dłonie

fot. Pexels

Cichy heroizm

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

W Polsce jest ponad 6 milionów emerytów. Dźwigają nie tylko bagaż życiowych doświadczeń, ale często muszą także stawiać czoła wyzwaniu, jakim jest opieka nad współmałżonkiem.

W niewielkim mieszkaniu na jednym z poznańskich osiedli mieszka małżeństwo z prawie sześćdziesięcioletnim stażem. Pan Zbigniew już od kilku lat leży w szpitalnym łóżku ustawionym w ciasnej sypialni. Po kilku udarach właściwie nie ma z nim kontaktu. Czasem uśmiecha się do swojej żony, Krystyny, ale bliscy nie mają pewności, czy w ogóle ich poznaje i pamięta – postępująca choroba Alzheimera niestety robi swoje. W pokoju ustawiona jest cała sterta pieluch, opatrunków, maści, leków i środków higienicznych, których zapach unosi się w całym mieszkaniu. Pralka nieustannie pierze prześcieradła, pościele i piżamy, aby zapewnić choremu chociaż odrobinę komfortu. – Zbyszek, zjedz jeszcze kilka łyżek. Musisz mieć siły, bo zaraz przyjdzie rehabilitant i będziesz ćwiczyć – zagaduje męża pani Krystyna, cierpliwie karmiąc go ulubioną zupą mleczną.

Rozglądam się po mieszkaniu i widzę sporo świętych obrazków, krzyżyków i wspólnych zdjęć. – Trochę z mężem podróżowaliśmy. Pielgrzymki w naszej parafii to jedna z piękniejszych rzeczy, jakie nam się przytrafiły – mówi bardzo radośnie kobieta. W jej głosie nie słychać nostalgii. Nie ma poczucia żalu i straty beztroskiego życia. Wie, że jej życiowym zadaniem jest małżeńska miłość. Dbała o nią przez całe życie, i dba także teraz, kiedy jest to wyjątkowo trudne. Również siły nie pozwalają jej na zbyt wiele. Sama boryka się z problemami zdrowotnymi. – W tym wieku ból oznacza, że jeszcze się żyje – mówi żartobliwie, machając rękę. Pomagają jej dzieci i wnuki, które przyjeżdżają po pracy, aby posprzątać mieszkanie, zrobić zakupy czy po prostu pogadać przy gorącej herbacie. W codziennych czynnościach starsze małżeństwo wspiera również opiekunka, która każdego dnia pomaga z przebraniu pana Zbigniewa. A nie jest to wcale takie proste, bo ciało chorego dotknięte jest chorobą.

dłonie

fot. Pexels

Z włączonego radia dobiegają dźwięki przeszłości – stare piosenki, które para zna z lat swojej młodości. Zdarza im się wspólnie nucić, przez co na nowo odtwarzają wspólną historię. Patrzą na siebie, wiedząc, że te wszystkie chwile z dawnych lat zostaną w ich sercach. Strzegą wspomnień jak najcenniejszego skarbu, a ilekroć mówią o nich bliskim, zawsze mają poczucie, że ocalają je od zapomnienia.

W pierwszy piątek miesiąca przychodzi ksiądz. Udzieli sakramentów, uśmiechnie się, porozmawia. Wnosi spokój w ich życie. Nie uciekają od spotkania z Bogiem, a wręcz wychodzą Mu naprzeciw z całym swoim cierpieniem i słabościami. Niosą razem ogromny krzyż – krzyż choroby, cierpliwiej opieki, krzyż braku nadziei na wyzdrowienie. Mimo że zmagają się z przyziemnymi trudnościami, są już blisko Nieba, bo jest między nimi miłość nie z tego świata.

To rzeczywistość wielu seniorów, którzy są bohaterami codzienności. Mimo wątłych sił często opiekują się współmałżonkami, chociaż sami potrzebują dużego wsparcia w najprostszych czynnościach. Fiodor Dostojewski pisał kiedyś, że „być bohaterem przez minutę, godzinę jest o wiele łatwiej niż znosić trud codzienny w cichym heroizmie”. To prawda. I tysiące starszych ludzi w Polsce każdego dnia podejmują ten trud z wielką miłością.

Zobacz także
Wasze komentarze