Fot. Zofia Kędziora

Malarstwo od serca

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

W pracowni w Rogalinku znaleźć można wiele ikon, lecz największą uwagę przyciągają te napisane przez Sylwię. Rekordy popularności biją takie prace jak „Święta Gertruda z kotami” czy „Święty Franek” przedstawiony ze słoniem, żyrafą i rybami.  

Przy ulicy Kościelnej w Rogalinku mieści się budynek, przed którym widnieje napis „Pracownia Artystyczna Pod Patronatem Przyjaciół Dębów Rogalińskich”. Z pozoru niewiele wskazuje na to, że w środku od jakiegoś czasu powstają niezwykłe dzieła sztuki autorstwa Sylwii Taciak. – Najpierw nauczyłam się rysować na kartkach i przepisywać wiersze. Potem przeszłam tutaj, do pracowni, i nauczyłam się malować na desce – opowiada o sobie Sylwia, 38-letnia członkini rogalińskiej pracowni, która urodziła się z zespołem Downa. Od blisko 10 lat tworzy niezwykłe ikony ale także oryginalne wizerunki miast, takich jak Paryż, Nowy Jork, Kraków, Poznań czy sam Rogalin. 

Fot. Zofia Kędziora

– Sylwia przychodziła do pani Lucyny Smok jeszcze jako osoba niepełnoletnia. Uczestniczyła wtedy w pracach kółka plastycznego. Pani Lucyna dała jej na początku książeczkę z wierszykami, w której były też ilustracje. Sylwia je po prostu przepisywała, a obrazki przerysowywała – dodaje pani Aleksandra Michalska, kulturoznawczyni, specjalistka ikonopisarstwa i menedżerka Sylwii Taciak. Jak się natychmiast okazało, to był dopiero początek. Sylwia chciała robić coś więcej, dlatego pani Lucyna dawała jej kolejne zadania, które Sylwia z dokładnością wykonywała. To jednak dalej nie wystarczyło. W pracowni pojawiły się panie, które przepisywały ikony. To najbardziej zainteresowało Sylwię, która zaczęła je przepisywać niezwykle oryginalnie. – Sylwia, bez znajomości innych mistrzów malarstwa, zaczęła interpretować te ikony, a także pejzaże miejskie na swój sposób. Zaczęła sama dobierać kolory, z niesamowitym wyczuciem i intuicją – dodaje kulturoznawczyni. 

Fot. Zofia Kędziora

– My z Sylwią znałyśmy się w zasadzie od początku, spotykałyśmy się na zabawach i razem tańczyłyśmy – mówi pani Lucyna Smok. – Gdy prowadziłam tutaj świetlicę socjoterapeutyczną, nauczyciele wpadli na pomysł, by otworzyć tutaj także kółko malarskie. I Sylwia była tutaj ze mną. Można powiedzieć, że była moją prawą ręką. Pilnowała dzieci, podawała herbatę, smarowała bułki czy nawet grała na organkach – dodaje. W międzyczasie świetlica przeszła w inne ręce, jednak dolna część budynku została do dyspozycji pani Lucyny. Sylwia od razu powiedziała, że chce zostać na dole, razem z panią Smok. – Powiedziałam wtedy Sylwii, że jeśli chce tu być, musi malować –  wspomina opiekunka artystyczna Sylwii. 

– Moje odkrywanie Sylwii zdarzyło się jednak trochę później. Pojechałam na wystawę tzw. sztuki naiwnej na Śląsk i dopiero wtedy powiedziałam sobie: „to jest to!”. Potem pokazałam Sylwii Nikifora. Sylwia zaczęła przepisywać ikony i malować akrylami, czyli dość nietypowo jak na tę technikę – komentuje pani Lucyna. – Odchodzi się o takiego nazewnictwa, bardziej mówi się Outsider Art – wtrąca pani Aleksandria Michalska. – Ja zawszę mówię, że to jest malarstwo od serca – podsumowuje pani Lucyna. 

Fot. Zofia Kędziora

Sylwia Taciak ma obecnie na koncie kilka wystaw, m. in. stałą ekspozycję w rogalinkowskiej pracowni, ale także czasowe wystawy w Mosińskim Ośrodku Kultury, w Galerii Tak w Poznaniu, podczas Nocy Muzeów w Muzeum Etnograficznym w Poznaniu, w Galerii przy Muzeum Arkadego Fiedlera w Puszczykowie czy w Stęszewskim Ośrodku Kultury. Została ponadto stypendystką w dziedzinie kultury wyróżnioną przez Urząd Marszałkowski w Poznaniu w 2015 r. Artystka ma w planach kolejne wystawy. Tymczasem teraz ma do wykonania kolejne ikony, ponieważ kolejka zamawiających wciąż się wydłuża. 

Stronę Sylwii Taciak obserwować można na bieżąco na Facebooku.

Zobacz także
Wasze komentarze