fot. Wikimedia Commons

Gangster, który został świętym

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Nawet osoba, która w swoim życiu zrobiła wiele złego, ma szansę na świętość. Inspirująca historia św. Piotra Armengola tylko to potwierdza.

Nie oszukujmy się. Piotr Armengola zdecydowanie nie jest najpopularniejszym z całego kanonu świętych i prawdopodobnie o nim nie słyszeliście. Ja też nie. Do niedawna. Zastanawiałem się, czy rzeczywiście świętość wynika z pewnej nieskazitelności, oczywiście w ludzkim rozumieniu. Znałem przykłady, kiedy dany święty nie był „święty” za życia, jak chociażby św. Ignacy Loyola. Chciałem jednak więcej i znalazłem. Świętym został nawet prawdziwy gangster.

Bogaty złodziej

Cała historia, którą chcę Wam opowiedzieć, rozgrywa się w Hiszpanii jakoś 700 lat temu i dotyczy przede wszystkim dwóch osób: ojca Arnolda i jego syna Piotra. Arnold był niezmiernie bogatym szlachcicem, dzięki czemu mógł zagwarantować Piotrowi dostani byt i doskonałej jakości edukację. Ten jednak postanowił rozpocząć własne życie z dala od majątku ojca i opuścił dom rodzinny. Szybko jednak otoczył się złym towarzystwem i zaczął prowadzić – delikatnie mówiąc – szemrane interesy. Ostatecznie został zwykłym gangsterem, który napadał na karawany na górskich szlakach. Okazało się, że Piotr jest w tym dobry, co sprawiło, że został szefem swojej bandy.

fot. pixabay.com

Dwa lata po tym, jak Piotr opuścił dom rodzinny, jego ojciec został poproszony przez króla Jakuba Aragońskiego o poprowadzenie karawany zmierzającej do Montpellier na spotkanie z królem Francji. W trakcie przejazdu orszak został zaatakowany przez grupę górskich rozbójników. Arnold dobył miecza i samodzielnie zaatakował lidera bandy, którym okazał się być nie kto inny, a jego syn. Kiedy Piotr rozpoznał w agresorze swojego ojca, padł na kolana i zalał się łzami, błagając o wybaczenie.

Brat Piotr

Niedługo po tym zdarzeniu Piotr, aby odkupić swoje winy, wstąpił do klasztoru mercedariuszy w Barcelonie. Od tej pory nie był już synem arystokraty – Piotrem Armengolą, a ubogim bratem Piotrem. Miał także pewien misyjny epizod. Jako mnich negocjował z Saracenami uwolnienie jeńców wojennych, a nawet wraz z bratem Wilhelmem udał się do Afryki, również celem wykupienia chrześcijan z niewoli Maurów. Misja Piotra zakończyła się tragicznie. Pieniądze na okup nie dotarły w określonym czasie, na skutek czego mnich został pojmany i skazany na śmierć. Sześć dni po powieszeniu i pozostawieniu ciała na pożarcie ptakom brat Wilhelm dotarł z okupem. Jak dowiedział się od afrykańskiego przywódcy Maurów, Piotr już nie żył. Poszedł więc zobaczyć ciało zamordowanego, które pomimo upływu czasu pozostawało nietknięte. Co więcej, Wilhelm powoli zbliżał się do wiszącego, który zaczął mówić. Piotr opowiedział mnichowi, jak Matka Boża cały czas przytrzymuje jego ciało, aby nie umarł. Wiązało się to z pewnym schorzeniem szyi, co zostało udokumentowane wraz z siedmioma innymi cudami, które dokonały się za jego życia. 

Piotr został kanonizowany przez papieża Innocentego XI w 1687 r. Widzicie, każdy może zostać świętym. Musi tylko w odpowiednim momencie zupełnie oddać się woli Boga. 

Zobacz także
Wasze komentarze