fot. Karolina Binek

Diecezja tarnowska: uchodźcy mieszkający w Błoniu wypiekają opłatki

53 uchodźców mieszka w Domu Formacyjnym w Błoniu koło Tarnowa, należącym do Wyższego Seminarium Duchownego. Pierwsze osoby uciekające z Ukrainy trafiły tutaj w pierwszych dniach wojny. Uchodźców przywoził z granicy proboszcz w Błoniu i dyrektor seminaryjnego gospodarstwa. Z czasem liczba uchodźców rosła. Najwięcej było ich ponad 100.

W Błoniu mieszkają głównie kobiety z dziećmi i ze starszymi rodzicami. Od roku jest tutaj Tania z Tarnopola. – Mamy dużą pomoc, jest ciepło. Sami gotujemy, możemy pracować. Ja wypiekam opłatki, wszystkiego się nauczyłam i lubię tę pracę. Dziękujemy ludziom, którzy przynoszą nam różne rzeczy. Dzieci jest dużo, dostają słodycze i owoce. Może uda nam się wyjechać do Stanów Zjednoczonych, ale zawsze będę pamiętała o wielkim sercu ludzi z Polski i przede wszystkim z Błonia – opowiada kobieta.

Ks. Piotr Barczyk jest proboszczem w Błoniu, obok kościoła jest gospodarstwo rolne Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie, którym także kieruje. W domu formacyjnym od lat organizowano rok propedeutyczny dla kleryków pierwszego roku, ale ponieważ zamieszkali w nim uchodźcy, to się zmieniło. Także wspólnota seminaryjna włączyła się w pomoc m.in. zbierając i segregując dary. Klerycy pracowali przy rozładunkach samochodów z pomocą. Na początku wojny ks. Piotr Barczyk jeździł sam na granicę i przywoził uchodźców do Błonia. Później dojeżdżały kolejne osoby.

>>> SzkoUA: tutaj wszyscy uczniowie i nauczyciele to uchodźcy

Dziś w Błoniu jest 53 uchodźców, najmłodszy ma ponad rok a najstarsza kobieta ok. 90 lat. – Najwięcej mieliśmy 107 osób. Tak było przez trzy miesiące. Później przez pół roku było ok. 90 uchodźców. Ostatnio 9 osób wyjechało, chcą szukać pracy, wynająć mieszkanie. Mam nadzieję, że im się uda. Chcieli spróbować, zawsze mają otwarte drzwi u nas – mówi ks. Barczyk.

Są osoby, które nie mają gdzie wracać, ich domy zostały zniszczone. – Chcą żyć w Polsce, próbujemy ich dostosować do życia w naszym kraju. Mają zajęcia z języka polskiego, kursy kulinarne, spotkania z psychologiem i prawnikiem – wylicza ks. Piotr.

Uchodźcy sprzątają dom, gotują, mają wyznaczone dyżury. Niektórzy przez cały rok pomagali przy produkcji opłatków. Jedna z kobiet pracowała w miejscowej masarni. Uchodźcy opiekują się także zwierzętami, które są w gospodarstwie.

To był najwspanialszy rok dla mnie, nie byłem sam, ciągle było i jest wokół mnie dużo ludzi. Bardzo przeżywam to co ich spotkało. Oczywiście, że tak jak w domu są i trudne sytuacje, nieporozumienia, ale to był piękny rok. Bardzo bym chciał, żeby wojna się skończyła, ze łzami w oczach bym ich pożegnał. Jeżeli nie będą mogli wrócić na Ukrainę, to ten dom będzie im nadal służył – dodaje gospodarz tego miejsca.

Uchodźcy uczestniczą w życiu religijnym parafii. Katolicy chodzą do kościoła. W Błoniu dwa razy obchodzono święta Wielkanocne i Bożego Narodzenia, bo obok katolików, grekokatolików są także wyznawcy prawosławia. Ks. Piotr Barczyk opowiada, że wkrótce będzie chrzest. Niestety dwie osoby zmarły. Ciało kobiety zostało przewiezione na Ukrainę, a mężczyzna został pochowany na miejscowym cmentarzu.

Wiele osób pomagało przez ten rok. – Teraz mniej tej pomocy płynie, dużo mniej. Chętnie przyjmiemy żywność, owoce, warzywa, środki czystości. Za odzież dziękujemy, mamy jej bardzo dużo – mówi proboszcz.

fot. EPA/ROMAN PILIPEY

Kapłan organizuje dla dzieci kuligi, w czerwcu był Dzień Dziecka, a w sierpniu uchodźcy pojechali do Częstochowy na wejście Pieszej Pielgrzymki Tarnowskiej.

Uchodźcy mogą tutaj być dzięki dobroci i pozwoleniu biskupa Andrzeja Jeża. Ksiądz biskup dużo nam pomaga. Słowa podziękowania należą się rektorowi seminarium, Caritas Diecezji Tarnowskiej, wojewodzie, samorządowi i ludziom, którzy mają wielkie serca – podkreśla ks. Barczyk.

Przykład pomagania poszedł z samej góry. Biskup tarnowski Andrzej Jeż sam przyjął uchodźców w domu biskupim w Tarnowie. Rok temu w marcu schronienie znalazły tutaj dwie rodziny z Iwano-Frankiwska i Żytomierza. Było to siedem osób, w tym czworo dzieci. Jedna rodzina wyjechała w lipcu, a druga we wrześniu.

>>> Uchodźcy w Polsce – wyzwanie organizowania życia na nowo

W pomoc uchodźcom włączała się cała diecezja, uchodźców przyjmowały parafie m.in. w domach katechetycznych i na plebaniach. Były organizowane zbiórki darów, które pojechały również na Ukrainę. Uchodźcy mieszkali w domach rekolekcyjnych na terenie diecezji. W ramach akcji „Paczka dla Ukrainy” w wymiarze diecezjalnym udało się przygotować prawie 6 000 paczek o łącznej wartości przekraczającej 1 milion 200 tysięcy złotych. Kolejna edycja akcji odbędzie się w Wielkim Poście.

Ponadto Wydział Misyjny Kurii Diecezjalnej koordynował zbiórkę darów na Ukrainę, gdzie pracuje 13 księży diecezjalnych.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze