Zdjęcie poglądowe fot. EPA/ROMAN PILIPEY

Dziennik chłopca z Ukrainy: umarły mi dwa psy, babunia Hala i Mariupol

”Od początku wojny umarły mi dwa psy, babunia Hala i ukochane miasto Mariupol” – to jeden z wpisów 8-letniego Jehora z oblężonego przez siły rosyjskie Mariupola w dzienniku, który przedstawił fotograf z tego miasta Jewhenij Sosnowski.

Jehor prowadził dziennik w piwnicy zburzonego Mariupola. Fotografie z jego stronicami były wielokrotnie udostępniane w internecie i doczekały się niezliczonych komentarzy.

Chłopiec pisał po rosyjsku, robiąc przy tym sporo błędów. Dziennik urozmaicał rysunkami, na których widać m.in. czołgi i ludzi z karabinami.

Na stronie zatytułowanej „Wojna” chłopiec pisze: „Smacznie pospałem, obudziłem się, uśmiechnąłem i przeczytałem jakieś 25 stron. I jeszcze umarł mój dziadek”.

>>> Matki z Mariupola napisały list do papieża: Franciszku, ratuj!

fot. EPA/ROMAN PILIPEY

Rana

W kolejnych dniach opisuje obrażenia swoje i swoich bliskich: „Mam ranę na plecach – skóra zdarta. Siostra ma zranienia na głowie. Mama ma wyrwane mięso na ręce i dziurkę w nodze”.

Wiele wpisów chłopca jest pogodnych: „Śpiewamy. Po kolei. Najpierw mama, ja drugi, a trzecia siostra. I mam nową przyjaciółkę Wikę. Jest wesoła i ma fajnych rodziców”.

Sosnowski, który jest dziadkiem stryjecznym Jehora, powiedział, że pewnego dnia znajdował się na progu mieszkania chłopca wraz z jego mamą i 15-letnią siostrą, gdy doszło do wybuchu. Wszyscy zostali ranni i byli zmuszeni przenieść się do piwnicy. Właśnie tam Sosnowski zauważył, że chłopiec prowadzi dziennik.

Ucieczka z Mariupola

Po dwóch miesiącach okupacji fotografowi udało się wyjechać z Mariupola korytarzem humanitarnym. Mama Jehora postanowiła nie ryzykować ewakuacji pod ostrzałami i została z dziećmi w piwnicy. „Ale będą próbowali wyjechać do Zaporoża” – dodał fotograf. 

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze