Goście z zaświatów? 

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Legenda głosi, że po komnatach wawelskiego zamku snuje się nocami duch pięknej Barbary Radziwiłłówny, ukochanej żony króla Zygmunta Augusta. Monarcha tak bardzo kochał kobietę, że zapragnął ujrzeć ją jeszcze raz, już po jej śmierci.  

Zwołał do Krakowa wszystkich, którzy specjalizowali się w czarnoksięstwie, by swoimi tajemnymi mocami przywołali ducha ukochanej. Najbieglejszym z nich okazał się słynny mistrz Twardowski, i to jemu właśnie powierzono to trudne zadanie.  

Król z niecierpliwością czekał na wyznaczony przez czarnoksiężnika dzień. Gdy nadszedł czas, Twardowski nakazał królowi usiąść na krześle i nie ruszać się z niego do czasu pojawienia się i zniknięcia zmarłej kobiety. Nawet najmniejsze drgnięcie naraziłoby życie i duszę króla na wielkie niebezpieczeństwo.  

Zygmunt August gotów był zrobić wszystko, by ujrzeć Barbarę, posłuchał czarnoksiężnika i usiadł nieruchomo na krześle. Gdy duch ukochanej wreszcie się pojawił, stęskniony król chciał rzucić się w objęcia małżonki, powstał z fotela i podszedł do zjawy, by ją ucałować. Gdy jej dotknął, Barbara znikła. Rozległ się krzyk przerażenia i hałas. To pękło słynne lustro, za pomocą którego czarnoksiężnik miał wywołać ducha Barbary.  

Barbara Radziwiłłówna

W pękniętym zwierciadle świadkowie tego niesamowitego wydarzenia ujrzeli straszny wizerunek diabła. Klątwa Twardowskiego spełniła się bardzo szybko. Król wkrótce zmarł, a Twardowski przepadł bez śladu 

Od tamtej pory duch przepięknej Barbary przechadza się nocami po wawelskim wzgórzu, odwiedzając znane i bliskie jej miejsca.  

 *  *  *

Zdenerwowany król Saul chodził tam i z powrotem. Bitwa z Filistynami lada dzień, a on nie wiedział zupełnie, jakie plany wobec niego ma Pan. Bo Pan milczał. „Co zrobić, co zrobić” – myślał gorączkowo. Zatrzymał się. „No cóż – pomyślał – nie mam innego wyjścia”. „Poszukajcie mi kobiety wywołującej duchy – zawołał do swoich sług – muszę się jej poradzić”. A warto wiedzieć, że w Izraelu takie praktyki były surowo zakazane. Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by (…) pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych – czytamy w Księdze Powtórzonego Prawa. – Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni (Pwt 18, 10-12). Mimo to odnaleziono dla Saula rzeczoną kobietę, a ta wywołała dla niego ducha. Ku zdziwieniu i przerażeniu Saula okazał się nim być sam Samuel. Znajduję się w wielkim ucisku, bo Filistyni walczą ze mną, a Bóg mię opuścił i nie daje mi odpowiedzi ani przez proroków, ani przez sen – rzekł Saul – dlatego ciebie wezwałem, abyś mi wskazał, jak mam postąpić. Dlaczego więc pytasz mnie, skoro Pan odstąpił cię i stał się twoim wrogiem? – rzekł Samuel. – Pan czyni to, co przeze mnie zapowiedział: odebrał Pan królestwo z twej ręki, a oddał je innemu  Dawidowi. Dlatego Pan postępuje z tobą w ten sposób, ponieważ nie usłuchałeś Jego głosu (…). Dlatego Pan oddał Izraelitów razem z tobą w ręce Filistynów, jutro ty i twoi synowie będziecie razem ze mną, całe też wojsko izraelskie odda w ręce Filistynów (1 Sm 28, 14-19). I tak się stało.  

 *  *  * 

Wiosną 1848 r. w domu państwa Fox zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Małżeństwo z dziećmi wprowadziło się tu pod koniec 1847 r. Od samego początku domownicy byli często niepokojeni za dnia oraz budzeni w nocy przez odgłosy o niewiadomym pochodzeniu – stuki i łomotanie – co przypisywano obecności duchów w domu. Przypuszczenie miało się potwierdzić, gdy pewnej nocy 31 marca 1848 r. siostry Maggie i Katie zaczęły klaskać w dłonie, by po chwili usłyszeć w odpowiedzi stuki naśladujące rytm ich klaśnięć. Dźwięki, których świadkami byli później także sąsiedzi, odpowiadały poszczególnym literom alfabetu układającym się w treść przekazu. Jak się później miało okazać, nadawcą był wędrowny handlarz, który – jak twierdził – został zamordowany i ograbiony przez poprzedniego lokatora domu. Jego ciało podobno zostało pogrzebane w piwnicy i – jak twierdził ojciec rodziny, John Fox – rzeczywiście natrafiono tam na ślady ludzkich szczątków.  

Taki był początek nowożytnego spirytyzmu. Jego krytycy pozostawiają całą sytuację bez komentarza. 

*  *  * 

Pod koniec XIX w. niejaki William H. Mumler, fotograf z Bostonu ogłosił, iż potrafi portretować nie tylko ludzi, ale i duchy im towarzyszące. Najbardziej znane jego zdjęcie to portret byłej prezydentowej Mary Todd Lincoln z duchem jej męża Abrahama, który stoi za kobietą, trzymając ręce na jej ramionach. Pomysł Mumlera zainspirował niektórych fotografów i dał początek tzw. fotografii spirytystycznej. Nie był też jedynym swoich czasach specjalistą od fotografowania duchów. Współczesny mu William Hope (1863–1933) jest uznawany za geniusza w tej dziedzinie. Za pomocą dwukrotnego naświetlania kliszy tworzył zdjęcia pozornie przedstawiające zdjęcie ducha. Sztuczka była bardzo prosta i dla fotografa łatwa do wykonania. Nabrał nawet samego Arthura Conan Doyle’a, autora opowieści o przygodach Sherlocka Holmesa. 

Fot. William H. Mumler

Fotografia spirytystyczna miała przeciwników i zwolenników. Niektórzy wytaczali procesy nieuczciwym fotografom, inni umawiali się z nimi na sesje zdjęciowe ze swoimi zmarłymi. Dzisiaj, w dobie fotografii cyfrowej, podobne zdjęcia nie budzą już takich emocji jak kiedyś. 

 *  *  * 

W pewnym kościele franciszkanek we Włoszech znajduje się odcisk dłoni zmarłej siostry Teresy Małgorzaty Gesta. Na Słowacji w Bratysławie niejaki Johann Klements zostawił pięć wypalonych śladów ręki, podczas pojawiania się w latach 1641 i 1642 r. Zjawienia te potwierdziło 32 świadków. W archiwum parafialnym w małym miasteczku w Bawarii w Niemczech jest natomiast przechowywana chusteczka z wypalonymi śladami ręki, które powstały podczas pojawienia się ducha zmarłej osoby w 1750 r.  

W klasztorze augustianów w Niemczech zachował się kawałek płótna z wypalonymi śladami ręki. Ślad ów pojawił się podczas udokumentowanego objawienia, do którego doszło 4 kwietnia 1736 r. Tydzień przed tym wydarzeniem pewnej kobiecie ukazała się zmarła przed ponad trzydziestu laty teściowa, prosząc o Msze święte. Pojawiła się również kolejnego dnia, wtedy kobieta i dwóch obecnych tam mężczyzn poprosiło o jakiś znak. Wtedy zmarła teściowa zostawiła na płótnie odbicie swojej ręki. Zaświadczyły o tym wszystkie obecne tam osoby.  

Szczególnym miejscem, w którym przechowywane są podobne ślady z zaświatów, jest rzymskie Muzeum Dusz Czyśćcowych. Wśród zgromadzanych tam eksponatów znajdują się między innymi: modlitewnik Marii Zaganti z odciskami  trzech rozżarzonych palców Palmiry Rastelli z parafii św. Andrzeja w Poggio Berni (Rimini, Włochy), ślady pięciu palców wypalonych na czepku Lousia Le Senechala, ślad wypalonej ręki na fartuchu Marii Herendrops, ślady wypalonej dłoni na rękawie koszuli Józefa Leleux, ślad ręki na niemieckim modlitewniku czy wypalona dłoń na książce „O naśladowaniu Chrystusa”. 

Wszędzie tam, gdzie żywa jest wiara w świętych obcowanie, wiernych nie dziwi fakt, że dusze zmarłych przychodzą z prośbą o pomoc albo w ten sposób za nią dziękują.  

 *  *  * 

„Wierzymy we wspólnotę wszystkich wiernych chrześcijan, a mianowicie tych, którzy pielgrzymują na ziemi, zmarłych, którzy jeszcze oczyszczają się, oraz tych, którzy cieszą się już szczęściem nieba, i że wszyscy łączą się w jeden Kościół; wierzymy również, że w tej wspólnocie mamy zwróconą ku sobie miłość miłosiernego Boga i Jego świętych, którzy zawsze są gotowi na słuchanie naszych próśb” (KKK 962).

Goście z zaświatów? 
6 (100%) 1 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze