, by w pierwszej kolejności zainteresować się przede wszystkim swoim podwórkiem, swoim najbliższym otoczeniem i tam głosić Dobrą Nowinę. Franciszek mówił o świętych z sąsiedztwa.
Wojciech Modest Amaro: – Misje mogą przybierać wiele form. Wyobraźmy sobie małżeństwo, w którym jedno z małżonków jest jeszcze przed drogą nawrócenia. Takie małżeństwo staje się wtedy bardzo ważnym polem działalności misyjnej. Spójrzmy na środowisko młodzieży, wśród których wielu nie interesuje się wiarą, Bogiem i Kościołem. To także jest środowisko misyjne, w które my – wierzący – powinniśmy wejść. Podczas spotkania w Papieskich Dziełach Misyjnych cytowałem fragment Ewangelii według świętego Mateusza, w której czytamy: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Pamiętajmy, że tym fragmencie nie chodzi tylko o czyny, ale także o brak czynu. Pan Bóg wzywa nas do refleksji także nad tym, czego nie zrobiliśmy. Czy byłem obojętny? Czy chciałem pomóc, ale społeczna presja sprawiła, że zrezygnował? Czy „nie wychylałem się”, bo tak było bezpieczniej? Za rzadko myślimy o tym, czego nie zrobiliśmy, jakiego dobra nie uczyniliśmy.

Agnieszka Amaro: – Nie musimy jechać na Madagaskar, by być misjonarzem. Chodzi o to, by być misjonarzem w miejscach, w których żyjemy, by być siewcą Dobrej Nowiny. Niekiedy Bóg wzywa do tego, by te czyny przybrały konkretne formy. W naszym przypadku sprowadziło się to do otwarcia domu na wspólną modlitwę. Jeśli serce jest uwrażliwione na Boga i na drugiego człowieka, wtedy przestajemy się wzajemnie szufladkować i zamykać w swoich bańkach. Misyjność powinna być jak najbardziej powszechna, powinna być jak DNA każdego chrześcijanina.
Wojciech Modest Amaro: – Często potrafimy sami siebie usprawiedliwiać, mówić: „jestem powołany do życia w rodzinie, nie muszą jeszcze być misjonarzem” albo „wspieram misjonarzy finansowo, to wystarczy”. Wyjdźmy z takiego myślenia i zadajmy pytanie w inny sposób: „Skoro żyję w rodzinie, to jak nasza rodzina może stać się bardziej misyjna?” albo „Co mogę jeszcze zrobić, by swojej misyjności nie ograniczyć tylko do wrzucenia kilku złotych na tacę w Niedzielę Misyjną”.
Na koniec jeszcze jedno pytanie, które może wydać się pytaniem w ogóle na inny temat, ale może paradoksalnie łączy się z wcześniejszymi wątkami naszej rozmowy. W Państwa życiu bardzo ważnym tematem jest kuchnia i jedzenie. Pan, Panie Wojciechu, jest znanym restauratorem. Z kolei rozmawiając z misjonarzami, którzy docierają do różnych zakątków świata, często słyszę, jak ważne na misjach jest jedzenie, wspólne przeżywanie posiłków, poznawanie kuchni miejscowych ludzi. Spotkanie przy stole jest okazją do rozmowy, do poznania drugiego człowieka. Stół zbliża. Czym dla Państwa jest stół i wspólne przeżywanie posiłku?
Wojciech Modest Amaro: – Spójrzmy na naszego nauczyciela, Jezusa Chrystusa, który łamał chleb przy stole i jednocześnie wykładał najważniejsze prawdy wiary, rozmawiał z apostołami. Przypomnijmy sobie historię uczniów zmierzających do Emaus. Mimo, że rozmawiali ze sobą, mimo że wcześniej znali Jezusa, to w tamtym momencie wiele rzeczy było dla nich niezrozumiałych (zakrytych), jednak w momencie gdy Jezus zaczął łamać chleb, to oni przejrzeli na oczy, zrozumieli kim On jest. Spotkanie przy chlebie, szczególnie chlebie eucharystycznym potrafi wiele zmienić. Kultura stołu jest więc kulturą jedności, spotkania, dialogu.

Każdy z nas dobrze czuje się przy stole, przy którym jest mile widziany, przy którym obok jedzenie jest przede wszystkim drugi człowiek, z którym może rozmawiać, przeżywać, wymieniać się myślami. Każdy z nas ma pewnie w pamięci takie spotkanie.
Wojciech Modest Amaro: – Jedzenie i spotkanie przy stole pomaga w budowaniu relacji, nie tylko osobistych, ale także biznesowych. Przez wiele lat byłem szefem kuchni w Klubie Polskiej Rady Biznesu. Widziałem wtedy, że spotkania biznesowe, przy których podpisywano wielomilionowe kontrakty, często kończyły się przy stole.
Stół łączy też ludzi w kryzysie ubóstwa, gdy spotykają na wspólnym posiłku dzięki organizacjom działającym na ich rzecz.
Wojciech Modest Amaro: – Stół jest miejscem, dzięki któremu można załatwić wiele spraw, małych i dużych. Spotkanie przy stole gasi pragnienie, niweluje głód, ale potrafi też otoczyć miłością. A my – ludzie wierzący – przy każdym stole, do którego zasiadamy, powinniśmy dostrzegać też obecność Jezusa. Bo wszystko jest dane z Jego łaski, wszystko z Jego łaski jest nam ofiarowane.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Bóg zawsze idzie przed misjonarzem [MISYJNE DROGI]
Ks. Maciej Będziński przed setną Niedzielą Misyjną: misje są w sercu Kościoła






Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny