ks. radek rakowski

Fot. Facebook/RadekRakowski

Ksiądz Radek Rakowski: chciałbym, żeby młodym wyrosły tutaj korzenie i skrzydła 

9 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Poznań. Dom niedaleko dużego blokowiska, w nim 10 chłopaków. Tworzą razem Kolegium Akademickie św. Stanisława Kostki. Ale to nie wszystko. Duszpasterstwo Akademickie tętni życiem. Jak to jest być szczęśliwym chrześcijaninem, o co chodzi w budowaniu wspólnoty, no i skąd wziąć korzenie i skrzydła – Justyna Nowicka rozmawia z Piotrem, Ewą, Jeremiaszem, Kacprem i ks. Radosławem Rakowskim. 

Wielu młodym się wydaje, że chrześcijaństwo jest smutne i chrześcijanie to smutasy. Wy nie wyglądanie na smutnych. Dlaczego? 

Ks. Radosław Rakowski: Człowiek musi mieć życie duchowe i łączność z Panem Bogiem, żeby cieszyć się życiem. Bo wtedy nawet jeśli przychodzą smutne dni, to jest Pan Jezus On mnie wspiera, On mnie kocha i chce, żebym żył dla Niego.  

To jest fundamentalna sprawa, bo ludzie męczą. I z wiekiem – można powiedzieć – jest coraz gorzej. Wszyscy człowieka denerwują i drażnią. I kiedy człowiek nie ma Pana Jezusa, to sobie wbija w głowę, że oni są przeciwko mnie, wszystko robią przeciwko mnie. A na przykładzie naszego kolegium widać, że oprócz tego, że muszę kochać Pana Jezusa, to jeszcze muszę cały czas kochać młodzież. Ale nie w sposób urzędowy, ale w sposób realny. Czyli na przykład przychodzę teraz do kolegium i jest sesja. Kacper się uczy. I wchodzę i coś do niego mówię, a on na mnie warczy, żeby stąd poszedł, bo jest teraz zajęty. I oczywiście mógłbym go przywoływać do porządku albo powiedzieć „smarkaczu, jak ty do mnie mówisz” i tak dalej. Ale tak naprawdę to jest jak w domu i po prostu trzeba to wszystko nosić. Wiem, że tak jest, że oni tak reagują i może ja też tak reaguję czasami. I ciągle zaczynamy od nowa. Już nawet nie z każdym dniem, ale w każdej minucie zaczynamy od nowa.  

młodzież duszpasterstwo

Fot. Facebook/RadekRakowski

Chrześcijaństwo może kojarzyć się z tym, że wiele nie można, że jest dużo zakazów i nakazów i wtedy ciężko jest być chrześcijaninem, zwłaszcza radosnym. 

Piotr Terczyński: Uważam, że wszystko mi wolno, ale do momentu, kiedy się pojawia grzech. To jest właśnie ta granica. Z grzechem jest tak, że jest na początku przyjemny, ale później przynosi przykre konsekwencje. Więc jeśli nie grzeszymy, to unikamy tych przykrych konsekwencji, dzięki temu jeszcze więcej czerpiemy z życia. 

Ewa PiechurskaChrześcijaństwo nie jest dla mnie tylko zbiorem zasad, ale postawą życiaBóg chce byśmy byli szczęśliwi i to jest niesamowite. Ze mną tak jest, że im jestem bliżej Niego, tym jestem szczęśliwsza i naprawdę jest mniej rzeczy, którymi się teraz przejmuję, bo wiem, że nie ma potrzeby się nimi przejmować, bo Bóg się troszczy. 

Kacper Zieliński: Co daje mi szczęście? Drugi człowiek daje mi szczęście. Bez drugiego człowieka nie potrafiłbym zrozumieć siebie, bo drugi człowiek przychodzi, siadamy, rozmawiamy, poznajemy się i pomagamy sobie nawzajem. Po rozmowie z drugim człowiekiem bardziej rozumiem siebie i przez to odnajduję Pana Boga w drugim człowieku. I to jest też istota tego domu, w którym się znajdujemy. To miejsce, gdzie drzwi są ciągle otwarte. Jest tutaj taka duża piwnica, która jest zagospodarowana, i to miejsce jest cały czas otwarte na drugiego człowieka. A najbardziej chodzi o to, że mamy wszyscy wspólny cel. 

A jaki? 

KacperNo właśnie. Bóg jest dla nas wspólnym celem i wspólnym mianownikiem. Gdybyśmy nie mieli Pana Boga, to nie potrafilibyśmy się kochać. Mieszka nas tutaj w Kolegium 10 chłopaków i każdy z nas chce być pierwszy, bo tak działają mężczyźni. Gdybyśmy się codziennie razem nie modlili w oratorium, to byśmy się pozabijali. Dzięki modlitwie możemy na siebie patrzeć też tak po Bożemu, a nie tylko po ludzku.  

Fot. Facebook/RadekRakowski

Księże Radku, jak trafić do młodych, jak im pokazać, na czym polega wspólnota, jaki ich – mówią kolokwialnie – przyciągnąć do Pana Boga i do Kościoła? Wielu próbuje to zrobić i im się nie udaje, a tutaj duszpasterstwo akademickie działa prężnie.  

Ks. Radosław Rakowski: Ostatnio usłyszałem takie mądre słowa, że rodzice są po to, by dać korzenie i skrzydła. I tak sobie pomyślałem, że moim marzeniem jest, żeby w naszym duszpasterstwie wszystkim, którzy tu przychodzą, dać korzenie, czyli fundament, który będzie dla nich oparciem w wielu przeciwnościach, z którymi musza się zmagać. Korzenie, dzięki którym będą wzrastać – Pana Boga, wiarę, wspólnotę, przyjaciół, ludzi, którzy będą razem z nimi. I skrzydła, żeby mogli wszystko robić w tym świecie. Mogą pojechać na koniec świata, mogą realizować wszystkie swoje pasje, rozwijać wszystkie swoje talenty i żeby w tym wszystkim nie musieli grzeszyć.  

A wiara i duszpasterstwo objawia się w takiej codzienności. Niekoniecznie w jakiś uroczystych formach, ale właśnie w tym, że usiądziemy razem przy stole, że się podzielimy jedzeniem, że pojedziemy razem nad jezioro i się razem tym wszystkim cieszymy. Czasami księża się boją, że nie robią czegoś uroczystego, że jak pojadą z młodzieżą nad jezioro to jest takie mało pobożne, takie mało księżowskie. A jak się objawia miłość rodziców względem dzieci? No właśnie tym, że razem z nimi pojadą na basen, że razem zjedzą posiłek, że pójdą razem na zakupy i kupią im coś, co im się podoba, że ich wspierają nawet jeśli oni 10 razy w ciągu miesiąca zmieniają decyzję o studiach, o swojej drodze życiowej i rodzic ciągle jest przy nich i mówi: wspieram cię, jestem po twojej stronie i na pewno ci się w życiu wszystko uda. Albo jakby ci się nie udało, to zawsze możesz wrócić. 

grill duszpasterstwo młodzi

Fot. Facebook/RadekRakowski

Księżom też czasami się wydaje, że nie mogą się za bardzo spoufalać ze świeckimi. 

Ks. Radek: No tak, niektórzy się mogą czuć nawet zgorszeni tym, że można normalnie z księdzem rozmawiać. 

Więc jak to ksiądz to robi, że jest blisko z ludźmi, a jednocześnie przeżywa swoje kapłaństwo? 

Ks. Radek: Pierwsza rzecz to przeżywanie mojego celibatu. Że mój celibat to nie jest moje życie, tylko polega ono na tym, że ja w całości oddaję się młodym i cały mój czas, całe moje życie im oddaję i nie mam żalu, że nie mam życia prywatnego. Bo nie muszę mieć życia prywatnego, bo całe moje życie do nich należy. 

Druga rzecz jest taka, że oni o wielu rzeczach decydują. Ja ich nie chce wykorzystywać tylko dlatego, żebym ja się pokazał, jaką piękną procesję zrobiłem. Dałem figurkę, sztandary, ustawiłem ich i są teraz niewolnikami, a ja jestem zadowolony. Czyli jak oni chcą to zrobić, to zrobią. A jeżeli nie chcą, to może za rok. Oczywiście mobilizuję ich cały czas. Ale zawsze chcę, żeby to było w pełnej wolności. Jeśli on powie, że się teraz uczy i nie ma na to czasu – spoko, nie musisz tego robić. I Kościół się nie zawali, jeśli tego nie zrobimy w danym momencie. Jest tu kino czy inne rzeczy, które się tutaj dzieją, ja palcem nie kiwnąłem. Ja tylko siedzę, słucham i oni wszystko zrobią: sami sobie rozdzielą zadania i to jest coś niesamowitego. Moim zadaniem jest ich kochać cały czas i słuchać cały czas, a reszta sama się dzieje.  

Ważne też, żeby nie musieli udawać kogoś innego niż są, żeby ich ktoś lubił, tylko ich lubimy w tej wspólnocie takimi, jacy oni są. Każdego dziwaka lubimy. A jeśli człowiek nie musi udawać, to nie musi się popisywać i nie musi robić głupot. Bo z reguły człowiek robi głupoty, jak nie czuje się akceptowany i nie czuje się kochany. 

I wtedy, w takich warunkach, rosną skrzydła. 

Ksiądz Radek: Chyba tak. Tak wierzę. 

kino duszpasterstwo

Fot. Facebook/RadekRakowski

I wtedy można też robić coś dla innych. Powiedzcie o inicjatywie kina, które zrobiliście u waszych sąsiadek – sióstr pasterek. To wydarzenie odbiło się sporym echem w Poznaniu. 

Jeremiasz Krycz: Rzeczywiście jest taka potrzeba wśród ludzi, nie tylko wśród młodych i nie tylko wśród wierzących, żeby się spotkać, poczuć w pewien sposób wspólnotę. Czy też z drugiej strony potrzeba zaangażowania się w coś. I w pewien sposób się zaangażowałem, przygotowując grilla. 

KacperTo jest taka nowa ewangelizacja. Ludzie wierzący i niewierzący przychodzą, siadają, jedzą wspólnie, oglądają film jakby byli w domowym kinie, poznają się. Patrzą na Kościół z innej perspektywy i myślą sobie – dawno nie byłem u spowiedzi albo dawno nie byłem w kościele na Eucharystii. Pójdę w niedzielę! Takie świeckie inicjatywy są zapalnikiem dla drugiego człowieka.  

I może sobie pomyślą, że w tym Kościele nie jest tak źle, jak myślałem. 

Jeremiasz: Czworo z nas przygotowało kilka tańców, żeby się trochę poruszać i też trochę rozgrzać. 

Kacper: I to pokazało radość! Młodzi tańczyli ze starszymi, starsi z młodymi. Po prostu wszyscy razem.  

kino duszpasterstwo

Fot. Facebook/RadekRakowski

A co dalej? Co będzie się u was działo w najbliższym czasie? 

Ksiądz Radek: w najbliższym czasie chcemy uruchomić kolegium żeńskie. Kawałek dalej od domu chłopaków jest dom, który w czasie wakacji będziemy remontować i urządzać, żeby były dobre warunki i żeby wszyscy się w tym domu dobre czuli. I to jest naprawdę wielka sprawa.  

Jedziemy też do Gruzji na wakacje ze studentami. Wakacje to też nie jest tylko pielgrzymka, ale jedziemy na plażę, codziennie mamy mszę św., modlimy się ze sobą i cieszymy się sobą,  rozmawiamy ze sobą o wierze. Bo wiara nie tylko objawia w kulcie, ale w miłości wzajemnej.  

Po prostu żyjemy, tworząc dom. Po prostu dom. I z tego pewnie wynika ta nasza radość. 

młodzi duszpasterstwo

Fot. Facebook/RadekRakowski

Ksiądz Radek Rakowski: chciałbym, żeby młodym wyrosły tutaj korzenie i skrzydła 
3.6 (60%) 2 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze