Fot. cathopic
Czy Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X zmierza ku schizmie? [KOMENTARZ]
Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X już niebawem wyświęci biskupów bez mandatu papieskiego. Nie jestem pewien, czy można będzie tu mówić o schizmie w pełnym znaczeniu tego słowa, lecz nie ulega wątpliwości, że powolnymi krokami Bractwo ku schizmie zmierza. Natomiast krytyka ich poczynań jedynie w oparciu o nieposłuszeństwo wydaje mi się niedostateczna i dość płytka.
Gdybyśmy przyjęli za prawdziwą wizję kryzysu Kościoła, jaką maluje przed naszymi oczami Bractwo, to w dużej mierze musielibyśmy przyznać rację, że wymagane są środki nadzwyczajne. W tej wizji bowiem Kościół już nie naucza tego, czego nauczał Chrystus, a zwyczajna parafia nie posiada dostatecznych środków służących zbawieniu, jeśli nawet nie zamyka go przed wiernymi. Problem polega na tym, że nic się takiego nie dzieje.
Kryzys jest, ale nie nadzwyczajny
Przykład skandali i profanacji w niektórych kościołach w Europie, czasem wszakże i na szczytach hierarchii kościelnej, w zasadzie mówi niewiele. Musielibyśmy idealizować mocno tzw. Kościół przedsoborowy, który przez całe wieki mierzył się z licznymi problemami, w tym również tragicznym stanem celebrowania liturgii czy formacji wiernych, by wysnuć tak radykalne wnioski. Odejście od wiary Europejczyków też – patrząc już z dzisiejszej perspektywy – ciężko wiązać z samym tylko soborem watykańskim II. Zmiany kulturowe zachodziły już od dawna, niezależnie od postawy Kościoła wobec nich. Jednocześnie przecież są miejsca poza Europą (np. w Afryce), gdzie Kościół rozwija się bardzo dynamicznie – dużo dynamiczniej niż przed soborem. W samej Europie zresztą po dziesięcioleciach posuchy widzimy w końcu odwrót od tendencji sekularyzacyjnych. Są to zmiany powolne, ale widoczne, zwłaszcza – co ważne – wśród młodych, np. we Francji i Hiszpanii. Nie są to jedynie grupy związane z tradycjonalistami. Choć bez wątpienia odchodzenie od dekad doktrynalnego szaleństwa, jakie dotykało Europę Zachodnią, pomogło w odwróceniu niekorzystnego trendu – wierny poszukuje stałości i przejrzystości, nie mataczenia, co przecież niejednokrotnie wciąż się zdarza.

Negowanie kryzysu w Kościele byłoby oczywiście głupotą. Natomiast nie wydaje mi się on większy od kryzysów, które nim wstrząsały dawniej, czy to w czasach herezji katarskiej, czy choćby podczas reformacji, gdzie przez długi czas ciężko było powiedzieć, który biskup jest jeszcze katolikiem.
Debata w Kościele
Zmiany podejścia pastoralnego Kościoła do pewnych kwestii nie muszą oznaczać zmiany nauczania w wymiarze dogmatycznym. Popatrzmy na kwestię spowiedzi usznej, która na początku była zakazywana przez wielu biskupów i odbierana jako heretycka. Dzisiaj jest już normą – tak Duch Święty prowadził Kościół. Wielokrotnie też zmieniało się zwyczajne magisterium w sprawach pastoralnych – czasem w niewielkim odstępie czasu. Tak w 1645 r. Rzym zakazał jezuickich metod akomodacyjnych w Chinach, potem w 1656 r. zakaz częściowo uchylił, a wkrótce znów wprowadził całkowity zakaz.
Nie przeczę, że być może niektóre działania, np. ekumenizm, okażą się błędne, chociaż mam osobiste przekonanie, że raczej tak nie będzie. Nie zmienia to faktu, że w ramach Kościoła istnieje możliwość debaty. Ksiądz, który rezygnuje z działań ekumenicznych, nadal przecież może funkcjonować (w Guadalajarze, gdzie mieszkam, ekumenizm jest mocno akcydentalny i praktycznie nie istnieje w codziennym funkcjonowaniu Kościoła). Trzeba przyznać, że faktem jest, iż tradycjonalistów traktuje się niestety z pewną wrogością. Z drugiej strony wielu z nich ma podejście sekciarskie i uważa się za katolików „lepszych” od „modernistycznej” reszty. Warto tu zauważyć, że to zjawisko dotyka niestety wiele grup w Kościele – to już temat na inne rozważania. Podobnie jak to, że Kościół wciąż potrzebuje reformy, by ograniczyć patologie, które go niszczą.
Ekskomunika, ale wciąż nie schizma
Święcenia biskupie w Bractwie będą wiązać się z zaciągnięciem ekskomuniki. Czy będzie to już schizma? Raczej jeszcze nie, ale ostatecznie wszystko ku temu zmierza. Domyślam się – choć stwierdzą to watykańscy juryści i teolodzy – że część sakramentów wciąż będzie sprawowana przez kapłanów Bractwa ważnie, choć tak jak dotąd – niegodziwie.

Bractwo nie neguje hierarchii kościelnej ani nie odrzuca więzi z papieżem jako następcą Piotra. Jednocześnie dzieje się w tej grupie coś bardzo groźnego. Zdaje się bowiem, że Bractwo utraciło wiarę w to, że Duch Święty kieruje Kościołem. Więcej – jego członkowie uważają, że to ono jest obecnie jedynym miejscem przekazu prawdziwiej katolickiej wiary. A to już jest przyczynek do prawdziwej schizmy. Brzmi to niebezpiecznie sekciarsko.
Dla katolika takiego jak ja, który został w dużej mierze wychowany na novus ordo i uformowany w posoborowych parafiach i wspólnotach, brzmi to dziwnie. Naprawdę nie widzę jakiejś wyraźnej różnicy między tym, czego jestem obecnie nauczany, a tym, czego w kwestiach zasadniczych nauczali doktorzy Kościoła. Nie widzę, by następowała radykalna utrata wiary w realną obecność Chrystusa w Eucharystii wśród zaangażowanych katolików. Mam też wrażenie, że ich świadomość i wiedza religijna rośnie. I mówię tu oczywiście o skali globalnej, bo w Europie bez problemu znajdziemy kontrprzykłady, ale wcale nie aż tak powszechne, jak się uważa. Jeśli chodzi o podejście pastoralne, to ono było różnorodne w zależności od epoki. I jeśli współczesne okaże się błędne i nieskuteczne, to po prostu trzeba będzie je zmienić z pomocą Ducha Świętego.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Papież do dziennikarzy: mam nadzieję, że to koniec wojny
Kard. Müller: tylko trwając w łonie Kościoła Bractwo św. Piusa X może walczyć o prawdziwą wiarę
#DwieNawy – czy Magnifica humanitas to Rerum novarum 2.0?





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny