Fot. episkopat.pl

Loty w kosmos? Maksymilian Kolbe dawno je przewidział 

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Wiele osób wie, że Maksymilian Kolbe dobrowolnie oddał życie za współwięźnia z Auschwitz. Jednak nie wszyscy domyślają się, że był też dobrym organizatorem oraz zdolnym wynalazcą. Duchowny stworzył m.in. projekt statku kosmicznego, ale to nie wszystko! Czym jeszcze nas zaskoczył?

Młody wynalazca

Maksymilian Kolbe już w gimnazjum zadziwiał kolegów innowacyjnymi pomysłami. W tym czasie sporządził projekt aparatu zapisującego mowę i głosy natury oraz telegrafu piszącego, który stanowi pierwowzór dzisiejszego faksu. Na przeszkodzie w dalszym konstruowaniu urządzeń stanęły choroby oraz późniejsza praca wydawnicza.

„Etereoplan” – lecimy w kosmos

Jako kleryk studiował we Włoszech. Tam rozwijał swoją wiedzę m.in. z zakresu astronomii i fizyki. W 1918 roku zaprezentował projekt budowy statku kosmicznego – „Etereoplanu”, którym ludzie mieli dotrzeć na księżyc, inne planety oraz daleko położone gwiazdy. Wynalazek miał poruszać się nie za pomocą koła czy śmigła, ale na zasadzie odrzutu. Maksymilian chciał też maszynę wyposażyć m.in. w „klimatyzację”. Przyszły franciszkanin swoje spostrzeżenia przedstawił redakcji włoskiego czasopisma „Scienza per Tutti”. Dziennikarze zainteresowali się jego pomysłem. Warto zwrócić uwagę, że prawa fizyczne, które kleryk chciał wykorzystać w „Etereoplanie” nie były jeszcze wtedy całkowicie odkryte.

Azja pokochała Niepokalaną

Maksymilian w Rzymie uzyskał doktorat z filozofii, a potem z teologii. Rok przed przyjęciem święceń kapłańskich założył stowarzyszenie Rycerstwo Niepokalanej. Po powrocie do Polski zaangażował się w jego rozwój m.in. szybko wydał pierwszy numer czasopisma „Rycerz Niepokalanej”. Kilka lat później w Teresinie pod Warszawą założył klasztor – wydawnictwo Niepokalanów. Wyjechał również do Azji, by tam też zbudować kościół oraz wydawać pisma. Mimo, że nie znał tamtejszego języka, to japoński „Rycerz” osiągnął nakład 50 tys. egzemplarzy. Gdy znalazł się z powrotem w kraju, to periodyk wydawany był w 750 tys. egz., osiągnąwszy nawet jednorazowo nakład 1 mln. Rycerstwo Niepokalanej rozszerzało się na całym świecie.

Fot. archiwum.rycerzniepokalanej.pl

Nie tylko wydawnictwo

Duchowny chętnie korzystał ze zdobyczy techniki, gdyż wiedział, że dzięki nim więcej osób dowie się o Niepokalanej. W 1936 r. pojechał na pierwszy pokaz telewizji do Berlina, a dwa lata później w Niepokalanowie założył radiostację. Był też redaktorem katolickiego pisma okresu międzywojennego „Mały Dziennik”, a także zainicjował powstanie zakonnej straży pożarnej.

Wojna zmieniła plany

W dalszym rozwoju działalności o. Maksymiliana przeszkodziła wojna. Klasztor stał się schronieniem dla uciekinierów i rannych, a franciszkanin wraz ze współbraćmi został wywieziony do obozu koncentracyjnego w Amtlitz, a potem w Ostrzeszowie. Wypuszczono go w uroczystość Niepokalanego Poczęcia. Wtedy po raz kolejny zajął się pomocą poszkodowanym podczas wojny. Jego odważna działalność niepokoiła Niemców, więc ponownie został aresztowany i przewieziony na Pawiak, a potem do Auschwitz. Pod koniec lipca 1941 r. z obozu uciekł jeden z więźniów. W odwecie okupanci skazali dziesięć osób na śmierć głodową. Jednym z nich był Franciszek Gajowniczek, który rozpaczał, że zostawi żonę i dzieci. Wtedy franciszkanin zgłosił się za niego na śmierć głodową.

Męczennik miłości

Maksymilian Kolbe po dwóch tygodniach męki wciąż żył. Duchowny zmarł 14 sierpnia 1941 r. – został uśmiercony zastrzykiem z fenolu. Papież Jan Paweł II kanonizował go 10 października 1982 r. Ogłosił franciszkanina też męczennikiem miłości, bo jak pisał św. Jan „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”.

Maksymilian dzięki „Etereoplanowi” chciał, by ludzie byli bliżej nieba. Jednak on dostał się tam bez pomocy statku kosmicznego. Miłość wystarczyła.

 

 

 

Loty w kosmos? Maksymilian Kolbe dawno je przewidział 
6 (100%) 4 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze