fot. Jasna Góra News
Jasna Góra: serce biegacza – 30. Tarnobrzeska Pielgrzymka Biegowa
Biegli nie dla rekordów czy medali, ale z sercem dla Maryi – z modlitwą za chorą żonę, wnuczkę, za bliskich, o wiarę, nadzieję, z wdzięcznością dla ludzi dobrej woli. Po raz 30. dotarła na Jasną Górę, jedna z najstarszych w kraju, Pielgrzymka Biegowa z Tarnobrzega. Przesłaniem pątników były słowa: „Biegiem w ramiona miłosierdzia”.
Pielgrzymkową trasę pokonało 40 osób, a wraz z obsługą, pilotami rowerowymi, służbą medyczną i kapłanem pielgrzymkę tworzyła 50-osobowa grupa.
Z Bogiem, aktywnie, w naturze…
W sztafecie dystans ok. 230 km pokonało także czterech debiutantów. Wśród nich była Magdalena Mrotek-Czarnecka mieszkanka gminy Samborzec, z zawodu fizjoterapeutka. – Dlaczego pierwszy raz? Bo od dwóch lat zaczęłam biegać, a przedtem chodziłam w pieszych pielgrzymkach. Coś wspaniałego! Można Maryi wszystko przynieść w darze, prośby, podziękowania, wypłakać się, przemyśleć życie – uzasadnia pątniczka swoją „pielgrzymkową motywację”. Podkreśla, że to takie jej „oczyszczenie w życiu, kiedy zbiera się bagaż niefajnych rzeczy i po prostu człowiek chce to z siebie to wyrzucić”.
>>> Polak z Czechem, policjanci i biegacze. Cel jeden: Jasna Góra
Jednym z poruszających modlitewnych gestów na zakończenie biegu już u celu, który zapada w pamięć, jest prostracja biegaczy, czyli postawa, czy modlitewny gest, „leżenia krzyżem”: na brzuchu, twarzą do ziemi, jedni z dłońmi na twarzy, inni też z rozłożonymi szeroko rękami. To gest głębokiej pokory i całkowitego zawierzenia Bogu. – Przepiękna postawa, tak. Dla mnie to taki gest cierpienia, przyjęcia życiowego krzyża, ale z powierzeniem siebie Chrystusowi – opowiadała pani Magdalena.
Zaznaczyła też, że pielgrzymka biegowa, to jest to, co da się polubić: z Bogiem, aktywnie, w naturze i w grupie serdecznych ludzi.
Nic tak nie wzmacnia jak…intencja i „grupa specjalna”
Mieczysław Żurawski pochodzi ze Stalowej Woli i w pielgrzymce uczestniczył po raz 10. – Mam dopiero 72 lata. Starsi biegają. A ja dla żony i wnuczki – wyznaje wzruszony biegacz. Kiedy w 2009 roku żona zachorowała, wybrał się do Częstochowy pieszo. Pan Mieczysław lubi modlić się za innych. Zamawia też Msze św. i powierza pielgrzymkowy trud w intencjach ludzi, którzy goszczą pielgrzymów. Ze wzruszeniem opowiadał o otwartych sercach ludzi spotykanych na pielgrzymkowych szlakach, którzy wspierają pątników.

Magdalena Pelc z mężem i koleżankami to „grupa specjalna” zapewniająca wzmocnienie kaloryczne.
Były zupy, ale i desery, kawa, herbata. W ubiegłym roku uznaniem cieszyła się sałatka brokułowa, więc i w tym jej nie zabrakło. A na porannym postoju, po niedzielnej Mszy św. na śniadanie jajecznica z 240 jaj. – Taka na boczku, z cebulką i kiełbaską, pyszna – zachwalała pani Magdalena. Przyznała, że to też taka forma pielgrzymowania – ręce przy pracy, ale serce przy Bogu. – Oni biegną, każdy ze swoją intencją, my też prosimy Boga o pomóc w naszych codziennych sprawach. Jest modlitwa o zdrowie, jedność w rodzinach, uwolnienie od nałogów – opowiadała.
W tej grupie specjalnej jest i kapelan pielgrzymki. W tym roku biegaczom towarzyszył ks. Rafał Choda, wikariusz parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Tarnobrzegu Serbinowie. Jak zauważa pielgrzymka, czy to piesza, rowerowa czy ta najtrudniejsza biegowa, „to doświadczenie siebie, fizyczne i duchowe, zobaczenie co mnie trapi, co mi dokucza, nad czym muszę popracować, z czym muszę powalczyć, nie tylko z drogą, z nogami, ale przede wszystkim właśnie co jest do przepracowania we mnie”.
– Nasza rola to jest praktycznie cały czas rozmowa. Zmieniają się tylko osoby. Cały czas to jest rozmowa – mówi o roli kapłana na pielgrzymce, a na pytanie: z czym ksiądz zostaje po pielgrzymce? – ks. Choda uśmiecha się, że „z pełną głową”. – Z tym właśnie doświadczeniem walki człowieka, który naprawdę boryka się z codziennością – mówi już poważnie. Sam lubi pielgrzymki na Jasną Górę. Przed laty po jednej pieszej złożył dokumenty do seminarium duchownego.
>>> Jasna Góra: 35. Pielgrzymka Rodziny Radia Maryja [+GALERIA]
Zenon Dziadura, prezes klubu „Witar” i organizator pielgrzymek, przebiegł już grubo ponad setkę maratonów. Mówi, że bieg to niezwykle trudna forma pielgrzymowania. – Jedno uderzenie nogi to trzykrotna masa ciała – wyjaśnia. Oznacza to, że szczytowym momencie na stopę działa (co prawda tylko ułamek sekundy) obciążenie wynoszące od 2,5 do 3,0 masy ciała.
Pielgrzymka miała charakter sztafetowy. Biegacze zostali podzieleni na cztery grupy, a w ciągu trzech dni pokonali prawie 220 km. Pierwszy etap prowadził z Tarnobrzega do Chmielnika, drugi do Szczekocin, a trzeci zakończył się na Jasnej Górze.
Pielgrzymka Biegowa z Tarnobrzega odbywa się od 1996 r. Jej organizatorami są: parafia pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Tarnobrzegu oraz Tarnobrzeski Klub Biegacza „Witar”.
Z okazji jubileuszu wykonane zostały pamiątkowe medale.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Ministerstwo Zdrowia uruchamia bezpłatny program wykrywania raka płuca
Relikwie św. Jana Pawła II w Hondurasie: papież z Nieba pomaga w ewangelizacji
Górnicy z Wieliczki i Bochni wspólnie pielgrzymowali do grobu św. Kingi





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny