fot. PAP/EPA/MOHAMMED SABER

Gdy dzieje się zło – nie można milczeć [KOMENTARZ]

Sytuacja Palestyńczyków w Gazie jest tragiczna. Warto zauważyć, że 97% obecnych ofiar konfliktu bliskowschodniego zginęło po stronie palestyńskiej – ta dysproporcja chyba najlepiej pokazuje, że to nie jest starcie równego z równym.

Antysemityzm. Bez dwóch zdań – jest złem – Kościół zresztą jasno wyraża się, nazywając tę postawę wprost grzechem. I prawidłowo – bo antysemityzm oparty jest o nienawiść, jest zaprzeczeniem miłości. Postawy antysemickie trzeba nazywać po imieniu i piętnować. Nie można jednak traktować jakichkolwiek nieprzychylnych słów na temat Żydów i Izraela od razu jako antysemityzmu. Ba, jest im daleko od tej postawy. A są tacy, którzy próbują zarzucać antysemityzm tym, którzy krytykują izraelskie działania w Strefie. Krytyka i wypominanie Izraelowi nieludzkiego podejścia do Palestyńczyków ze Strefy Gazy nie jest jednak wymierzona w naród izraelski jako taki. Nie jest oparta na nienawiści do Żydów. Jest oparta na miłości bliźniego – i tego żydowskiego, i tego palestyńskiego. A głosów z całego świata, które działania Izraela w Strefie Gazy nazywają czasem wprost ludobójstwem, jest coraz więcej.

W centrum konfliktu – zwykli ludzie

W tym tygodniu w „Tygodniku Powszechnym” Dariusz Rosiak w tekście „Sądne dni” przywołuje liczne dane, które pokazują skalę dramatu, który rozgrywa się teraz na Bliskim Wschodzie. Autor pisze choćby o jednym dramatycznym tygodniu, w którym w czwartek zginęło 91 osób, a w środę 7 dzieci zmarło z głodu. Z powodu braku jedzenia w Gazie miało zginąć już ponad 150 osób, w tym prawie 100 dzieci. Reporter podaje też, że „liczba palestyńskich ofiar wojny przekroczyła 60 tysięcy”. Ciarki przechodzą też, gdy czytamy, że „według ONZ od maja co najmniej 1373 Palestyńczyków zostało zastrzelonych przez żołnierzy izraelskich podczas prób dotarcia do punktów dystrybucji żywności GHF”. Te dane przerażają i wołają o pomstę do nieba. Sytuacja Palestyńczyków w Gazie jest tragiczna. Mieszkańcom brakuje podstawowych środków niezbędnych do przeżycia – a wiele źródeł podaje, że to Izraelczycy utrudniają czy wręcz uniemożliwiają niesienie pomocy humanitarnej mieszkańcom Gazy. Takie podejście jest nieludzkie. W Strefie żyją przede wszystkim zwyczajni ludzie, którzy stali się zakładnikami konfliktu Izraela z Hamasem. Oni nie są winni tego, że urodzili się w tym miejscu i w takiej kulturze. Pewnie wielu z nich jest bardzo pokojowo nastawionych i tylko marzy o tym, by skończyły się bombardowania i zaczęło się normalne życie – i żeby podjęto próbę pokojowego rozwiązania konfliktu. Polityka Izraela tymczasem sprawia wrażenie takiej, która zupełnie nie patrzy na to, że w Gazie żyją zwykli, niewinni ludzie. Jest nastawiona na zniszczenie.

fot. PAP/EPA/MOHAMMED SABER

To już nie jest obrona konieczna

Trzeba wspomnieć, że to Izrael został pierwszy zaatakowany (jesienią 2023 r.), przynajmniej w obecnej odsłonie konfliktu bliskowschodniego. Jednak środki, które wystosował przeciw Strefie Gazy (choć agresorem jest Hamas, organizacja terrorystyczna – a nie Palestyna jako taka) są zdecydowanie niewspółmierne do tego, czego doświadczył sam Izrael. Bycie ofiarą moralnie nie upoważnia do tego, by chcieć de facto zniszczyć naród, z którego wywodzi się agresor. Tym bardziej smutne, że taką politykę prezentuje prezydent i rząd kraju, z którego wywodzi się naród dotknięty tragedią Holokaustu. 97% obecnych ofiar konfliktu bliskowschodniego zginęło po stronie palestyńskiej – ta dysproporcja chyba najlepiej pokazuje, że to nie jest starcie równego z równym. Izrael zasoby ma duże, potencjał militarny także – i wykorzystuje go przeciw mieszkańcom Gazy. Cierpią niewinni – nie dziwi więc, że coraz częściej działania Izraela określa się właśnie jako ludobójstwo. Zło trzeba nazwać po imieniu – a tam dzieje się zło. Nawiązując do języka prawnego – zdecydowanie zostały przekroczone tu granice obrony koniecznej. Zaatakowany wszedł w rolę agresora.

fot. PAP/EPA/AHMED JALIL

Obowiązek moralny

Moje słowa sprzed chwili nie mają żadnych znamion antysemityzmu. Są tylko i aż krytyką, uważam zresztą, że słuszną, polityki władz Izraela wobec mieszkańców Gazy. Krytyką, która zresztą nie zapomina o tym, że to Hamas zaatakował Izrael w 2023 – co podkreślam w tym tekście już po raz drugi. Do takiej krytyki mamy prawo. Czasem nawet powinniśmy czuć wewnętrzny przymus, by krzyczeć o dziejącym się złu. I dlatego powinniśmy myśleć z troską i solidarnością o tych dwóch milionach mieszkańców Gazy stłoczonych na naprawdę niedużym terenie (średniej wielkości polskie miasto). Nie są winni, są ofiarami konfliktu. Tak samo jak ofiarami są niewinnie zabici Izraelczycy – oni też giną w tej wojnie. Taka jest natura walk zbrojnych – że po każdej ze stron życie oddają ci, którzy niczym nie zawinili. I każda taka śmierć to dokładnie „o jedną za dużo”. Antysemityzm nie równa się krytyce Izraela. Jeżeli widzimy coś złego w postępowaniu np. władz izraelskich – to mamy wręcz moralny obowiązek o tym mówić (jak o każdym złu), a nie przemilczać dany wątek. Zło trzeba nazywać po imieniu – bez kompromisów.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze