bp Krzysztof Zadarko, fot. PAP/Rafał Guz
Bp Zadarko: Polacy mają w sobie wrażliwość chrześcijańską, ale politycy sieją strach [ROZMOWA]
– Polacy mają w sobie głęboko zakorzenioną chrześcijańską wrażliwość i zdolność do solidarności, co pokazała pomoc udzielona uchodźcom z Ukrainy – podkreśla bp Krzysztof Zadarko, przewodniczący Rady KEP ds. Migrantów i Uchodźców. Dodaje jednak, że głośne środowiska polityczne i ideologiczne, posługując się strachem i lękiem, próbują zmienić nastawienie społeczeństwa wobec migrantów.” Zapowiada dokument duszpasterski Rady dotyczący migrantów.

Księże Biskupie, spotykamy się na Zjeździe Gnieźnieńskim obradującym nt. „Odwaga pokoju. Chrześcijanie razem dla przyszłości Europy”. Migranci to jeden z tematów zjazdu. Jak Ksiądz Biskup widzi związek problematyki dotyczącej migracji z kwestią budowania pokoju?
Bp Krzysztof Zadarko: Migracja to zjawisko ściśle powiązane z kwestią pokoju. Wystarczy spojrzeć na przyczyny, które zmuszają ludzi do opuszczenia ojczyzny: wyzysk ekonomiczny, niesprawiedliwość społeczną, wojny, prześladowania, głód, a dziś coraz częściej także zmiany klimatyczne. Wszystkie te czynniki mają charakter konfliktogenny – albo są następstwem konfliktów, albo je generują. Migranci i uchodźcy są ich bezpośrednimi ofiarami.
Dlatego, kiedy mówimy o poszukiwaniu pokoju, musimy sięgać do samych przyczyn braku pokoju. Papieże – Jan Paweł II, Benedykt XVI i Franciszek – w kolejnych orędziach na Światowy Dzień Pokoju podkreślali, że niesprawiedliwość zawsze rodzi wojnę, nienawiść i pogardę.
– Papież Franciszek w jednym z orędzi użył określenia „przemoc w kawałkach”.
– Tak, to orędzie z 2017 roku szczególnie utkwiło mi w pamięci. Ojciec Święty mówił wtedy o „przemocy w kawałkach”, wymieniając całą litanię „miejsc zapalnych”: wojny, terroryzm, handel ludźmi, nadużycia w ochronie środowiska, czyli grzechy przeciwko Stwórcy i stworzeniu. Wszystko to rodzi poczucie krzywdy i nienawiść. To z kolei prowadzi do migracji. Dlatego nie można mówić o pokoju, nie wskazując na te głębokie przyczyny, które stoją za przymusową migracją.

– Pamięta Ksiądz Biskup zamknięte spotkanie polskich biskupów z papieżem Franciszkiem na Wawelu w 2016 r. Jak wtedy Ojciec Święty odniósł się do kryzysu migracyjnego?
– To było spotkanie niezwykle ważne i dla mnie osobiście pamiętne. Zadałem wtedy papieżowi pytanie: jak przyjmować imigrantów, którzy przybywają z innych kultur i religii, w ogromnej liczbie? Odpowiedź Franciszka zaskoczyła nas wszystkich. Papież nie mówił o technikach czy sposobach przyjmowania, ale wskazał na przyczyny. Powiedział: „Dopóki mamy ideologie, dopóty będziemy się zmagać z tym problemem”. Na pierwszym miejscu wymienił ideologię wyzysku – nie tylko ekonomicznego, ale w każdej dziedzinie życia. Dodał też inne ideologie, m.in. gender. Jego diagnoza była jasna: najgroźniejsza jest ideologia wyzysku człowieka przez człowieka.
Papież Franciszek podkreślił jednak, że odpowiedzią chrześcijan musi być gościnność. Odwołał się przy tym do własnego doświadczenia jako migranta – pochodzi przecież z rodziny włoskich migrantów do Argentyny – i wskazywał, że choć przyjmowanie dużych grup ludzi jest na początku trudne, w perspektywie czasu okazuje się ubogacające. Społeczności lokalne zyskują nową energię, rozwiązują częściowo problemy demograficzne i niedobór rąk do pracy, a migranci odkrywają nowy świat i nowe możliwości. Kluczowe jest, by ten wspólny świat budować na zasadach pokoju, unikając źródeł napięć i nowych krzywd.
– Tymczasem polskie społeczeństwo – po wielkiej fali otwartości wobec Ukraińców na początku wojny – dziś wydaje się coraz mniej otwarte na migrantów.
– To prawda, sytuacja się komplikuje. A przecież – co pokazała wojna na Ukrainie – Polacy mają głęboko zakorzenioną chrześcijańską wrażliwość i postawę miłosierdzia. Jednak dziś pojawiło się nowe zjawisko: są to niezwykle głośne środowiska polityczne i ideologiczne, które na ludzkiej krzywdzie budują kapitał polityczny. Posługują się one strategią opartą na strachu i lęku, a dzięki dominacji w mediach społecznościowych sprawiają wrażenie, że problem migracji jest nie do rozwiązania. W ten sposób zamiast budować jedność i solidarność, generują sztuczne napięcia, podsuwają ludziom instrukcję, jak żyć w lęku. To nie jest chrześcijańska odpowiedź, a przecież jesteśmy w znaczącej części katolickim społeczeństwem, które powinno czerpać z Ewangelii.

– A jaki jest głos Kościoła w Polsce w tej sprawie? Mam wrażenie, że Ksiądz Biskup należy do tych kilku nielicznych członków Konferencji Episkopatu, którzy mają odwagę wypowiadać się na ten temat?
– W ramach Rady KEP ds. Migrantów i Uchodźców przygotowujemy obecnie dokument duszpasterski dotyczący migrantów. Będzie to rodzaj wskazań dla proboszczów i wiernych, jak powinna w praktyce wyglądać postawa Kościoła wobec migrantów i uchodźców. Chcemy pokazać, co można zrobić choćby na poziomie parafii. Coraz częściej pytają o to biskupi i duszpasterze.
Najważniejsze punkty, wokół których się skupiamy, to: otwartość oraz przygotowanie wiernych do dialogu międzykulturowego i międzyreligijnego. Chodzi o rozwijanie kompetencji do życia w świecie wielokulturowym. Jestem świadomy, że może wywołać to krytykę, ale nie można się tego bać. To już się dzieje, spotkania ludzi nie tylko z geograficznych różnych stron. Obcokrajowcy wśród nas to nie anonimowa siła robocza, ale ludzie z tej samej ludzkiej gliny, z różnymi historiami swoich narodów, kultur i religii.

Za miesiąc mamy światowy Dzień Migrantów i Uchodźców w Kościele. Jest to kolejna okazja, aby głośno rozmawiać o kontaktach z cudzoziemcami, o budowaniu relacji, w których zdarzają się pułapki, znane z innych krajów. Nie musimy powielać błędów. Ale nie powinniśmy też ulegać pokusom populizmu, taniej i skutecznej retoryki antymigracyjnej skutkującym podziałami i wzajemną niechęcią. W Polsce jest już ponad 2,5 mln obcokrajowców, legalnie przebywających i pracujących. Z nimi a nie obok nich powinniśmy budować świadomie bezpieczną przyszłość. Unikanie rozmowy i kontaktu z nimi poza ich miejscem pracy prowadzi do separacji i marnowania łaski wspólnoty w najszerszym tego słowa znaczeniu. To przestało być nowe wyzwanie w naszym społeczeństwie dla katolików. Od ponad 10 lat temat wraca a ich przybywa. Wtedy odmówiliśmy przyjęcia 6 tysięcy, dziś jest już kilkaset tysięcy pracowników, studentów i dzieci z Azji, Bliskiego Wschodu i Afryki, a w większości to nie są chrześcijanie. Reguły kryzysu demograficznego i potrzeby rynku pracy w Polsce są nieubłagane, podobnie jak na całym świecie.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny