fot. pexels

Hubert Piechocki: dylemat prawdy

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

„Prawda was wyzwoli” – te słowa z Ewangelii Janowej zna pewnie każdy z nas. Mówią o wartości, za którą ludzie potrafili nawet oddać życie. A dla innych nie ma ona żadnego znaczenia i myślą, że da się żyć bez prawdy. Jak to zatem jest z tą prawdą? 

Czy zawsze trzeba mówić prawdę? Czy czasem można ukrywać prawdę przed bliską osobą? Jaka jest wartość prawdy? Te pytania mocno pracowały we mnie podczas lektury powieści „Dylemat”, napisanej przez  B. A. Paris.  

Każdy coś wie… 

Fabuła powieści skupia się wokół małżeństwa – Livii i Adama. Akcja praktycznie zamyka się w ciągu jednej doby, choć powieść pełna jest też retrospekcji z życia bohaterów. Livia przygotowuje się do „przyjęcia życia” – 40. urodzin. Na zabawie ma zabraknąć jej córki Marnie, studiującej za granicą. Livia nie wie jednak, że Marnie chce zrobić jej niespodziankę i ma pojawić się na przyjęciu. W akcję wtajemniczony jest Adam. W dniu przyjęcia dochodzi do katastrofy lotniczej, której ofiarą może być Marnie.  Mąż Livii i ojciec dziewczyny staje przed ogromnym dylematem – czy powiedzieć żonie, że ich córka być może nie żyje? Czy też zataić przed nią ten fakt i pozwolić jej na radosne świętowanie czterdziestki (na to przyjęcie kobieta przygotowywała się, także finansowo, latami)? Adam nie wie, że Livia też ma dylemat. Odkryła niechlubne fakty z życia córki. Nie chciałaby, aby ojciec zmienił o niej zdanie. Nie wie zatem, czy powiedzieć o nich mężowi… To punkt wyjścia do tej zaskakującej i wciągającej powieści psychologicznej. 

>>> Staszek Karpiel-Bułecka: nie ma dla mnie nic ważniejszego niż rodzina [WIDEO]

fot. unsplash

Zaciskana kamizelka 

To fabuła, którą trochę znamy z polskiej literatury. Nowelę Bolesława Prusa „Kamizelka” wielu z nas pewnie czytało w trakcie szkolnej edukacji. Tam także mąż i żona oszukiwali się nawzajem – w dobrej wierze. Nikt nie chciał, by ta druga osoba cierpiała. Książka B. A. Paris to taka rozbudowana, powieściowa wariacja na ten temat. Lektura, która prowokuje rzeczywiście sporo pytań o prawdę. Przekaz biblijny jest jasny – prawda jest wartością nadrzędną i nie mamy prawa kłamać. Ale te prawdę czasem trzeba drugiej osobie dawkować. Nie zawsze można od razu powiedzieć wszystko – trzeba wziąć pod uwagę wiele okoliczności – zwłaszcza wrażliwość drugiego człowieka, to ile on jest w stanie znieść. Bohaterami są dla mnie lekarze, którzy muszą poinformować kogoś o śmierci bliskiej osoby. Wiadomo, to fakt, którego nie da się długo ukrywać. Ale trzeba go przekazać ze współczuciem i troską o osobę, której się te prawdę przekazuje. Zresztą, takich „trudnych prawd” jest znacznie więcej. Prawd, których przekazanie bez wrażliwości może czasem zabić, przynajmniej metaforycznie.  

>>> Rodzina na świecie. Różne drogi rodziny [MISYJNE DROGI]

Kierować się dobrem 

Ważne jest kierowanie się w życiu dobrem drugiego człowieka – właściwie powinna to być podstawa wszelkich naszych działań. Powinniśmy żyć tak, by mieć jak najmniej okazji do zranienia drugiej osoby. I by z tych okazji nie korzystać. Owszem, czasem nie unikniemy zranień. Czasem musimy zadać drugiemu ból – także po to, by np. nie żyć wciąż z wyrzutami sumienia, bo kogoś oszukaliśmy, zdradziliśmy, skrzywdziliśmy. Ale trzeba zawsze umieć to wyważyć i znaleźć dobry sposób – by ten ból zminimalizować. Jak w przywołanej powieści. Cała książka to naprzemienne relacje – jakby kolejne kartki z dziennika – Livii i Adama. Godzina po godzinie. Widzimy, jak wielkim obciążeniem są dla nich posiadane informacje i jak wiele chcą zrobić, by tę drugą osobę choć jeszcze przez moment utrzymać w niewiedzy. To ciężar, który przytłacza. A jednocześnie daje siłę – bo mają konkretny cel: dać bliskiej osobie odrobinę szczęścia. To kwestie, które chyba nigdy nie będą proste, zawsze będą skomplikowane. Ale zawsze najbardziej powinno się w nich liczyć dobro drugiego. Kierowanie się tym dobrem powinno być naszym życiowym wyzwaniem. I smutne jest, gdy tego unikamy (a pewnie, nawet w błahych sprawach, zdarza nam się taka postawa). 

>>> Ten chłopiec miał kłopoty w szkole przez swoje „bazgroły”. Co wymyśliła jego rodzina?

fot. unsplash

Przeczytaj 

Wróćmy jeszcze do wspomnianej powieści. Przeczytałem ją jednym tchem, bo to wciągająca historia. Opowieść, w której jak kula śniegowa potęgują się emocje i tylko czekamy, aż nastąpi ich kulminacja – i co się wydarzy po niej. Wciąż czujemy napięcie – podobne towarzyszyło mi np. przy oglądaniu kilkanaście lat temu filmu „Małe dzieci” – i bardzo chcemy wiedzieć, co będzie dalej… Jeśli ktoś nie jest wprawiony w książkach psychologicznych, to „Dylemat” może być dobrym początkiem przygody z takowymi. Napisany jest dość prosto, ale jednocześnie świetnie zgłębia psychikę – przeżycia i uczucia – głównych bohaterów. I prowadzi do finału, który mnie zaskoczył. Myślałem, ze będzie inaczej, a tu… Nie zdradzę, co się wydarzyło, to już pozostawiam tym, którzy zdecydują się na lekturę.  

Zobacz także
Wasze komentarze