fot. KAI
Co zostało z dziedzictwa ks. Franciszka Blachnickiego?
Czy formacja, którą przed laty proponował sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki, może nadal kształtować ludzi odpowiedzialnych za Kościół, rodziny i życie społeczne? O tym rozmawiają w Krościenku nad Dunajcem parlamentarzyści, przedstawiciele Ruchu Światło-Życie, historycy i osoby, które znały założyciela oazy.
Podczas trzydniowego spotkania pt. „Postać księdza Franciszka Blachnickiego” uczestnicy nie tylko wracają do historii, ale pytają także o to, co z jego dziedzictwa pozostaje aktualne dzisiaj. Program łączy historię działalności kapłana i działania Służby Bezpieczeństwa PRL wobec niego z refleksją nad społecznym wymiarem jego pracy oraz świadectwami osób, które zetknęły się z nim osobiście.
Centralnym punktem drugiego dnia była Msza św. sprawowana pod przewodnictwem bp. Krzysztofa Włodarczyka, delegata Konferencji Episkopatu Polski ds. Ruchu Światło-Życie. Hierarcha postawił pytanie, które stało się właściwie kluczem do całego spotkania. – Nie wystarczy wspominać człowieka. Nie wystarczy opowiadać o jego życiu. Trzeba jeszcze zapytać: co z tego życia zostało w nas? Co z jego wiary, odwagi i zaufania Bogu przenosimy w nasze czasy? – powiedział.

Bp Włodarczyk nawiązał do obchodzonego tego dnia święta Świętych Archaniołów Michała, Gabriela i Rafała. Przypomniał, że anioł oznacza nie tylko rzeczywistość duchową, ale również posłanie i konkretne zadanie. W tym kontekście wskazał na potrzebę odkrywania własnego powołania, jak i odpowiedzialności.
Podkreślił również znaczenie zaufania Bogu. – Człowiek może ciężko pracować oraz się angażować, ale nie jest w stanie sam zagwarantować owoców swoich działań. Nie zdaje sobie sprawy, że owoce wcale nie zależą od niego, tylko od tego, czy Bóg pobłogosławi, jaki ma zamysł – mówił, przywołując myśl obecną w doświadczeniu formacji ks. Blachnickiego.
W homilii biskup zwrócił także uwagę na niewidzialną rzeczywistość, która dla chrześcijanina pozostaje częścią codziennego życia. – Nie jesteśmy sami na tej drodze. Towarzyszą nam aniołowie, stróżowie – przypomniał.
O społecznym wymiarze dzieła ks. Franciszka Blachnickiego mówił ks. dr Marek Sędek, moderator generalny Ruchu Światło-Życie. Przypomniał, że doczesne szczątki sługi Bożego spoczywają w Krościenku od 2000 r. Przywołał także słowa Jana Pawła II, który na pytanie o miejsce pochówku ks. Blachnickiego miał powiedzieć, że Carlsberg był dla niego „wygnaniem”, a jego ojczyzną jest Krościenko nad Dunajcem.
To właśnie tutaj – w miejscu, gdzie powstawały kolejne elementy dzieła Ruchu – uczestnicy spotkania próbują dziś spojrzeć na jego dziedzictwo nie tylko przez pryzmat historii, ale także znaczenia dla współczesnego człowieka. Jednym z tematów konferencji jest działalność Służby Bezpieczeństwa wobec ks. Blachnickiego. W programie znalazły się dwa wystąpienia gen. Andrzeja Kowalskiego poświęcone działaniom SB wobec kapłana. Prof. Mieczysław Ryba przedstawił natomiast społeczny wymiar działalności ks. Blachnickiego.’

Do Krościenka nad Dunajcem przyjeżdża regularnie Henryk Kowalczyk, parlamentarzysta i członek Ruchu Światło-Życie, związany z Domowym Kościołem od 1988 r. Mówiąc o dziedzictwie kapłana, zwrócił uwagę przede wszystkim na dowartościowanie roli świeckich. – Ksiądz Franciszek Blachnicki w swoim zamyśle ewangelizacyjnym dawał siłę świeckim do zmiany Polski – powiedział. Wspominał, że formacja w Ruchu miała wpływ również na jego późniejsze zaangażowanie społeczne i publiczne. Jak zaznaczył, bez tego doświadczenia prawdopodobnie nie zdecydowałby się na podjęcie części swoich późniejszych działań.
Za szczególnie ważną uznał także naukę zaufania Bogu. – To jest chyba taki największy owoc bycia w Ruchu Światło-Życie – powiedział. Drugim elementem dziedzictwa, na który wskazał, była Krucjata Wyzwolenia Człowieka. – Będąc w Krucjacie mogę też pokazywać człowieka nowej kultury, nowy styl życia – mówił.
Z kolei Maria Kurowska wróciła pamięcią do swojego pierwszego spotkania z ks. Blachnickim sprzed około pięćdziesięciu lat. Jako studentka przyjechała do Krościenka nad Dunajcem z grupą znajomych, by modlić się w jego intencjach. Zapamiętała nie tylko jego sposób prowadzenia ludzi, ale również zwyczajne, czasem zabawne sytuacje. Kiedy młodzi byli gotowi na całonocną modlitwę, ks. Blachnicki miał powiedzieć: ja uważam, że Duch Święty działa tylko na organizmy wyspane i wypoczęte, więc idziecie do spania.
Jeszcze mocniej zapadła jej w pamięć sytuacja przed Mszą św. Ks. Blachnicki zauważył, że obrus na ołtarzu został źle ułożony. Zatrzymał się i polecił go poprawić. – Bo to ma być elegancko, no bo przecież tam za chwilę będzie Pan Jezus – wspominała. Według Kurowskiej takie sytuacje pokazywały jego wewnętrzną konsekwencję. – Była w nim taka moc ducha, taka wiarygodność, coś takiego, że łatwo się szło za nim – powiedziała.
Przywołała także historię wysyłania ks. Blachnickiemu po kilogramie węgla w czasach, gdy władze nie chciały przyznać mu opału. Kolejne paczki zaczęły trafiać na pocztę, aż problem stał się na tyle widoczny, że kapłan otrzymał zgodę na przydział węgla. – To owocuje, okazuje się przez pokolenia – podkreśliła Kurowska, wskazując na ludzi, których spotyka dziś po latach i którzy przeszli przez formację oazową.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny