fot. arch. oblaci.pl

„Idąc za Chrystusem”, czyli dwa skrzydła oblackiej duchowości [FELIETON] 

Pójście za Chrystusem dotyczy każdego wymiaru człowieka – zarówno działania, jak i modlitwy. Pracy duszpasterskiej, jak i kontemplacji. Te dwa obszary, choć przez pewien czas były jakby w oddzieleniu, to dziś wiemy, że są ze sobą związane i nawzajem się przenikają, także w duchowości oblackiej. 

Przez Eugeniusza de Mazenoda słowo „kontemplacja” nieczęsto było wypowiadane wprost, ale działanie i upodabnianie się do Chrystusa, aż do zjednoczenia woli człowieka z wolą Bożą, jest wszechobecne w jego życiu i pismach, zwłaszcza w Konstytucjach i Regułach. 

Konstytucje oblackie mówią, że:  

„oblaci, «przeznaczeni do głoszenia Ewangelii Bożej» (Rz 1, 1), idąc za Jezusem Chrystusem, porzucają wszystko. Aby być Jego współpracownikami, powinni głębiej Go poznać, z Nim się utożsamić, pozwolić Mu, aby w nich żył. Usiłując odtworzyć Go w swoim życiu, chcą być posłuszni Ojcu, nawet aż do śmierci, i z bezinteresowną miłością oddają się służbie Ludowi Bożemu. Ich apostolski zapał ma wsparcie w bezwarunkowym darze ich oblacji, w oblacji nieustannie odnawianej w odpowiedzi na wymogi posłannictwa”. 

Przeanalizujmy po krótce, co oznaczają poszczególne elementy tej Konstytucji. 

>>> Pomóc odkryć, kim jest Chrystus – czyli o tym, po co są misje ludowe i rekolekcje

„Oblaci… idąc za Jezusem Chrystusem porzucają wszystko” 

Wybór, by pozostawić wszystko, jest odpowiedzią na zaproszenie do głoszenia Ewangelii, które Bóg kieruje do człowieka, aby tak jak apostołowie, jak Eugeniusz de Mazenod i pierwsi ojcowie, realizowali swoje powołanie i to, że są „przeznaczeni do głoszenia Ewangelii Bożej”. To Bóg jest tym, który wyprzedza w miłości i wybiera człowieka.  

Bardzo ważne dla Eugeniusza było określenie „mąż apostolski”, które oznacza nie tyle kogoś, kto podejmuje się jakiegoś apostolatu, jakiegoś zadania duszpasterskiego, ale o wiele bardziej oznacza styl życia oblata na wzór apostołów. A zatem i głoszenie Chrystusa narodom, które Go jeszcze nie znają, to sedno działalności misyjnej, do której misjonarze oblaci są powołani i którą realizują. 

głębiej Go poznać, z Nim się utożsamić, pozwolić Mu, aby w nich żył 

W swoim stawaniu się „mężem apostolskim” oblat ma po pierwsze poznawać intelektualnie i uczuciowo przenikać tajemnicę życia Jezusa Chrystusa, Jego relację z Ojcem i relację z innymi ludźmi. Realizuje się to poprzez modlitwę, studium, zaangażowanie w życie duchowe i wzrastanie w zaufaniu Bogu we wszystkim. W ten sposób, kontemplując Jezusa Chrystusa, a także, po drugie, starając się naśladować Go nie tylko w gestach i słowach, ale także w postawie wewnętrznej wzrastają – aż do zgody na to, aby Chrystus w nim żył, by Duch prowadził we wszystkim i udoskonalał. Chodzi o pewnego rodzaju mistyczna dyspozycję. 

Oblaci wiedzieli, że będą musieli znosić dni, a nawet tygodnie, kiedy ich praca nie będzie łatwa, więc będą potrzebowali również intensywnego odnowienia sił nie tylko duchowych, ale także fizycznych, emocjonalnych i psychicznych. Dlatego, tak jak Jezus i apostołowie, „usuwali się na miejsca pustynne i modlili się”. 

Fot. P. Depta OMI/oblaci.pl

„chcą być posłuszni Ojcu, nawet aż do śmierci, i z bezinteresowną miłością oddają się służbie Ludowi Bożemu” 

Ta mistyczna dyspozycja przejawia się w posłuszeństwie Bogu przede wszystkim w bezinteresownej miłości, oddaniu służbie tym, do których oblaci są posłani. Oblat, naśladując Chrystusa, we wszystkim szuka i ufa woli Bożej, aż do granic ofiarności, nawet jeśli oznacza to ofiarę ze swojego życia.   

„ich apostolski zapał ma wsparcie w bezwarunkowym darze ich oblacji” 

Zakończenie tej konstytucji oznacza, że działalność apostolska, misyjna oraz konsekracja zakonna są w życiu oblata jednością, w której oba elementy wzajemnie się wspomagają. 

Działanie i kontemplacja – dylematy założyciela oblatów 

Eugeniusz de Mazenod w swoim osobistym życiu długo rozeznawał, czy bardziej powinien zaangażować się w kontemplację, czy w działanie. Zastanawiał się nad tym, w jaki sposób będzie najlepiej służył Bogu. W swoich poszukiwaniach miał wątpliwość, czy aktywność duszpasterska, w którą się zaangażował, nie zajmuje mu zbyt wiele czasu i energii, które mógłby poświęcić na modlitwę i pogłębianie życia duchowego. A nie był w stanie pogodzić maksymalnego zaangażowania w oba te aspekty życia. 

Odczuwał także potrzebę życia uregulowanego planem dnia, regułami, kiedy jego życie miało pewien rytm. W jego rozumieniu wierność regułom i systematycznemu, uporządkowanemu planowi dnia, miesiąca czy roku była drogą do świętości. 

Wkrótce w jego życiu nadszedł moment, w którym rozpoznał, co jest najważniejsze i jaka jest wola Boża. 25 października 1815 r., czyli trzy tygodnie po założeniu Misjonarzy Prowansji, ksiądz de Mazenod tak pisał w liście do Charlesa de Forbin-Johnsona:  

„Pytam ciebie i siebie samego, jak to się stało, że ja, który dotychczas nie byłem w stanie podjąć jakiejkolwiek decyzji w tej sprawie, nagle uruchomiłem tę maszynę, postanowiłem poświęcić swój spokój i zaryzykować majątek dla stworzenia czegoś, czego wartość czułem, lecz do czego odczuwałem tylko pociąg, któremu sprzeciwiały się inne widoki diametralnie odmienne! Nie umiem tego wyjaśnić, ale już drugi raz w życiu podejmuję bardzo poważną decyzję pod wyłowem silnego i dziwnego wstrząsu. Gdy nad tym się zastanawiam, przekonuję się, że Bogu podoba się w ten sposób położyć kres mym wahaniom”. 

Dwa skrzydła oblackiej duchowości 

W ten sposób, niejako z przeżyć samego Eugeniusza, wyłaniają się dwa filary życia zakonnego. Chodzi o połączenie życia modlitwy i życia apostolskiego. W drugiej części Reguły z 1818 r., która mówi o osobistych zobowiązaniach misjonarza, Eugeniusz pisze:  

„Za przykładem tych wszelkich wzorów (Jezusa i Jego Apostołów) jedną część życia poświęcą na modlitwę, wewnętrzne skupienie i kontemplację w zaciszu Bożego domu, w którym wspólnie zamieszkają. Drugą część całkowicie i z największą gorliwością poświęcą takim pracom jak: misje, głoszenie kazań, spowiadanie, katechizacja, prowadzenie młodzieży, odwiedzanie chorych i więźniów, rekolekcje i inne tego rodzaju zajęcia”.  

Dziś może nam się to wydawać nieco dualistyczne. Z jednej strony założyciel oblatów poleca całkowite zaangażowanie się na misjach, w działaniu, zaś po powrocie – niemal monastyczny tryb życia. Oba te elementy są bardzo wymagające, dlatego „Jego [oblata] posługa jest więc z konieczności ograniczona: ograniczona przez Boga, ograniczona zdrowym rozsądkiem, ograniczona jego potrzebą przebywania ze współbraćmi i bycia sam na sam ze swoim Panem” – czytamy w „Słowniku Wartości Oblackich”.  

W latach 80. XX wieku współistnienie tych dwóch elementów przyjęło nową, głębszą formę. „Harmonijny rytm posługi i modlitwy, pracy i wytchnienia, dzielenia się z Ludem Bożym i ze swoimi współbraćmi, uczestniczenia w spotkaniach, posiedzeniach albo kolokwiach. Ten rytm odzwierciedlony jest w każdym dni oblata, ale także okresowo. Oznacza to, że każdego miesiąca i każdego roku oblaci mają wspólny czas na modlitwę osobistą, na odosobnienie, ale także na wspólnotową refleksję i odnowę” – czytamy dalej w przywołanym tomie. 

Miłość… miłość… miłość… 

U kresu życia Eugeniusz de Mazenod zostawił ostatni testament: „Zachowajcie między sobą miłość… miłość… miłość, a na zewnątrz żarliwość o zbawienie dusz”. Miłość w domu, żarliwość dla innych. Miłość jest istotą kontemplacji. Kiedy człowiek głęboko doświadcza miłości Boga, wówczas może ją przekazywać także innym, może innych kochać i służyć im poprzez autentyczne zaangażowanie apostolskie. 

Tak więc modlitwa kontemplacyjna nie jest tylko pomocą w działaniu, ale sama w sobie jest posługą w Kościele. Osobista relacja z Bogiem nadaje głębszy wymiar zaangażowaniu w dzieło zbawcze – nie tylko jeśli chodzi o osoby, którym zakonnik posługuje, ale także jego samego. Można więc powiedzieć, że choć zewnętrznie modlitwa i działanie różnią się od siebie, to ostatecznie chodzi o to, by jedno i drugie zmierzało w stronę miłości, przemienienia przez nią, aż do zjednoczenia z Miłością. 

Dwa skrzydła oblackiej duchowości muszą wzrastać i współpracować ze sobą harmonijne, by  – jak możemy powiedzieć za Janem Pawłem II – duch ludzki unosił się ku kontemplacji prawdy. A za Eugeniuszem możemy dodać, że ku ostatecznemu aktowi czystej kontemplacji Miłości. 

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze