Grudzień 1936: Zbiórka pieniędzy w Krakowie na rzecz pomocy bezrobotnym (pod hasłem Święty Mikołaj dla dzieci bezrobotnych). Arcybiskup metropolita krakowski Adam Sapieha, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Kościół w czasach zaborów: mamrotał i walczył

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Kościół to nie państwo. Kościół to nawet nie do końca ziemska instytucja, jednak często o tej państwowości i ziemskim wymiarze ludzkiej egzystencji potrafi decydować. My, Polacy, wiele razy się o tym przekonywaliśmy w naszej historii. Na koniec roku, w którym obchodziliśmy stulecie odzyskania niepodległości, warto o tym sobie jeszcze raz przypomnieć. 

Momentów, w których Kościół wspierał (a niekiedy inicjował) ruchy niepodległościowe było w historii wiele. Tu skupmy się na jednym z nich. Była o nim mowa na sympozjum naukowym pt. „Duchowieństwo w walce o wolność i suwerenność Polski w XX wieku” zorganizowanym w Sejmie. Ludzie Kościoła, historycy, naukowcy i publicyści w krótkich wykładach nakreślali niepodległościowe dążenia Polski, które bez Kościoła albo by nie miały szansy się ziścić, albo byłoby to bardzo utrudnione i rozłożone w czasie.

Nie sposób w jednym artykule opisach wszystkich tych wydarzeń. W tym roku, w roku stulecia odzyskania niepodległości, dużo mówiło się o okresie PRL-u (nam najbliższym). Dziś, na koniec tego jubileuszowego czasu, skupmy się na przełomie wieków: XIX i XX. W opracowaniu roli Kościoła w tamtym czasie duży wkład miało dwoje badaczy z KUL-u: prof. Ewa Jabłońska-Deptuła i ks. prof. Daniel Olszewski. Dzięki nim wiemy o działalności Kościoła katolickiego w Polsce w XIX w. Najważniejszą cechą Kościoła tamtych czasów było to, że była to jedyna organizacja, która obejmował trzy zabory. Scalała więc państwo w czasie, gdy było ono formalnie i faktycznie podzielone między trzech zaborców. Więź polskości z katolicyzmem miała szczególne znaczenie właśnie w tej epoce. Tym bardziej że w dwóch zaborach dominowało inne wyznanie. Także w tamtym czasie trwał bój o duszę polskiego chłopa.  

ks. Olszewski, fot. arch.

Mamrotanie formą oporu  

Ówczesny Kościół pełnił rolę dzisiejszej telewizji. Wygłaszane z ambony homilie nie tylko podnosiły Polaków na duchu, ale pielęgnowały polskość w bardzo ważnym aspekcie – zachowywały język, także w przestrzeni publicznej. Kościoły stworzyły też bezpieczną przestrzeń umożliwiającą bycie sobą: modlitwę w języku ojczystym, wypożyczenie polskiej książki, śpiewanie polskich pieśni, lekturę polskiej prasy. Ważną rolę odegrały też stowarzyszenia katolickie. Równocześnie wśród wiernych i duchownych wytworzyła się idea oporu wobec niesprawiedliwej władzy. Rozporządzenia władz odczytywane były z ambon, ale na tyle cicho, by nie były słyszane przez wiernych. Księża – mówiąc wprost – mamrotali pod nosem. Książki były rozdawane przez sieć parafialną, konferencje biskupów były tajne. W tym czasie nie powstała partia katolicka – jak na przykład w bismarckowskich Niemczech, gdzie powstała partia Centrum. Nie było takiej potrzeby, społeczeństwo katolickie odnajdywało swoje miejsce właśnie w Kościele a ten, w dobie walki o zachowanie polskiej tożsamości, z pozycji neutralnej przeszedł do tej bardziej zaangażowanej.

Kardynał Adam Stefan Sapieha (1867–1951), fot. Wikimedia

Episkopat w służbie narodu  

Ważną postacią tego okresu był biskup, a później kardynał Adam Sapieha. Dzięki jego staniom papież Benedykt XV skierował życzliwe słowa do biskupów polskich. Stały się one zachętą do śmiałej inicjatywy: wystąpienia z odezwą do wszystkich biskupów świata o pomoc moralną i materialną dla zniszczonej przez działania wojenne Polski. Dokument, datowany na 15 lipca 1915 r., został przygotowany i podpisany w Poznaniu, Lwowie, Warszawie i Krakowie. Co ważne, jest dokumentem całego Episkopatu Polski. Wyraźnie to w nim zaznaczono. Podpisany został przez arcybiskupa gnieźnieńskiego i poznańskiego Edmunda Dalbora. Ważne było to, że biskupi wystąpili wobec całego świata jako episkopat jednego narodu, podzielonego jeszcze granicami państw zaborczych.

Sala Kolumnowa w Sejmie, fot. misyjne.pl

Duchowi ojcowie niepodległości  

Ten artykuł przedstawia tylko mały wycinek tamtych wydarzeń. Niech będzie on zachętą do poznania tej historii, by pamiętać o dokonaniach ojców naszej niepodległości także po kończącym się jubileuszowym roku. Oprócz ludzi polityki, wojskowości, świata kultury i nauki byli to także duchowni. 11 listopada 1918 r. po 123 latach niewoli Polska odzyskała niepodległość. Spełnienie tego marzenia wielu pokoleń Polaków zawdzięczamy nie tylko wybitnym mężom stanu i patriotycznym działaczom, ale także wsparciu Kościoła katolickiego, którego kapłani angażowali się w dążenia do wolności. Wspomnieć należy choćby o takich wielkich duchownych jak abp Zygmunt Szczęsny Feliński, domagający się niepodległości w listach do cara. W późniejszym okresie na kartach polskiej historii zapisał się m.in. prymas August Hlond, który przeprowadził Polskę i Kościół przez tragedię II wojny światowej. W czasie komunistycznego zniewolenia niezmiernie ważną rolę w przywracaniu wolności i suwerenności naszego kraju odegrali Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński, niezłomny kapelan „Solidarności” ks. Jerzy Popiełuszko oraz uważany za najwybitniejszego Polaka w dziejach narodu – św. Jan Paweł II, który podjął bezkompromisową walkę z komunizmem i wprowadził Kościół w nowe tysiąclecie. 

***

Organizatorami sympozjum byli: Parlamentarny Zespół Członków i Sympatyków Ruchu Światło-Życie, Akcji Katolickiej oraz Stowarzyszenia Rodzin Katolickich, a także Ruch Światło Życie oraz Instytut im. ks. Franciszka Błachnickiego.

 

Kościół w czasach zaborów: mamrotał i walczył
6 (100%) 2 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze