fot. Anna Gorzelana/misyjne.pl
I ja ciebie nie potępiam. Jak Kościół pomaga kobietom, których drogi się poplątały? [REPORTAŻ]
Najpierw odzyskują własny pokój. Potem przychodzi czas na wspólną kuchnię, pranie, rachunki i dziecięce zadania domowe. Na rozmowę z psychologiem, spotkanie z prawnikiem, na poszukiwanie pracy. Dopiero później próbują odzyskać przekonanie, że ich poturbowane życie nie jest przegraną historią.
Do domów i ośrodków prowadzonych przez Kościół i ludzi związanych z inicjatywami chrześcijańskimi trafiają kobiety, których losy nagle się poplątały. Uciekają przed przemocą, bezdomnością, wykorzystaniem i samotnością. Niektóre są w ciąży, inne przychodzą z dziećmi, jedną torbą i dokumentami zabranymi w pośpiechu. Są też takie, które próbują wrócić do życia po aborcji, prostytucji, handlu ludźmi albo pobycie w więzieniu.
Maria Magdalena – święta inspiratorka
Na ile po takich strasznych doświadczeniach można jeszcze zacząć od nowa? Kościół nigdy nie zgadza się na skreślenie człowieka, więc odpowiada słowami wypowiedzianymi przez Jezusa do kobiety pochwyconej na cudzołóstwie: „I Ja ciebie nie potępiam”.
W biblijnej historii postacią szczególnie bliską kobietom próbującym odbudować swoje życie jest Maria Magdalena. Warto przypomnieć, że Ewangelie nie nazywają jej prostytutką ani kobietą pochwyconą na cudzołóstwie, to uczyniła już tradycja. Święty Łukasz pisze, że Jezus uwolnił ją od siedmiu złych duchów, a później Maria Magdalena szła za Nim, stała pod krzyżem i jako jedna z pierwszych spotkała Zmartwychwstałego.

Historia Marii Magdaleny jest opowieścią o kobiecie uwolnionej, przywróconej wspólnocie i obdarzonej zadaniem – przecież jej Chrystus powierzył wiadomość o zmartwychwstaniu („Ona poszła i oznajmiła to tym, którzy byli z Nim, pogrążonym w smutku i płaczącym”). I podobnie jest dziś – Kościół podejmuje wiele dzieł na rzecz pomocy kobietom, w ramach których pomoc zaczyna się od zabezpieczenia podstawowych potrzeb. A ostatecznym celem jest odzyskanie i docenienie podmiotowości.
Aby matka miała gdzie chować dziecko
Jedną z najważniejszych form pomocy kobietom w trudnych momentach życia są domy samotnej matki oraz domy matki z dzieckiem. Trafiają do nich kobiety w ciąży, matki z małymi dziećmi, osoby pozbawione mieszkania, uciekające przed przemocą albo niemające wsparcia rodziny. Caritas Polska informuje, że diecezjalne Caritas prowadzą obecnie 20 takich placówek. Przebywa w nich około 140 matek z dziećmi. Pobyt może trwać od kilku miesięcy do nawet trzech lat, zależnie od sytuacji kobiety i zasad obowiązujących w konkretnym domu.
Mieszkanki otrzymują pomoc psychologiczną, socjalną i prawną. Uczą się zarządzania domowym budżetem, opieki nad dziećmi, załatwiania spraw urzędowych i przygotowują się do podjęcia pracy. W niektórych ośrodkach korzystają z terapii, warsztatów wychowawczych oraz konsultacji dotyczących bezpieczeństwa w internecie.

