łańcuch na nogach

Fot. pixabay

Ile jest wolności w wolności, czyli czy Bóg mnie do czegoś zmusza 

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Kiedyś ze znajomymi dyskutowaliśmy na temat tego, na ile jesteśmy wolni w tym, co robimy. A konkretnie: czy Bóg jest w stanie wpływać na naszą wolę i skłonić nas do nierobienia zła i robienia dobra. 

Przyczyny i skutki 

Nasza rozmowa skupiła się w zasadzie wokół dwóch stanowisk. Jedni mówili, że nasze wybory mają przyczyny i dlatego możemy wpływać na swoja przyszłość. Natomiast drudzy twierdzili, że nasze wybory oczywiście mają przyczyny, ale skutków nie jesteśmy w stanie przewidzieć i w zasadzie jesteśmy bezsilni, jeśli chodzi o przyszłość. Naukowo rzecz biorąc, takie stanowiska mają swoje nazwy: pierwsze to kompatybilistyczna koncepcja wolnej woli, natomiast drugie to fatalizm. 

Czy istnieje więc dobra wola? 

Wolność jest zakorzenioną w rozumie i woli możliwością działania lub niedziałania, czynienia tego lub czegoś innego, a więc podejmowania przez siebie dobrowolnych działań. Dzięki wolnej woli każdy decyduje o sobie (KKK 1731) – możemy przeczytać w Katechizmie Kościoła Katolickiego. Wynika z tego, że człowiek jest w stanie dokonywać wyborów. Zresztą gdyby tak nie było, to nie mogłoby być mowy o ponoszeniu odpowiedzialności za to, co robi. A wszyscy doskonale wiemy, że chociaż podlegamy różnym okolicznościom i czynnikom, które wpływają na naszą zdolność wyboru, to jednak potrafimy wybrać. 

Wolność jest w człowieku siłą wzrastania i dojrzewania w prawdzie i dobru; osiąga ona swoją doskonałość, gdy jest ukierunkowana na Boga, który jest naszym szczęściem – czytamy dalej w tym samym punkcie. Wolność chrześcijańska to nie wybór między dobrem i złem. Tak pojmują wolność przynajmniej niektóre prądy współczesnej kultury, którym chrześcijaństwo nieraz ulega. Wolność chrześcijańska zakłada trwanie w dobru, a wybór dotyczy tego, co prowadzi mnie do Boga jako najwyższego dobra, a co nie. Bo rzeczy dobre moralnie czy moralnie neutralne – jak na przykład oglądanie telewizji, przeglądanie Internetu, zarabianie pieniędzy czy robienie zakupów – mogą stać się tym, co utrudnia drogę do Boga, kiedy same stają się bożkami. Wtedy nie prowadzą nas do największego dobra, chociaż same w sobie złem nie są. 

modlitwa

Fot. cathopic

Czy Bóg ogranicza naszą wolność? 

Niektórzy z moich znajomych czasami mają wątpliwości, czy człowiek mając z natury skłonność do grzechu, którą nabyli dla nas Adam i Ewa na skutek grzechu pierworodnego, jest w stanie decydować w sposób wolny, czy jest niejako „skazany” na grzeszenie. Jest jeszcze druga strona medalu. Rodzi się pytanie: czy człowiek otrzymując od Boga łaski i natchnienia duchowe do dobra jest przez Boga „sterowany”, by robił tak jak Bóg chce? 

Od początku historia ludzkości świadczy o nieszczęściach i uciskach, które zrodziły się w sercu człowieka w następstwie złego używania wolności (KKK 1739). Ale im bardziej jesteśmy ulegli wobec poruszeń łaski, tym bardziej wzrasta nasza wewnętrzna wolność i nasza pewność zarówno wobec trudności, jak wobec nacisków i przymusu ze strony świata zewnętrznego. Przez działanie łaski Duch Święty wychowuje nas do wolności duchowej, by uczynić nas wolnymi współpracownikami swego dzieła w Kościele i w świecie (KKK 1742). 

Zatem uwikłanie człowieka i pomoc Boga, by człowiek mógł się z tego uwikłania uwalniać to nie to samo co ograniczanie wolności. Ponieważ dzięki łasce człowiek ma szansę i ma trochę łatwiejsze zadanie w tym, by powracać do tego, jakim został stworzony, do pierwotnego ładu. Za każdy razem, kiedy człowiek wybiera (także z natchnienia Ducha Świętego) dobro, czyli to, do czego został stworzony, staje się bardziej wolny. Natomiast kiedy wybiera coś przeciwnego, staje się niewolnikiem. 

kobieta i zachód słońca

Fot. pixabay

Bezradny Bóg? 

No dobrze, ale skoro człowiek dokonuje wyborów, to czy Bóg nie jest bezsilny? To pytanie powracało zwłaszcza po II wojnie światowej i powraca także wtedy, kiedy spotka nas jakaś osobista, niewytłumaczalna tragedia. Bóg wydaje się jakby bezradny wobec tego, co robi człowiek.  

Wolna wola – i w związku z tym możliwość wyboru zła – rodzi cierpienie i ból dla człowieka, który zło wybiera i dla jego otoczenia. Ale na szczęście są też na świecie ludzie, którzy chcą wybierać dobro i otwierają się na natchnienia, na Boże podpowiedzi. Oni potrafią dać iskrę dobra, która rozpala innych ludzi, by wybierali podobnie. Bóg nieustannie interweniuje i podtrzymuje istnienie dobra na świecie. Dopóki jednak nie nadejdzie koniec czasów, zło także będzie na nim w jakiś sposób obecne. Od nas samych zależy, co będziemy wybierać i w konsekwencji, co będziemy pomnażać.  

Niestety teologia nie do końca rozumie, na czym polega współpraca łaski z wolna wolą, ale niezaprzeczalny jest fakt, że taka współpraca istnieje. Widać to po owocach.  

 

 

Zobacz także
Wasze komentarze