Fot. PAP/Piotr Nowak

Kard. Nycz: nienawiść to droga donikąd

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Śmierć Pawła Adamowicza uczy nas, że nienawiść i przyzwolenie na to, żeby się rozszerzała, to droga donikąd – powiedział podczas poniedziałkowej mszy żałobnej w intencji zmarłego prezydenta Gdańska metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz.

W swoim kazaniu w warszawskiej archikatedrze kardynał podkreślał, że nikt z nas nie żyje ani nie umiera dla siebie. „Śp. Paweł nie żył dla siebie; żył dla swojej rodziny, żył dla swojego miasta, w którym od wczesnych lat, już w czasie studiów i zaraz po studiach, pełnił bardzo ważne funkcje – najpierw na Uniwersytecie Gdańskim, potem w Solidarności, i wreszcie, przez pełne 20 lat, jako gospodarz i prezydent tego miasta, wybierany na kolejne kadencje, ostatnio kilka miesięcy temu” – mówił o zmarłym.

Zastanawiając się, co mówi nam i czego może nauczyć jego śmierć, kapłan przekonywał, że niewątpliwie uczy ona, że „nienawiść i przyzwolenie na to, żeby ona się rozszerzała, to jest droga donikąd, że nie wolno, nigdy nie wolno, nie szanować i deptać godność człowieka”.

Fot. PAP/Piotr Nowak

„I wreszcie, śmierć śp. Pawła jest wołaniem do nas wszystkich o rachunek sumienia każdego z nas, z naszej postawy miłości braterskiej, rachunek sumienia z naszego życia i działania prospołecznego, jest wołaniem dla polityków, do ludzi mediów, ale jest także wołaniem do Kościoła: czy każdy z nas na swoim miejscu życiowego powołania robi to wszystko i robił to wszystko, co do niego należy? Czy nie milczeliśmy wtedy, kiedy trzeba było wołać o miłość, zgodę, wspólnotę oraz ją po prostu swoim codziennym życiem budować?” – pytał Nycz.

„W ciszy naszej modlitwy i refleksji stawiajmy sobie te pytania rachunku sumienia, modląc się za śp. Pawła, modląc się za jego rodzinę pogrążoną w żałobie, modląc się za mieszkańców Gdańska, ale modląc się także o to, byśmy potrafili iść drogą tej miłości, tej zgody, tego przebaczenia, które jest potrzebne zawsze wtedy, kiedy chcemy służyć człowiekowi i jego rozwojowi, i kiedy chcemy prawdziwie, bez niepotrzebnych i zbędnych podziałów, służyć dobru wspólnemu na wszystkich jego poziomach, po to, by mógł być zawsze na pierwszym miejscu człowiek – jego godność, jego rozwój” – powiedział duchowny. Jak ocenił, taka właśnie jest i była „natury służby, społecznej służby śp. Pawła Adamowicza”.

W warszawskiej mszy świętej uczestniczył prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki.

Zobacz także
Wasze komentarze