Warto pamiętać, że wiele kobiet nigdy nie miało dobrych wzorców rodzinnych. Niektóre same dorastały w domach dziecka albo środowiskach naznaczonych przemocą, uzależnieniami i zaniedbaniem. Własne macierzyństwo rozpoczynają więc bez doświadczenia bezpiecznej relacji, z której mogłyby czerpać. W takich placówkach kobieta otrzymuje własny pokój, ale dzieli z innymi mieszkankami kuchnię i część codziennych obowiązków. Można tu odpocząć po kryzysie, ale nie można pozostać na zawsze – dom ma przygotować do wyjścia.
Ochrona życia, czyli także troska o matkę
W Łodzi Dom Samotnej Matki prowadzą siostry antonianki. Działalność tego zgromadzenia przypomina, że ochrona życia nie może kończyć się na sprzeciwie wobec aborcji – dziecko trzeba przyjąć, ale matkę trzeba otoczyć opieką. Zapewnić jej bezpieczeństwo, pomóc przejść przez ciążę, poród i pierwsze miesiące macierzyństwa. Towarzyszyć w budowaniu przyszłości, gdy zaczyna się codzienność. – Niektóre z naszych mieszkanek były nakłaniane do aborcji przez partnerów, ale jednak zdecydowały się urodzić – opowiada w rozmowie z misyjne.pl s. Magdalena, dyrektorka Domu Samotnej Matki im. Stanisławy Leszczyńskiej w Łodzi. – Jako alternatywę znalazły ten dom – dopowiada.
Antonianki angażują się także w modlitwę za życie nienarodzonych, organizowanie mszy świętych i popularyzowanie duchowej adopcji dziecka poczętego. Ich zasadniczym świadectwem jest dom, w którym kobieta może zamieszkać razem z dzieckiem.
>>> S. Rachela Kaczmarek OP: rola kobiet jest ważna, ale niedoceniona [MISYJNE DROGI]
Podobną pomoc rozwijają nie tylko siostry zakonne czy księża – wiele świeckich angażuje się w ochronę życia poprzez pracę w fundacjach czy stowarzyszeniach. Choćby Fundacja Małych Stópek prowadzi działania skierowane do kobiet w ciąży i matek z małymi dziećmi, oferując pomoc rzeczową, organizacyjną i specjalistyczną. Również Fundacja Evangelium Vitae organizuje wsparcie dla kobiet w ciąży, matek i rodzin. Bycie pro-life oznacza nie tylko obronę życia przed narodzeniem, lecz także odpowiedzialność za warunki, w których będzie ono wzrastało.

Przemoc i wykorzystanie
Nie wszystkie kobiety trafiające do kościelnych placówek są matkami. Nie wszystkie są też gotowe opowiedzieć, co się wydarzyło – do ośrodków interwencji kryzysowej i schronisk przychodzą osoby doświadczające przemocy fizycznej, seksualnej, psychicznej i ekonomicznej. Czasem opuszczenie sprawcy wymaga przygotowania, gdyż trzeba znaleźć miejsce pobytu, zabezpieczyć dokumenty, pieniądze i leki. Potrzebne jest całodobowe schronienie, wsparcie psychologa i prawnika, kontakt z policją, sądem lub pomocą społeczną. Często niezbędna bywa też długotrwała terapia.
Caritas prowadzi placówki dla kobiet i matek z dziećmi, które znalazły się w kryzysie mieszkaniowym lub doświadczyły przemocy. Dom Samotnej Matki Caritas w Ełku wskazuje wprost, że do placówki trafiają między innymi kobiety pozbawione wsparcia najbliższych, dotknięte przemocą, uzależnieniami w rodzinie albo brakiem podstawowych warunków do życia.
W Katowicach działa Stowarzyszenie PoMOC dla Kobiet i Dzieci im. Marii Niepokalanej, wspierające kobiety i dzieci doświadczające przemocy seksualnej, fizycznej i psychicznej, a także ofiary handlu ludźmi i ich rodziny. Organizacja zapewnia specjalistyczną, długofalową pomoc, której celem jest nie tylko interwencja w sytuacji zagrożenia, lecz także odzyskanie bezpieczeństwa, samodzielności i możliwości rozpoczęcia nowego etapu życia. Prowadzi również działania profilaktyczne i edukacyjne, zwracając uwagę na problem przemocy, wykorzystania oraz przymuszonej prostytucji.

Kobiety traktowane jak towar
Jednym z najmniej znanych obszarów działalności żeńskich zgromadzeń zakonnych jest pomoc ofiarom handlu ludźmi i kobietom uwikłanym w prostytucję. Siostry prowadzą punkty konsultacyjne, ośrodki całodobowe i mieszkania readaptacyjne. Podejmują streetworking, docierając do kobiet tam, gdzie są wykorzystywane. Pomagają zdobyć dokumenty, zapewniają opiekę psychologiczną i prawną, wspierają przygotowanie zawodowe i powrót do samodzielnego życia.
W Polsce działa międzyzakonna Sieć Bakhita, związana z Konferencją Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych. Łączy osoby zaangażowane w przeciwdziałanie handlowi ludźmi, edukację społeczną i pomoc pokrzywdzonym. Siostry podkreślają, że współczesne niewolnictwo nie jest zjawiskiem odległym. Dotyka osób szukających pracy, migrantów, młodych ludzi oraz kobiet znajdujących się w trudnej sytuacji ekonomicznej.
Handel ludźmi często zaczyna się od ogłoszenia o pracy, obietnicy zarobku albo relacji, w której sprawca stopniowo przejmuje kontrolę. Przemoc odbywa się także w internecie, mieszkaniach, klubach i miejscach niewidocznych dla przypadkowego przechodnia.
Nauczyć się miłości?
Pomoc kobietom oraz dziewczętom nie jest czymś nowym – siostry pasterki od ponad stu lat prowadzą działalność wychowawczą. Błogosławiona Maria Karłowska zajmowała się kobietami zagrożonymi wykluczeniem, wykorzystywanymi i uwikłanymi w prostytucję. Dzisiaj jej duchowe córki pracują między innymi z dziewczętami kierowanymi do placówek opiekuńczo-wychowawczych, kobietami opuszczającymi więzienia oraz osobami próbującymi uporządkować życie po doświadczeniach, które zachwiały ich poczuciem bezpieczeństwa i wartości. Siostry zaczynają od relacji. – Najważniejsza w naszej posłudze jest miłość, której dziewczęta i kobiety mogą doświadczyć w naszych domach i której się uczą – podkreśla s. Renata Hanyżewska, sekretarka generalna Zgromadzenia Sióstr Pasterek od Opatrzności Bożej.

Nie chodzi o uczucie pozbawione wymagań, siostry mówią o „miłości dojrzałej i odpowiedzialnej, opartej na bezwarunkowej akceptacji, wzajemnym szacunku, zaufaniu oraz budowaniu poczucia własnej godności”. Bezwarunkowa akceptacja osoby nie oznacza aprobaty dla każdej decyzji, ale ma stworzyć przestrzeń, w której dziewczyna może zobaczyć swoje błędy, nie dochodząc jednocześnie do wniosku, że sama jest błędem –„I ja ciebie nie potępiam”.
W pracy wychowawczej łatwo ulec pokusie szybkich efektów, lecz przecież nie zawsze wiadomo, co pozostaje w człowieku po miesiącach albo latach spędzonych w placówce. – W pracy wychowawczej i resocjalizacyjnej trudno dostrzec owoce od razu, a niektórych nie widzimy wcale, gdy kontakt z daną osobą urywa się całkowicie – tłumaczy sekretarka generalna zgromadzenia.
Czasem owocem tej pracy jest ukończona szkoła, zdobyty zawód, pierwsza legalna praca, założenie rodziny albo znalezienie schronienia po opuszczeniu więzienia. – Dążymy do tego, aby ich życie stawało się bardziej uporządkowane i oparte na wartościach chrześcijańskich – wyjaśniają siostry pasterki. Zwyczajne życie, które z zewnątrz nie wydaje się sukcesem, dla wielu kobiet jest zwycięstwem nad całym dotychczasowym doświadczeniem.
„Niech się siostry nie starają”
Jedna z historii przytaczanych przez pasterki zaczyna się od całkowitego braku nadziei. Do jednej z placówek trafiła nastolatka, którą siostry nazywają Dorotą (imię zostało zmienione). Dziewczyna była zamknięta, uparta i nie chciała angażować się w życie domu. Uczyła się i wykonywała obowiązki, ale odrzucała próby budowania relacji. „Niech się siostry nie starają. Ja nie jestem tak głupia, żeby uciekać z placówki. Po prostu odczekam do osiemnastych urodzin i wtedy odejdę” – mówiła.

Przez dwa lata trwała przy swoim planie. Po osiągnięciu pełnoletności opuściła dom. Jak relacjonuje siostra Renata, mogło się wydawać, że historia się skończyła, a praca sióstr nie przyniosła żadnego rezultatu, ale po roku Dorota znów pojawiała się przed bramą. Nie była sama – przyszła z chłopakiem i zapytała, czy mogą wejść na kawę.
W czasie rozmowy okazało się, że planują ślub. Był jednak problem. „Drogie Siostry, planujemy ślub, ale ten osioł nie ma bierzmowania. Czy siostry przygotowałyby go do tego sakramentu?” – zapytała z właściwą sobie bezpośredniością. Rozpoczęły się regularne spotkania katechetyczne i po pewnym czasie narzeczeni zawarli sakramentalne małżeństwo w kaplicy klasztornej. Dzisiaj Dorota jest żoną, matką dwójki dzieci i pracuje zawodowo. Nadal utrzymuje kontakt z pasterkami. Kiedy je spotyka, woła: „O, moje siostry!”. Siostry opowiadają, że nie zobaczyły owoców swojej pracy wtedy, gdy się jej spodziewały i nie wiedziały, że po drugiej stronie coś jednak wzrastało – niesamowita przemiana.
Życie po aborcji
Są również kobiety, których kryzys nie jest widoczny – nikt nie wie, że od lat noszą w sobie doświadczenie aborcji. Dla części z nich wydarzenie to łączy się z żałobą, poczuciem winy, złością, wstydem albo osamotnieniem. Niektóre wypierają pamięć, inne wracają do niej po latach, na przykład podczas kolejnej ciąży, narodzin dziecka albo kryzysu w związku.
Kościół proponuje im między innymi rekolekcje Winnica Racheli. Ich celem jest duchowe i psychologiczne przepracowanie doświadczenia aborcji – stworzenie bezpiecznej przestrzeni modlitwy, rozmowy, żałoby i pojednania. W Ewangelii po zdaniu: „I Ja ciebie nie potępiam”, wybrzmiewa przecież kolejne: „Idź, a od tej chwili już nie grzesz”.
>>> Duszpasterz wspólnoty Winnica Racheli: po aborcji ważne jest pojednanie z samym sobą [ROZMOWA]

Za murami więzienia
Ludzie Kościoła pracują także w zakładach karnych – kapelani, bracia, siostry zakonne odwiedzają kobiety odbywające wyroki, prowadzą rozmowy, katechezy i przygotowanie do sakramentów. Przekazują odzież oraz środki higieniczne, pomagają utrzymywać kontakt z dziećmi i rodziną.
Warto zwrócić uwagę, że najtrudniejszy moment może jednak nadejść dopiero po wyjściu na wolność. Kobieta opuszczająca więzienie często nie ma mieszkania, pracy ani bezpiecznego środowiska, do którego mogłaby wrócić. Powrót do dawnych relacji grozi ponownym wejściem w przemoc, przestępczość albo uzależnienie. Siostry pasterki wskazują, że jednym z owoców ich działalności jest sytuacja, w której kobieta po opuszczeniu więzienia zamiast na ulicy znajduje stałe schronienie w prowadzonym przez nie domu. Każda placówka ma ograniczoną liczbę miejsc, specjalistów i środków, są regiony, w których pomoc jest trudno dostępna. Podobnie jak są także kobiety, które nie chcą albo jeszcze nie potrafią jej przyjąć.

Po imieniu
Aby dobrze zobrazować pomoc, jakiej potrzebuje człowiek po kryzysie, a także, jakiej doświadcza przez różne inicjatywy i formy w Kościele (także wiele niewymienionych), warto przytoczyć scenę z Ewangelii. Maria Magdalena przyszła do grobu Jezusa, kiedy było jeszcze ciemno. Nie wiedziała, że za chwilę wszystko się zmieni. Nawet gdy zobaczyła Zmartwychwstałego, początkowo Go nie rozpoznała. Dopiero gdy zwrócił się do niej po imieniu, odpowiedziała: „Rabbuni”.
Najpierw ktoś musi przestać widzieć w skrzywdzonej czy noszącej pewien ciężar kobiecie wyłącznie przeszłość. Ofiarę, więźniarkę, prostytutkę, samotną matkę, kobietę po aborcji, dziewczynę z placówki. Musi zwrócić się do niej po imieniu, a dopiero wtedy można zacząć wychodzić z ciemności.
W kościelnych domach, schroniskach, więzieniach, punktach konsultacyjnych i na ulicach księża, siostry oraz bracia zakonni i świeccy współpracownicy próbują właśnie to robić. Zapewniają dach nad głową, pomagają zdobyć pracę, towarzyszą podczas terapii, przygotowują do sakramentów, uczą opieki nad dzieckiem i życia bez przemocy. I choć część osób znika, zrywa kontakt albo wraca do dawnych schematów, a na zmianę czasem trzeba czekać wiele lat, drzwi pozostają otwarte.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Kobieta w swojej naturze jest pro-life [ROZMOWA]
Św. Maria Magdalena – wielka pokutnica i… cudzołożnica [PATRONKA DNIA]
Abp Ryś do samotnych matek: patrzcie na Boga, który jest kochającą was Osobą!





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny