Czego życzyłbym sobie w Nowym Roku?

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Ten rok będzie inny, jeśli otworzysz się na Boga, jeśli zerwiesz ze swoim egoizmem, jeśli zaczniesz żyć nie tylko dla siebie, lecz dla wszystkich, których spotkasz w tym roku.

To pytanie trochę mnie niepokoi, bo wiem, że Nowy Rok jest po prostu kartką w kalendarzu, zmianą cyferek, zwykłą ludzką tradycją. Bo czas wymyka się spod naszej kontroli i nieustannie płynie. A jednak gdy przychodzi, wszyscy patrzymy wstecz na rok, który upływa i marzymy o tym, który się zaczyna.

To, co minęło, zostaje w przeszłości: stałe, niezmienne, prawie skamieniałe. Z wszystkimi dobrymi i gorszymi momentami, ze spełnionymi i zaprzepaszczonymi marzeniami, z pomocą otrzymaną i daną, z moimi przeoczeniami i tchórzostwem.

To, co przyszłe, zaczyna się nieustannie: czy to wczoraj, czy miesiąc temu czy jutro. Każda chwila jest okazją, która w jakiejś części zależy od naszej roztropności i decyzji. Z drugiej strony przyszłość zależy od decyzji innych. W obu przypadkach, choć nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, zależy od Boga.

Czego mógłbym życzyć w Nowym Roku? Życzyłbym pokoju w Ziemi Świętej, by nikt nie pozbawiał nikogo ziemi, domu, rodziny. By religie były przeżywane jako droga, która łączy ludzi w świetle Boga. By ziemia, w której żył, umarł i zmartwychwstał Chrystus świadczyła o pięknie Ewangelii.

Życzyłbym również pokoju w innych miejscach, szczególnie w Afryce, gdzie panują jeszcze ludzie, którzy sprzedają broń zadającą śmierć, ale nie zapewniają jedzenia dla głodnych.

Chciałbym też, by przestała istnieć aborcja we wszystkich krajach na świecie. I nie jest to marzenie niemożliwe do spełnienia. Wystarczy nauczyć się odpowiedzialnie podchodzić do powołania do miłości, by nikt nie czuł się jak nieprzyjaciel czy przeszkoda w czyimś życiu. Najlepsze, co możemy zrobić, to żyć dla innych. Każde dziecko, także dziecko Boże, prosi o odrobinę miłości i szacunku. Każdej matce należy się pomoc i wsparcie, by nie brakowało jej nic niezbędnego w czasie ciąży i pierwszych lat życia dziecka.

W tym Nowym Roku chciałbym rozmawiać z szacunkiem, bez wyzywania i poniżania z tymi, którzy myślą inaczej niż ja. Bo jeśli i ta osoba i ja jesteśmy ludźmi, skoro i ona i ja chcemy odnaleźć prawdę, możemy pomóc sobie właśnie słowem zrodzonym w sercu, które umie słuchać, i które, tak w głębi, potrafi kochać.

W rozpoczynający się roku chciałbym mieć więcej energii, więcej entuzjazmu, więcej przekonania, by uczyć innych tego, co jest dla mnie prawdziwym skarbem – wiary katolickiej. Uczyć jej przede wszystkim własnym życiem. W tym sensie chciałbym być bardziej konsekwentny, dobry, otwarty, dyspozycyjny, bliski. Szczególnie, gdy spotkam kogoś biednego, chorego, smutnego czy zdesperowanego, kto płacze, bo jest świadomy tego, czego wielu nie widzi: że zgrzeszył.

Tylko jeśli staję w prawdzie dotyczącej moich braków, odkrywam swoją biedę i w ten sposób rozumiem biedę innych. Wtedy mogę zrozumieć, że potrzebujemy Tego, który może oczyścić nas swoim słowem pełnym wybaczenia i nadziei.

Czego mogę życzyć w Nowym Roku? Może życzę zbyt wiele. Może śnię na jawie. Może dałem się ponieść jakiejś nieuświadomionej emocji. Wskazówki zegara poruszają się wciąż do przodu nieświadome tego, że mówią mi: ten rok będzie inny, jeśli otworzysz się na Boga, jeśli zerwiesz ze swoim egoizmem, jeśli zaczniesz żyć nie tylko dla siebie, lecz dla wszystkich, których spotkasz tego roku.

Autor: ks. Fernando Pascual LC
Tłumaczenie: Magdalena Zarate Rios

http://es.catholic.net/op/articulos/4402/#

Czego życzyłbym sobie w Nowym Roku?
Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze