Fot. pixabay.com

Jak używać smartfona w kościele? [NASZ PORADNIK]

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Smartfony opanowały naszą rzeczywistość. Korzystamy z nich wszędzie i w każdej sytuacji, czasem nawet niebezpiecznie zastępują nam realny kontakt z drugim człowiekiem. A co, gdyby tak używać smartfona także w kościele?

Wiem, co sobie teraz pomyślicie! Otóż, na pewno podejrzewacie, że ten tekst wcale nie ma być o tym, jak używać smartfonów w kościele. Ma na pewno przestrzec przed używaniem telefonów w świątyni. Na pewno zamierzam teraz skarcić każdego, komu smartfon towarzyszy w czasie modlitwy. A tym bardziej – gdy w jej trakcie zadzwoni… Ha! Nic bardziej mylnego! Ten tekst NAPRAWDĘ będzie dotyczył tego, jak używać smartfona w kościele!

50,5 mln kart SIM…

Według danych, które znalazłem w Internecie (https://mobirank.pl/2019/02/01/raport-mobile-i-digital-na-swiecie-w-2019-roku/ ) w styczniu tego roku na całym świecie było 5,11 mld unikalnych użytkowników telefonów komórkowych. Ta liczba wzrosła o ok. 2% w stosunku do poprzedniego roku. Ponad 2/3 populacji całego świata używa więc telefonu komórkowego – w wielu przypadkach są to już bardzo nowoczesne smartfony. W Polsce mamy 50,5 mln zarejestrowanych kart SIM. To ciekawe, bo Polaków mieszkających w kraju jest tylko 38 milionów… Oznacza to, że na jednego mieszkańca Polski przypada 1,33 karty SIM! 79% z nas korzysta z Internetu, połowa internautów to też aktywni użytkownicy social media. Te dane jasno pokazują, że świata wirtualnego nie da się już bagatelizować. Żyjemy w nim, on buduje naszą codzienność.

Sprzęt wielozadaniowy

Telefon, najczęściej smartfon, wpisuje się w ten świat wirtualny. Jeszcze 10-15 lat temu komórka służyła nam do dzwonienia i wysyłania smsów. Jeśli miała jakieś inne funkcje – to były już ogromnym luksusem. Obecnie jednak można odnieść wrażenie, że podstawową funkcją telefonu jest bycie narzędziem wielofunkcyjnym. Smartfon służy nam do dzwonienia i smsowania, ale jest też aparatem fotograficznym, latarką, nawigacją, kalkulatorem, zegarem, kalendarzem, dyktafonem, radiem, odtwarzaczem multimediów, a przede wszystkim komputerem służącym do łączenia się ze światem za pomocą Internetu. Dlatego telefon wykorzystujemy WSZĘDZIE.

Przydaje się i w miejskim zoo (można kupić wcześniej bilet i nie stać w długiej kolejce), w podróży (np. jako czytnik e-booków), ale też… w kościele!

Fot. pixabay.com

Dźwięk – off!!!

Jak używać smartfona w kościele? Przede wszystkim – z rozmysłem. Irytujemy się, gdy w czasie liturgii nagle usłyszymy dzwonek telefonu. Ktoś nie wyłączył dźwięku… Choć, pewnie niejednokrotnie w pierwszym odruchu szybko sięgnęliście wtedy po swój własny telefon, by upewnić się, czy to on nie dzwoni… Wiem, bo sam tak robię! Wchodząc do kościoła zachowajmy więc prostą, podstawową zasadę – wyłączamy dźwięk! Ale to nie znaczy, że smartfon nam się nie przyda. Możemy z niego skorzystać na wiele sposobów.

Modlitwa w smartfonie

Przede wszystkim telefon może przydać nam się do… modlitwy! Dzięki dostępowi do Internetu możemy znaleźć w smartfonie różne modlitwy. Ba, możemy nawet ściągnąć różne aplikacje – np. program Pismo Święte, który poza tekstem Biblii oferuje też modlitewnik czy teksty brewiarzowe. Nie trzeba mieć przy sobie książeczki do nabożeństwa czy Pisma Świętego, żeby z nich skorzystać. Telefon może mieć więc wyjątkowo praktyczne zastosowanie w kościele. Idziemy np. do spowiedzi, nie jesteśmy w stanie wcześniej przewidzieć pokuty, którą otrzymamy. Ksiądz zaprasza nas np. do odmówienia jakiejś litanii. Często nie mamy przy sobie książeczki z modlitwami. Ale dzięki smartfonowi wystarczy, że usiądziemy w ławce, wyszukamy tekst w telefonie i już możemy się pomodlić. Nie musimy zostawiać pokuty na potem. To naprawdę dobre działanie! Pomaga zresztą tym, którzy mieli dotychczas – jak ja – tendencję do odkładania pokuty w czasie…

Brewiarz

Telefon może też pomóc w odmawianiu brewiarza. Coraz więcej osób świeckich decyduje się na tę formę modlitwy. Nie każdy chce jednak kupować (dość drogie) tomy liturgii godzin. Nie ukrywajmy też, że – zwłaszcza początkujący – mogą mieć problem z połapaniem się w tej modlitwie. Polega przecież trochę na „skakaniu” po obszernym tomiszczu. Tymczasem w smartfonie znajdziemy strony internetowe czy wspomnianą aplikację Pismo Święte, dzięki którym brewiarz staje się niezwykle łatwą modlitwą. W Internecie znajdziemy wszystkie teksty po kolei – nie musimy więc biegać po całym brewiarzu. To ułatwia tę modlitwę. Zresztą, brewiarz w komórce to też np. dobre rozwiązanie podczas podróży. Nawet księża nie muszą już zabierać ze sobą do samolotu ciężkiego wydania książkowego – wystarczy im telefon.

Fot. cathopic.com

Do czytania…

Poza modlitwą smartfon może tez oczywiście służyć nam do przeczytania jakiejś lektury duchowej – Pisma Świętego czy innego tekstu. Przyszliśmy wcześniej do kościoła, pomodliliśmy się i chcemy jeszcze zgłębić jeszcze jakieś duchowe treści. Sięgnijmy po telefon i poszukajmy jakiegoś interesującego tekstu! Ciekawe zjawisko obserwuję co roku w czasie oczekiwania na rozpoczęcie wigilii paschalnej. Ludzie wtedy schodzą się dużo szybciej do świątyni, czekają czasem nawet i dwie, trzy godziny. W kościele jest ciemno, ale w ławkach widać jasne punkciki – światło smartfonów, z których ludzie czytają. Choć niektórzy sięgają wtedy też po tradycyjne, drukowane teksty – a smartfony służą im za latarki!

Smartfon jako śpiewnik

Smartfon może się przydać te w trakcie liturgii! Pewnie wiele razy zdarzyło się Wam, że organista zagrał jakąś pieśń, chcieliście z nim śpiewać – ale na rzutniku nie wyświetlono tekstu, a Wy go zwyczajnie nie znaliście. Ja miałem tak wielokrotnie. Choćby przy Te Deum – naprawdę niełatwo zapamiętać kilkadziesiąt zwrotek jednego utworu – oraz ich kolejność. Wtedy naprawdę z pomocą może nam przyjść telefon. Wyszukanie utworu po kilku słowach zajmuje chwilę, czasem wystarczy kilkanaście sekund. I tak zyskujemy wirtualny śpiewnik i możemy włączyć się w chwalenie Boga za pomocą muzyki. Technologia w służbie liturgii! Gdy jesteśmy na mszy za granicą również warto wyciągnąć smartfona podczas mszy świętej. Na odpowiednich stronach (np. brewiarz.pl) możemy znaleźć pełne teksty liturgii na dany dzień. Możemy zatem w łatwy sposób „przetłumaczyć” sobie mszę świętą, w której uczestniczymy.

To nie różaniec

Oczywiście, telefon może nam służyć za modlitewnik, źródło tekstów czy śpiewnik nie tylko w kościele, ale też w domu czy na pielgrzymce. Gdy używamy smartfona w kościele warto jednak pamiętać, by nie mieć cały czas włączonego Internetu. Wyszukajmy w sieci potrzebną nam informację – i od razu wyłączmy dostęp do sieci. Chodzi o to, by nie zalewały nas liczne powiadomienia przychodzące na komórki. Telefon w kościele nie ma służyć nam do sprawdzenia tego, co na Messengerze napisała nam przyjaciółka i czy pracodawca odpowiedział już na ważnego maila. Używanie smartfona ograniczajmy do modlitewnego minimum. I nie traktujmy go też jako przyrządu religijnego – choć znajdziemy w nim modlitwy, brewiarz itd. – to nadal jest to zwyczajny gadżet służący też do tysiąca innych, bardzo świeckich rzeczy. Telefon to nie różaniec. Choć i różaniec można odmówić z pomocą telefonu!

Jak używać smartfona w kościele? [NASZ PORADNIK]
4.5 (75%) 4 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze