Komentarz do Ewangelii, 8 listopada 2018

<1 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Z Ewangelii na dziś: „«Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła. Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia” (Łk 15, 2-7). 

 

Długo wydawało mi się, że ta Ewangelia jest po prostu mało logiczna i głupia. Jak można zostawić 99 owiec na pastwę drapieżników czy złodziei i je stracić dla jednej? Kluczem są ludzie, do których Jezus mówił te słowa. Na takie szaleństwo nie pozwoliłby sobie biedny pasterz, bo mógłby spłacać straty właścicielowi przez długi czas. Mistrz z Nazaretu mówi je do faryzeuszy, uczonych w Piśmie, ludzi dość majętnych, którzy wynajmowali biednych pasterzy, ludzi na ówczesnych peryferiach świata, do zajmowania się owcami. One nie zostałyby same. 

Dopiero po zrozumieniu tego dotarła do mnie szalona miłość Boga, który nas ciągle szuka na drogach życia, opatruje rany i chce, abyśmy zawsze z Nim byli.

Zobacz także
Wasze komentarze