fot. Michael Burghers/wikimedia cc/edited AI
Kim był św. Kwadrat? [PATRON DNIA]
Święty Kwadrat to postać bardzo tajemnicza. Działał w pierwszej połowie II w. i uważany jest za jednego z pierwszych chrześcijańskich apologetów, czyli obrońców wiary wobec świata pogańskiego. Wspominamy go 26 maja.
O św. Kwadracie wiemy bardzo niewiele. W zasadzie jego postać z pomroków historii wyłania się tylko dzięki krótkiemu passusowi z „Historii kościelnej” Euzebiusza z Cezarei, biskupa Cezarei Palestyńskiej, oraz ze zwięzłego wspomnienia św. Hieronima w „O znakomitych mężach” (to zbiór 135 biografii autorów chrześcijańskich). Kwadrat miał napisać „Apologię” skierowaną do cesarza Hadriana, by bronić chrześcijan przed prześladowaniami i uprzedzeniami. Euzebiusz w swoim dziele zawarł niewielki fragment tego tekstu. „Historię kościelną” pisał on na początku IV w., a więc dwa wieki po działalności naszego świętego. Piszący kilkadziesiąt lat później św. Hieronim dodał do naszej wiedzy o Kwadracie, że miał on być „uczniem apostołów” i zginąć śmiercią męczeńską. Do tego samego cesarza Hadriana miał pisać inny wczesny apologeta – Arystydes z Aten, o którym również wspominają Euzebiusz oraz Hieronim (choć, co ciekawe, poświęcają mu znacznie mniej miejsca niż Kwadratowi, któremu i tak zbyt wiele miejsca nie poświęcili). W przeciwieństwie jednak do pism Kwadrata, „Apologia” Arystydesa została odnaleziona w całości w przekładzie syriackim jeszcze w XIX w. w klasztorze św. Katarzyny na Górze Synaj.
>>> Święci, którzy doświadczali Serca Jezusa
Prześladowania chrześcijan pierwszych wieków
Wbrew temu co może się wydawać, aż do III w. chrześcijan nie prześladowano ani w sposób systematyczny, ani masowy. Zwykle dochodziło do represji okresowo – w wyniku oskarżenia o popełnienie jakiejś zbrodni lub przyczynienie się do klęski lub epidemii. Stawali się kozłami ofiarnymi lokalnych niepokojów. Represje ze strony państwa były więc nie tylko ograniczone czasowo, lecz i terytorialnie. Jednocześnie często cytowane słowa Tertuliana (notabene chrześcijanina), który wspominał o tym, że poganie z podziwem patrzyli na chrześcijan, mówiąc „patrzcie, jak oni się miłują”, raczej dotyczyły przykładów jednostkowych i nie odzwierciedlały ogólnej opinii pogan o chrześcijanach. Dlatego chociaż ulice rzymskich miast w pierwszych wiekach wcale nie spływały krwią masowo zabijanych przez cesarstwo wyznawców Chrystusa, to nie byli oni raczej pozytywnie postrzegani przez społeczeństwo. Doświadczali niechęci, która dotykała licznych nieakceptowanych powszechnie mniejszości w społecznościach przywiązanych do tradycji i porządku. Jak to w takim wypadku bywa – większość tych, którzy darzyli chrześcijan niechęcią lub nawet nienawiścią, miała niewielkie pojęcie o tej religii.

Tacyt, rzymski historyk żyjący na przełomie I i II w., w swoich „Rocznikach” pisał o chrześcijaństwie jako o „zgubnym zabobonie”, który „wybuchnął, nie tylko w Judei, gdzie się to zło wylęgło, lecz także w stolicy, dokąd wszystko, co potworne albo sromotne, zewsząd na- pływa”. Tacyt pisał o tym kontekście podpalenia Rzymu w 64 r., o co fałszywie oskarżono chrześcijan. Pisarz z jednej strony współczuje im, że cierpią za niepopełnioną zbrodnię, z drugiej z powodu wyznawanej wiary uznaje ich za winnych i zasługujących „na najsurowsze kary”. Obok zabobonu chrześcijan oskarżano również o „ateizm”, lecz znaczenie tego słowa było wówczas odmienne, ponieważ nie istnieli ludzie, którzy nie uznawaliby istnienia jakichś bóstw czy sił nadprzyrodzonych. W tekście Tacyta czytamy również, że oskarża się wyznawców Chrystusa o „nienawiść do rodzaju ludzkiego”. Z kolei Swetoniusz – kolejny rzymski historyk i sekretarz kancelarii cesarza Hadriana, do którego adresował swoją apologię św. Kwadrat – nazywał chrześcijaństwo religią „nową i zbrodniczą”. Ta zbitka „nowa” ze „zbrodniczą” raczej nie jest przypadkową. Już wyjaśniam te wszystkie oskarżenia.
Chrześcijaństwo jako podejrzana sekta
W świecie rzymskim religia zazwyczaj praktykowana była jako akt publiczny i stanowiła ważną część życia społecznego. Rzymianie raczej nie mieli do bóstw zbyt emocjonalnego stosunku, a przynajmniej tych uczuć nie uzewnętrzniali. Uznawano to za co najmniej niestosowne, jeśli nie za objaw poważnych zaburzeń. Składano ofiary bogom między innymi po to, by unikać ich rozgniewania. Z tego powodu, gdy ktoś ich nie składał, to w przypadku jakiejś tragedii mógł być oskarżony o rozgniewanie bogów, którzy w ten sposób karzą ludzi.

Jako że ofiary i obrzędy te były często nierozłączne z licznymi przejawami życia publicznego, to w dużej mierze separowały od reszty społeczeństwa chrześcijan praktykujących konsekwentny monoteizm. Stąd też oskarżenia o ateizm – tak bowiem nazywano nieuczestniczenie w publicznych formach kultu. Cesarstwo rzymskie tolerancyjne było wobec innych kultów, o ile nie są one odmienne, nie tworzą zamkniętych społeczności i da się je bez problemu „podłączyć” do panteonu rzymskich bogów. Chrześcijaństwo nie tylko całkowicie odłączało się od innych kultów, lecz – co gorsza – praktykowano je w zamkniętych społecznościach. Myślę, że nie będzie błędnym porównanie tego do postrzegania przez mieszkańców dawnej wsi potajemnych spotkań czarownic.
Judaizm z niechęcią tolerowano ze względu na to, że była to religia stara. Chociaż na początku często chrześcijaństwo utożsamiano z jakimś odłamem judaizmu, to ci, którzy rozpoznawali to jako coś odrębnego, jeszcze bardziej się nim brzydzili. Rzymianie przywiązani do tradycji bardzo negatywnie postrzegali nowe wierzenia. Gdy dodamy do tego kwestionowanie rzymskiej moralności i głoszenie nowej wiary innym, to w oczach Rzymian chrześcijaństwo jawiło się jako religia groźnych, buntowniczych i tajemniczych sekciarzy.
Obrona chrześcijaństwa św. Kwadrata
Jakich argumentów używał jeden z pierwszych apologetów chrześcijańskich? Osobiście byłem nieco rozczarowany, ale niech każdy sam oceni ich poziom. Jako że jedyny fragment jego pisma znany jest jedynie z dzieła Euzebiusza, to warto mieć również na uwadze, że być może taki passus interesował akurat biskupa Cezarei Palestyńskiej, a cała reszta mogła wyglądać inaczej. Zobaczmy więc to, co o Kwadracie oraz jego „Apologii” znajdujemy w „Historii kościelnej” (w klasycznym przekładzie ks. Arkadiusza Lisieckiego – pisownia oryginalna):
„Trajan panował lat 20 bez 6 miesięcy, a rządy po nim objął jako jego następca Aelius Hadrianus. Temu właśnie cesarzowi Kwadratus ofiarował i wręczył pismo, zawierające «Apologję» religii naszej, jako że jacyś ludzie niegodziwi braciom naszym podówczas szkodzić usiłowali. Jeszcze dzisiaj znajduje się to pismo w ręku bardzo wielu braci, i ja również je posiadam. Jest w niem złożony dowód świetnych zdolności umysłowych oraz prawowierności apostolskiej owego męża. Starodawność swoją zdradza sam autor, kiedy pisze dosłownie:
«Zbawiciela naszego dzieła zawsze stały przed oczyma, albowiem polegały na prawdzie. Tych, których uleczył, których zbudził z martwych, widziano nietylko w chwili uzdrowienia i wskrzeszenia, ale życie ich trwało dalej. Nietylko póki Zbawiciel przebywał na ziemi, ale i po Jego odejściu żyli długie lata, tak że niektórzy z nich naszych nawet doczekali czasów». Tyle o Kwadracie”.
Jak widzimy, w tym niewielkim fragmencie obrona chrześcijaństwa podjęta przez Kwadrata polega na wspomnieniu cudów, które były trwałe – zatem nie były one żadnym kuglarstwem. Dodatkowo wciąż żyli niektórzy z tych, którzy zostali przez Chrystusa uzdrowieni lub wskrzeszeni, a więc mogą o tych cudach zaświadczyć.
Uzasadnianie i bronienie wiary jedynie cudami do Hadriana, który fascynował się kulturą grecką i sam był literatem, wydaje mi się pomysłem nietrafionym. Zresztą samo argumentowanie nadzwyczajnościami jest moim zdaniem mało przekonujące. Stanowi natomiast dobry materiał do umocnienia się w wierze lub w pewnych sytuacjach dodatek do bardziej racjonalnej argumentacji. Być może tekst był tak naprawdę kierowany do chrześcijan, by ich umocnić (coś w formie listu otwartego do cesarza)? A być może jakiś kontekst sytuacyjny wymusił taki rodzaj apologetyki? Być może fragment, który umieścił Euzebiusz z Cezarei, jest jedynie dodatkiem do znacznie szerszej argumentacji? Przemawiałby za tym ostatnim fakt, że Euzebiusz mówi o tekście Kwadrata jak o dowodzie jego „świetnych zdolności umysłowych”.
Ostatecznie na te pytania na razie nie znajdziemy odpowiedzi. Chyba że zakurzony rękopis z tekstem Kwadrata znajdziemy w jakimś starym klasztorze, tak jak było to w przypadku Apologii Arystydesa z Aten.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Kard. Konrad Krajewski: istotą adoracji jest nie widzieć siebie, ale widzieć Boga
„New York Times”: encyklika Leona XIV to mocny głos w debacie nad niewłaściwym użyciem AI
Świat staje na głowie, czyli co zrobiliśmy z Pierwszą Komunią? [FELIETON]





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny