fot. freepic.diller
Czy można wziąć ślub kościelny w plenerze? [ROZMOWA]
Kobieta przed ślubem przyniosła napisane przez siebie kazanie na kartce i poprosiła, żeby ksiądz je przeczytał. Takie historie naprawdę się zdarzają. O. Michał Serwiński CMF wyjaśnia, dlaczego ślub w plenerze to wyjątek od reguły, a liturgia ma swoje nieprzypadkowe granice.
Karolina Binek (misyjne.pl): Coraz więcej par marzy o romantycznym ślubie pod gołym niebem – na łące, w lesie czy nad jeziorem. Czy Kościół katolicki dopuszcza możliwość zawarcia ślubu w plenerze?
O. Michał Serwiński CMF: Kodeks Prawa Kanonicznego jasno określa, że ślub powinien odbywać się w świątyni. Jest jednak jeden wyjątek – kiedy jedna ze stron, np. z powodu choroby, nie jest w stanie dotrzeć do kościoła. Wtedy można zawrzeć sakrament poza świątynią, ale wymaga to zgody ordynariusza miejsca, czyli biskupa. Taka zgoda wydawana jest niezwykle rzadko i tylko w wyjątkowych okolicznościach.
Widziałam kiedyś w mediach społecznościowych historię dziewczyny, która pisała piękne listy do biskupa z prośbą o ślub plenerowy, ale nie otrzymała zgody. W związku z tym nagrywała filmiki pełne wyrzutów i narzekania na biskupa i Kościół.
– Biskup nie ma obowiązku wyrażenia zgody – to jego decyzja, wynikająca z rozeznania i prawa kanonicznego. Tak samo jak z dyspensą od spożywania mięsa w piątek – jeden biskup jej udziela, inny nie. To nie jest kwestia złej woli, ale odpowiedzialności. Kościół to nie urząd do spełniania życzeń, tylko wspólnota oparta na wierze i zasadach.
Czasem pary decydują się na kompromis – cichy ślub kościelny w małym gronie, a potem duży ślub cywilny w plenerze. Księdza zdaniem to dobre rozwiązanie?
– Jeśli ktoś pragnie atmosfery plenerowej, to oczywiście może to być dla niego dobre rozwiązanie. Ale trzeba zadać sobie pytanie: czy najważniejszy w dniu ślubu jest klimat, czy sakrament? Kościół to miejsce sakralne, stworzone do modlitwy i spotkania z Bogiem. Jeśli najważniejsze stają się dekoracje, otoczenie czy „instagramowy” klimat – to znak, że trzeba przemyśleć motywacje. Byłem na ślubach skromnych, ale przeżywanych bardzo głęboko. I na takich, gdzie wszystko było perfekcyjnie przygotowane, a jednak zabrakło na nich „ducha”.
Do księdza przyszłą kiedyś jakaś para z prośbą o zgodę na ślub w plenerze?
– Osobiście nigdy nie miałem takiej sytuacji. Wśród osób z duszpasterstwa akademickiego, gdzie posługuję, jeśli ktoś nie chce mieć ślubu w swojej rodzinnej parafii, to odbywa się on najczęściej w naszej kaplicy. To wystarczające miejsce, by przeżyć sakrament w pełni świadomie i skupić się na tym, co najważniejsze.

Ale skoro podczas plenerowego ślubu byłby ksiądz, komunia, wszystko „po Bożemu” – to co tak naprawdę jest przeszkodą?
– Tu nie chodzi tylko o obecność księdza i sakrament – chodzi o znaczenie miejsca. Kościół to przestrzeń sakrum. To nie jest przypadkowe miejsce, ale takie, które ułatwia skupienie, modlitwę i wejście w relację z Bogiem. Liturgia ma strukturę, głębię i symbolikę, której nie da się przenieść na trawnik czy do ogrodu. Przepisy prawa chronią sens sakramentu – żeby nie stracić z oczu Boga w tym ważnym dniu.
>>> Wrocław: po co młodym kurs PRZECIWmałżeński? [ROZMOWA]
Co ksiądz sądzi o tzw. ślubach humanistycznych, czyli o symbolicznej ceremonii ślubnej prowadzonej przez Mistrza Ceremonii Ślubnej (celebranta). Śluby humanistyczne charakteryzują się spersonalizowanym scenariuszem dopasowanym do danej pary. Podczas ceremonii bardzo często małżonkowie odczytują osobiste, pisane samodzielnie przysięgi.
– Nie miałem wcześniej styczności z takim pojęciem, ale z tego co pani mówi – to symboliczna ceremonia prowadzona przez „mistrza ceremonii”, często znajomego pary. Z perspektywy Kościoła katolickiego to coś zupełnie innego. Liturgia sakramentu małżeństwa ma określony porządek i słowa, które muszą zostać podczas niej wypowiedziane – nie można ich modyfikować. To nie jest teatr czy inny występ na scenie lub w telewizji, ale sakrament. Więc ślub humanistyczny nie ma żadnej mocy sakramentalnej – to forma świeckiej celebracji, a nie ślub w rozumieniu Kościoła.
Wspomniał ksiądz o porządku i słowach, które muszą zostać wypowiedziane. Wiele par chce także, żeby podczas ślubu zaśpiewane zostały ich ulubione pieśni, np. „Alleluja” w wersji Leonarda Cohena. Dlaczego księża nie zawsze się na to zgadzają? I skąd wynikają te różnice w ich zdaniach?
– Bo chodzi o to, by całość liturgii prowadziła do spotkania z Bogiem. Pieśni sakralne mają pomagać w modlitwie, nie być tylko estetycznym dodatkiem. Liturgia to przestrzeń święta – nie chodzi o show, ale o modlitwę, wspólnotę i obecność Boga. Jeśli pieśń jest piękna, ale świecka w treści – może zaburzyć to doświadczenie. Dlatego lepiej wybierać takie utwory, które są bardziej „kościelne”.

Spotkałam się też z brawami po przysiędze oraz ze słowami księdza „Możecie się pocałować”. Co ksiądz o nich sądzi?
– To są dodatki – nie wynikają z liturgii. Oczywiście nie są zakazane, ale nie powinny być narzucone przez księdza, który w takich chwilach jest niczym wodzirej. Liturgia ma być piękna sama w sobie. Jeśli coś wynika naturalnie – niech będzie, ale nie powinno to dominować. Ja jestem raczej sceptyczny wobec takich gestów.
Słyszałam też historię o pannie młodej, która przyniosła księdzu na kartce napisane przez siebie kazanie i powiedziała, że ma je odczytać podczas ślubu. Ksiądz też spotkał się z kiedyś z równie nietypową sytuacją?
– Tak, takie rzeczy się zdarzają! Podobnie jak prośby o odczytanie fragmentu „Małego Księcia” zamiast Ewangelii… Oczywiście nie można się na to zgodzić – Ewangelia to słowo Boże, fundament naszej wiary. Jeden z księży, o którym słyszałem, rozwiązał to z klasą: przeczytał Ewangelię, a cytat z „Małego Księcia” wplótł w kazanie. To pokazuje, że czasem brakuje zrozumienia dla liturgii – ale też, że dialog jest możliwy.
Łatwo zauważyć, że para naprawdę chce ślubu kościelnego, bo jest wierząca, a nie „bo babcia by nie przeżyła”?
– Tak, to się czuje. Ludzie, którzy nie chodzą do kościoła, często nie wiedzą, jak się zachować – ani narzeczeni, ani goście. Zdarza się, że nie znają podstawowych odpowiedzi liturgicznych. Ale takich przypadków jest coraz mniej. Coraz więcej młodych przychodzi z przekonania, nie z przymusu. To daje nadzieję.
Jaką jedną radę w związku z naszą rozmową dałby ksiądz parom przygotowującym się do ślubu?
– Rozmawiajcie z księdzem. W kancelarii, na spotkaniach przedślubnych – zadawajcie pytania, dzielcie się pomysłami. Nie wszystko da się zrealizować, ale warto rozmawiać z otwartością. Liturgia ma swoje ramy, ale w tych ramach da się zrobić wiele pięknych rzeczy. I najważniejsze – nie zapomnijcie, że to nie tylko ceremonia, ale sakrament. To nie tylko wy – to wy i Bóg.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Młodzi nie chcą zbawienia, tylko żyć tu i teraz – pokolenie Z w Kościele i w pracy
Kościół przyszłości – nie tylko technologicznie rozwinięty, a autentyczny, otwarty i wierny Ewangelii [FELIETON]
Odpust inny niż wszystkie. W Mikstacie święci się zwierzęta [REPORTAŻ]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny