Fot. pexels

Droga do odnalezienia Bożej miłości 

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Niektórych to szczerze przeraża. Wyjechać na tydzień, by milczeć, wyłączyć telefon, wyłączyć Internet. W tym czasie modlić się, medytować Pismo Święte, zaglądać w głąb siebie i rozmawiać z kierownikiem duchowym. 

Propozycja oderwania od rzeczywistości 

Wielu mówi, że chrześcijaństwo jest oderwane od rzeczywistości. I pewnie mają na myśli pewien rozdźwięk pomiędzy tym, czego naucza Kościół, a swoim życiem. Chociaż musimy powiedzieć, że w pewnym sensie takie oderwanie od rzeczywistości jest wpisane w chrześcijaństwo. Przecież Ewangelia i nauczanie Kościoła dotyczą spraw nieziemskich. A jeśli ziemskich – to ze względu na Boskie. To oderwanie nie oznacza jednak odrzucenia, zanegowania czy zupełnego rozmijania się z realiami. Chodzi bardziej o wskazanie, że nie można zamykać życia człowieka jedynie w tym, co na ziemi. Bo człowiek jest stworzony i przeznaczony do czegoś znacznie większego. Do czego? Przede wszystkim do miłości, która powinna kierować nami w relacji z Bogiem, z innymi ludźmi i w stosunku do samych siebie.

Czasami zdarza się, że o tym zapominamy. Czasami w to wątpimy. A czasami jeszcze nie zdążyliśmy tego doświadczyć. Dlatego co roku setki ludzi decydują się na to, by część urlopu spędzić na rekolekcjach ignacjańskich.

Fot. pexels

– Milczenie jest jak czyste powietrze, dzięki któremu lepiej się widzi i słyszy – mówi o. Henryk Droździel SJ, wieloletni dyrektor Domu Formacji Duchowej w Kaliszu, który od pięciu lat prowadzi rekolekcje, obecnie asystent kościelny Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego w Białymstoku. Dlatego tak ważne jest ono podczas tej formy rekolekcji. Człowiek ma wtedy szansę zetknięcia się z pytaniami dotyczącymi samego siebie, swojego życia, decyzji i nawiązania głębszej relacji z Bogiem. Nie ma jednak co ukrywać, że niektórzy na myśl o tym czują lęk. „Lęk przed milczeniem to skutek grzechu, tego, że człowiek boi się zostać sam z własnymi myślami i zobaczyć prawdę o sobie” – dodaje o. Droździel. Ale nasza grzeszność to tylko część prawdy. W milczeniu jest szansa, by spotkać i doświadczyć bezinteresownej Bożej miłości.

Oderwać się, by odnaleźć siebie 

Świadectwa wielu osób potwierdzają, że takie oderwanie się na kilka, kilkanaście dni sprawia, że jest im łatwiej przyjmować swoją przeszłość, wybaczyć sobie własne grzechy i słabości, skoro Bóg im wybaczył. Łatwiej także znaleźć czas na modlitwę, bo człowiek rozpalony pragnieniem modlitwy zawsze będzie chciał mieć czas na to, by spotkać się z kochającym Bogiem, którego doświadczył. Człowiek odnajduje siebie a nowo. Ale już nie takiego samego, bo przemienionego i wciąż przemienianego Bożą obecnością w Słowie Bożym, w Eucharystii, w szczerości przed Nim.

Droga do odnalezienia Bożej miłości 
6 (100%) 1 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze