Fot. Brooke Cagle on Unsplash

„Ja ciebie nie potępiam”. Rozmowa o aborcji 

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Niedaleko Poznania odbędą się rekolekcje dla osób, które bezpośrednio bądź pośrednio uczestniczyły w aborcji i są dotknięte jej bolesnymi skutkami. Rekolekcje odbędą się w dniach 6-8 marca 2020 r. Noszą one tytuł: „Winnica Racheli”. O tym wydarzeniu rozmawiamy z jedną z organizatorek, Agnieszką Lewandowską. 

>>> Uzdrowienie po aborcji jest możliwe [ROZMOWA]

Czym są tegoroczne rekolekcje „Winnica Racheli”? 

Są to rekolekcje, a nie warsztaty, choć zawierają elementy pracy indywidualnej i grupowej. Uczestnicy mają szansę opowiedzieć swoją historię, niektórzy po raz pierwszy w życiu. Jest to możliwe, bo znajdują się w gronie, w którym nie czują się odrzuceni. Całe rekolekcje oparte są na pracy z Pismem Świętym. Rozpoczynają się sceną, w której Jezus mówi do kobiety cudzołożnej: „Ja ciebie nie potępiam”. I to jest moment, w którym każdy z uczestników mówi jeden do drugiego: „ja ciebie nie potępiam”. To jest ogromnie ważne, niesamowite błogosławieństwo, ponieważ każdy przyjeżdża z ogromem nie tylko poczucia wstydu, ale także poczucia niegodności. To ogromna blokada w sercu, emocjach i w psychice. Pracując na kolejnych scenach biblijnych, łagodnie dochodzimy do momentu, w którym uznajemy dzieci nienarodzone i uznajemy, że są w niebie. Czasami to nie jest jedno dziecko, czasami okazuje się, że nie narodziło się ich nawet kilkoro.

>>> Aktorzy z filmu „Nieplanowane”: to czas, byśmy zabrali głos [NAGRANIE]

Jakie są najczęstsze powody, dla których kobiety decydują się na zabieg aborcji?  

Gdy jest już gotowość mówienia o swoich dzieciach, dowiadujemy się o sobie nawzajem, jak do tej decyzji doszło. Okazuje się, że wszystkie te historie są niezwykle tragiczne. Decyzja o aborcji nigdy nie jest decyzją jednej osoby i, co ciekawe, nie jest to decyzja impulsywna. Często są podejmowane pod presją i na ogół ze względu na brak wsparcia bądź poczucie zagrożenia, jak np. utrata miejsca zamieszkania, prestiżu czy w ogóle bycia częścią rodziny. Znamienne jest to, że poczucie winy towarzyszy w zasadzie przez cały czas. Czasami przychodzi tuż przed samym zabiegiem lub połknięciem tabletki. Jednak to moment, w którym kobieta nie może już sobie pomóc, nie czuje się na siłach, by temu zapobiec. Trudno to nazwać, ale to tak jakby ta kobieta już nie decydowała za siebie. W prawie każdej historii powtarza się, fakt, że w tym trudnym momencie nie ma przy nich osoby, która by udzieliła wsparcia, była blisko lub choćby powiedziała „poczekaj, zastanów się, nie musisz wcale tego robić, pomogę ci”.

Engin Akyurt/Pexels

Co oprócz uznania dziecka i świadomości, że jest w niebie, pomaga w procesie uzdrowienia? 

Na pewno obecność innych osób w podobnej sytuacji. To jest przełomowe, uczestnicy nie czują się osamotnieni. Grupa nie jest nigdy duża, to maksymalnie 12-13 osób, z którymi pracujemy. Pozwala to mieć czas dla każdej osoby, w pełni zainteresować się każda historią. Nikt nie czuje się w żaden sposób pominięty. Staramy się, aby każdy poczuł się bezpiecznie i dobrze. Uczestnicy w ciągu zaledwie kilku dni poznają się i czują bliskość wspólnoty, która wspiera. Jedną z przemian, która się dokonuje, jest sposób wypowiadania się o swoim nienarodzonym dziecku. Zazwyczaj na początku kobiety mówią „byłam w ciąży”, a wyjeżdżają, mówiąc o swoich dzieciach „moja kochana Marysia, kochany Krzysiu”. Trzeba zaznaczyć, że na rekolekcje przyjeżdżają nie tylko kobiety, ale i ojcowie tych dzieci, a nierzadko także rodzeństwo, jako osoby, które syndrom poaborcyjny dotknął pośrednio. Kobiety i mężczyźni przeżywają nieco inaczej i ta perspektywa, którą przedstawiają mężczyźni, bardzo pomaga kobietom im wybaczyć. Gdy kobieta słyszy, że mężczyzna też to ciężko przeżył: na przykład to sfinansował i też czuje się z tym okropnie, też cierpi na depresję, też przeżywa latami. Bywa, że nie jest w stanie obdarzyć miłością swojej żony czy być troskliwym dla narodzonych dzieci.

>>> Abby Johnson: przeraża mnie, że mamy całą masę katolików, popierających aborcję [ROZMOWA]

Syndrom poaborcyjny objawia się tylko depresją? 

Niektórzy określają to mianem pustki, tak jak by zniknęła jakaś część ich życia. Nic nie jest w stanie im tej pustki wypełnić i zawsze w tych osobach pozostanie jakiś smutek. Czasami latami ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że wynika to właśnie z doświadczenia aborcji osobiście lub w rodzinie. Czasami jest tak, że ludzie usłyszą o rekolekcjach „Winnica Racheli” i nagle uświadamiają sobie, co jest przyczyną tej nienazwanej pustki. Rekolekcje to czas, w którym każda osoba może bez przeszkód wyrazić swoje uczucia, swój żal, a nierzadko i złość. To jest potrzebne. Potem jest moment, w którym pojawia się własna chęć przebaczenia i to jest początek procesu uzdrawiania. Przebaczenie jest kluczowym elementem uzdrowienia serca. Uczestnicy poprzednich edycji mówili wprost „kamień mi z serca spadł”, „mogę wreszcie zacząć myśleć dobrze o drugim człowieku”, „poradzę sobie z tym”.

Kto prowadzi te rekolekcje? 

W zespole jest doświadczony terapeuta, są osoby, które bezpośrednio doświadczyły aborcji i one także pomagają uczestnikom, którzy mogą im zaufać, ponieważ wiedzą co przeżywają. Jest też oczywiście kapłan, który może uczestniczyć w całości, jednak nie zawsze jest taka możliwość. Kapłan jest obecny podczas sprawowania sakramentów, w sobotę wieczorem, gdy sprawowany jest sakrament pojednania i w niedzielę podczas nabożeństwa żałobnego, a potem mszy św. upamiętniającej nienarodzone dzieci i w intencji wszystkich uczestników.

Czy rekolekcje odbywają się także w innych miejscach? 

W Polsce działają obecnie cztery zespoły: w Poznaniu, w Warszawie, w Koszalinie i w Piwnicznej koło Nowego Targu. Rekolekcje odbywają się cyklicznie i modlimy się o to, aby dzieło „Winnicy Racheli” trwało, aby każdy szukający pomocy, zrozumienia i uzdrowienia mógł w nich uczestniczyć.

>>> Katoliccy lekarze apelują, aby prawo nie wymuszało na nich dokonywania aborcji

Na koniec chciałabym dodać, że uzdrowienie to proces. Jezus, którego obecność jest żywa i prawdziwa przez ten święty czas rekolekcji, uzdalnia nas do tego, aby uwierzyć, że On kocha każdego z nas i wybacza. Jezus przywraca godność dziecka Bożego i mocą Jego miłości pozwala poczuć pokój w sercu, ulgę, radość i wkroczyć w nowe życie. 

Najbliższe spotkanie odbędzie się 6-8 marca 2020 r. Ze względu na dyskrecję konieczną w tej delikatnej materii szczegółowe informacje o spotkaniu można uzyskać bezpośrednio u organizatorów: tel. 737 90 30 99, e-mail: [email protected]

Zobacz także
Wasze komentarze