fot. Joanna Wrotny
Katowice: roraty po łacinie „zmieniają klimat modlitwy, a nie jej istotę”
W oblackiej parafii w Katowicach w każdą sobotę Adwentu można uczestniczyć w roratach odprawianych po łacinie. – Zainteresowanie jest duże i można powiedzieć bardzo dojrzałe. Wierni przychodzą nie dlatego, że roraty są „inne”, ale dlatego, że pragną wejść w ciszę i modlitwę Adwentu – mówi o. Adam Jończak OMI – prowadzący te roraty.
Inicjatywa prowadzenia rorat w języku łacińskim w Katowicach wyszła od proboszcza – o. Rafała Bytnera OMI. Od pewnego czasu zastanawiał się, w jaki sposób w Adwencie pomóc wiernym wejść w głębsze przeżycie tajemnicy oczekiwania na przyjście Jezusa.
– Gdy zaproponował roraty po łacinie, od razu chętnie weszliśmy w to dzieło. Od początku wiedzieliśmy, że to nie jest żadna nowość ani alternatywa wobec czegokolwiek. To wciąż ta sama msza święta, z tym samym celem i tą samą treścią. Zmienia się jedynie język, który akurat Kościół od wieków uznaje za własny język modlitwy – wyjaśnia o. Adam Jończak OMI – wikariusz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Katowicach oraz student licencjatu kanonicznego z liturgiki na UPJP II w Krakowie.
Sobór Watykański II bardzo jasno przypomina o miejscu łaciny w liturgii. Sacrosanctum concilium w punkcie 36 podaje: „W obrządkach łacińskich należy zachować język łaciński, z zastrzeżeniem przepisów szczegółowych”. W punkcie 54 tegoż dokumentu czytamy zaś: „Należy zadbać o to, aby wierni potrafili wspólnie odmawiać lub śpiewać po łacinie te części Mszy świętej, które do nich należą”.

To oczywiste wskazanie. Oblaci w Katowicach podjęli je z pokorą, widząc w tym nie eksperyment, ale uchwycenie tego, co Kościół uważa za cenne i godne pielęgnowania.
– Warto dodać, że również papież Franciszek, w swoim nauczaniu o liturgii i duchowości, mocno akcentuje potrzebę wierności Kościołowi, jedności i modlitewnego ducha celebracji. W tym duchu odczytujemy naszą praktykę: jako służbę Bogu w modlitwie Kościoła, nie jako jakiś wyróżnik – dodaje oblat.
Przeżyć głębiej
Wielu parafian jest zainteresowanych roratami po łacinie. Jak podkreśla ojciec Adam – wierni przychodzą nie dlatego, że roraty są „inne”, ale dlatego, że pragną wejść w ciszę i modlitwę Adwentu. Wiele osób pochodzi do oblatów po mszy i opowiada, że łacina pomaga im oderwać się od zgiełku dnia codziennego, pomaga skupić na Słowie Bożym i na tym, co dzieje się na ołtarzu. Ten język nie przyciąga przez swoją niezwykłość, ale przez to, że naturalnie otwiera drogę do skupienia.
– Trzeba powiedzieć, że widzimy głód modlitwy. Nie jako atrakcji, ale ciszy i spokoju. To ponadto pokazuje, że wierni szukają sposobu, aby Adwent przeżyć głębiej, a liturgia w języku Kościoła wielu z nich w tym pomaga – zauważa wikariusz.
Roraty po łacinie w Katowicach odprawiane są przez oblatów duszpasterzy w parafii oraz przez domowników znajdującego się tam domu zakonnego.

– Naturalnie całość wymagała wcześniejszego przygotowania. Nasz Pan organista Damian, student Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach, zaprosił do współpracy innych artystów uczelni, a także śpiewaków amatorów. Przygotował śpiewy i teksty tak, aby każdy wierny mógł aktywnie włączyć się w modlitwę. Instrukcja Musicam sacram z 1967 r. przypomina: „Muzyka sakralna będzie tym świętsza, im ściślej będzie związana z czynnością liturgiczną”. To zdanie było dla nas bardzo ważne. Zależało nam na liturgii, a nie na „wydarzeniu muzycznym”. Jednocześnie warto wspomnieć, że części stałe w naszej parafii po łacinie wykonujemy przez cały rok liturgiczny, zgodnie z wezwaniem Soboru (SC 54).

Lepsze roraty?
A czy roraty po łacinie można uznać za bardziej wyjątkowe niż te odprawiane po polsku? Ojciec Adam Jończak OMI wyjaśnia, że nie. Bo to zawsze ta sama Eucharystia, której celem jest prowadzenie do Boga:
– Różnica języka zmienia jedynie klimat modlitwy, a nie jej istotę. Łacina daje pewien dystans do codzienności, wprowadza naturalną ciszę, pomaga wejść w kontemplację. Ale nie jest celem sama w sobie. Papież Benedykt XVI w Sacramentum caritatis napisał: „Dziedzictwo łaciny stanowi jeden z elementów, które wyróżniają liturgię rzymską i podkreślają jej uniwersalny charakter”. To zdanie dobrze oddaje to, czego doświadczamy: łacina nie przeciwstawia, nie antagonizuje, ale jednoczy, pozwala poczuć, że modlimy się tak, jak modlił się Kościół od wieków.

Roraty po łacinie otwierają przed każdym z nas przestrzeń modlitwy, która jest spokojna, skupiona i kontemplacyjna.
– Jak wspomniałem wyżej Kościół, przypomina, że łacina jest znakiem jedności i częścią jego tradycji. Święty Jan Paweł II w liście Spiritus et Sponsa napisał: „Łacina pozostaje znakiem jedności i wyrazem wielkiej tradycji Kościoła”. Po roratach spotykamy się na smacznym śniadaniu w domu parafialnym. To naturalny owoc modlitwy, a nie cel. Eucharystia prowadzi do Boga, a to rodzi braterstwo i życzliwość, które potem przenoszą się na nasze relacje przy stole – podkreśla wikariusz z Koszutki.
Wideo z rorat w oblackiej parafii w Katowicach można obejrzeć tutaj.
Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej przybyli do Katowic prawdopodobnie na początku 1934 r., a osiedlili się przy konwencie bonifratrów w Katowicach-Bogucicach, aby głosić rekolekcje i misje parafialne w języku polskim i niemieckim. Rozpoczęli budowę klasztoru i kaplicy na Koszutce, które zostały poświęcone w 1937 r. W latach wojennych dom w Katowicach został przyłączony do Niemieckiej Prowincji Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej oraz erygowano w 1940 r. samodzielną parafię pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa, co miało uchronić klasztor i kościół od grabieży przez okupantów niemieckich. Niestety, nie udało się to w całości, gdyż SS-mani przejęli większość pomieszczeń klasztornych i zdjęli krzyż żelbetonowy z elewacji. Wówczas proboszcz wraz z parafianami ustawili go przed kościołem, obsadzając kwiatami. W 1945 r. powrócili polscy oblaci, przystępując do odbudowy. Od roku 1954, po otrzymaniu zgody władz, rozbudowano znacznie kościół parafialny. Mieszkający tu oblaci są zaangażowani w duszpasterstwo parafialne i rekolekcyjne, a także sprawują posługę w stałym konfesjonale, są kapelanami sióstr zakonnych oraz szpitala bonifratrów, a także są zaangażowani w duszpasterstwo specjalistyczne osób głuchych i zmagających się z uzależnieniami. Aktualnym przełożonym domu jest o. Franciszek Bok OMI.
Tekst: Karolina Binek
Fot. Joanna Wrotny
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny