By Adrian Grycuk (photo) – Praca własna, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=33263096

Matka Boża Łaskawa „Strażniczka Polski” w dobie koronawirusa

7 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Od pewnego czasu przymierzałem się do artykułu na temat Matki Bożej Łaskawej w kontekście setnej rocznicy Cudu nad Wisłą, którą obchodzimy w tym roku. Nie przypuszczałem, że będę pisać artykuł w kontekście szerzącej się „zarazy” koronawirusa. Jak się okazuje, również ten kontekst jest właściwy w historii kultu Matki Bożej Łaskawej w Rzeczypospolitej.

„ I ukazał się wielki znak na niebie…”. Sto lat od zjawienia się Maryi…

            Zacznijmy jednak naszą historię od Cudu nad Wisłą i bolszewików.  Mianem Cudu nad Wisłą określa się spektakularne zwycięstwo polskiej armii nad wojskami radzieckimi w sierpniu 1920 roku. Sytuacja rzeczywiście była dramatyczna. 29 lipca padły Łomża i Białystok, gdzie już dzień później zaczął działać Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski, którego celem było stworzenie zrębów przyszłej republiki radzieckiej w Polsce. 12 sierpnia został zdobyty Wyszków. Droga do stolicy została otwarta.  Ludność Warszawy była przerażona, korpus dyplomatyczny i misje alianckie szykowały się do opuszczenia miasta. Pozostał jedynie nuncjusz apostolski ks. prał. Achille Ratti, późniejszy papież Pius XI.  Bitwę o Warszawę rozpoczął bój o Radzymin (oddalony o około 30 kilometrów od centrum Warszawy) w piątek 13 sierpnia. Sowieci wybrali najkrótszą drogę do stolicy przez Ossów, Ząbki, by wtargnąć do warszawskiej Pragi. Ludność Warszawy i całej Polski była świadoma grozy sytuacji. Mężczyźni i chłopcy zostali powołani pod broń, pozostali trwali tłumnie na modlitwie. Polscy biskupi wraz z metropolitą warszawskim, kardynałem Aleksandrem Kakowskim wezwali do żarliwej modlitwy do Boga i Matki Najświętszej o ratunek. Masowe modlitwy odbywały się nie tylko w Warszawie, ale i w wielu miastach w Polsce, zwłaszcza na Jasnej Górze. Od 6 sierpnia w stolicy odmawiane były nowenny błagalno-pokutne do Matki Bożej Łaskawej noszącej miano Strażniczki Polski i Patronki Warszawy oraz do pozostałych świętych patronów Warszawy i Polski.  13 sierpnia pod kolumną Zygmunta zbudowano ołtarz polowy, na którym publicznie adorowano relikwie błogosławionych Andrzeja Boboli i Władysława z Gielniowa i śpiewano błagalne suplikacje.  Od Starówki, gdzie znajdował się kościół Matki Bożej Łaskawej – Patronki Warszawy, aż do kościoła Świętego Krzyża tłum trwał na modlitwie, dzień i noc wzywając pomocy swojej Patronki. Przed wystawioną na Krakowskim Przedmieściu figurą  Matki Bożej Łaskawej czuwano i modlono się bez przerwy. I zdarzył się cud… I to dwukrotnie.

>>> Mistyczka, która przepowiedziała cud nad Wisłą

fot. unsplash

            W dniach 14 i 15 sierpnia, to jest w wigilię Uroczystości Wniebowzięcia NMP i w samo święto, miały miejsce dwa niesamowite zdarzenia. W czasie bitwy pod Ossowem ks. Ignacy Skorupka w komży i z fioletową stułą porwany wewnętrznym nakazem porwał przestraszonych młodych żołnierzy do walki. W swoich wspomnieniach z Bitwy Warszawskiej kardynał Kakowski pisał, że „bolszewicy wzięci do niewoli opowiadali, że widzieli księdza w komży i z krzyżem w ręku , a nad nim… Matkę Boską!”. Podobne zdarzenie miało miejsce pod Wólką Radzymińską. O pierwszej w nocy z 14 na 15 sierpnia doświadczony żołnierz podporucznik Stefan Pogonowski wbrew otrzymanym rozkazom uderzył z nieznanych powodów ze swoim niewielkim batalionem na śpiących i niespodziewających się niczego żołnierzy bolszewickiej 27. Dywizji, wywołując wśród nich nieopisany popłoch i powodując ich paniczną ucieczkę z pola walki. Bolszewiccy jeńcy wzięci do niewoli opowiadali, że podczas ataku Pogonowskiego widzieli wysoko nad jego batalionem wyglądającą groźnie postać Bogarodzicy. Według ich zeznań była to ogromna promieniująca intensywnym światłem kobieca postać ze świetlistą aureolą wokół Jej głowy, trzymająca w dłoni jakby tarczę, od której odbijały się wystrzeliwane przez sowieckich sołdatów pociski, powracając do ich pozycji. Jej szeroki granatowy płaszcz unosił się i falował na wietrze, zasłaniając łuny widoczne nad stolicą. Podobne świadectwa od przerażonych uciekających bolszewików usłyszeli też polscy  mieszkańcy pobliskich wsi, gdzie ci szukali schronienia choćby (sic!) w psiej budzie, otwarcie oświadczając, że uciekają przed „Carycą – Matier’ Bożju”.  Siła polskiego oręża, geniusz Piłsudskiego i innych dowódców, a zwłaszcza pomoc z nieba sprawiły, że „czerwona zaraza” – jak wówczas mówiono – została odepchnięta od granic Polski i Europy na kilkadziesiąt lat. Przyznajmy jednak, że nie dla wszystkich taka interpretacja zdarzeń była do przyjęcia. Zarówno  „liberalne” (delikatnie rzecz ujmując!) władze Polski sanacyjnej, jak i powojenne w czasach PRL-u odrzucały powyżej podane fakty jako „religijny zabobon”. Wielką rolę w ujawnianiu tych cudownych zdarzeń odegrał nieżyjący już ks. dr Józef Bartnik, jezuita posługujący przez 30 lat w warszawskim sanktuarium Matki Bożej Łaskawej, zbierając przez lata liczne świadectwa i materiały źródłowe dotyczące  dwukrotnych objawień Maryi bolszewikom oraz studiując historię maryjnego kultu w wizerunku Matki Bożej Łaskawej w poprzednich stuleciach.

>>> Cud na Nowolipkach. Na wieży kościoła ukazała się Matka Boża

Strażniczka Polski ze strzałami chroniąca przed „czarną zarazą”

            Maryja w obrazie Matki Bożej Łaskawej otrzymała tytuł „Strażniczki Polski i Patronki Warszawy” zanim jeszcze król Kazimierz w katedrze lwowskiej przed innym wizerunkiem Matki Bożej Łaskawej oddał naród polski pod panowanie Maryi, ogłaszając Ją „Królową Korony Polskiej”.  Warszawski obraz Matki Bożej Łaskawej Strażniczki Polski ma swój pierwowzór w wizerunku Madonny z Faenzy we Włoszech (Mater Gratiarum). Maryja przedstawiona jest tam jako Tarcza (Palladium) przed zarazą, dzierżąc w swoich dłoniach połamane strzały „bożego gniewu”, strzały wszelkich nieszczęść, zła i zaraz.  Wyłania się ze złotych obłoków, ubrana jest w szeroki ciemnogranatowy płaszcz, przepasana jest piękną szarfą. Zdaje się, że swoim rozpostartym zwiewnym płaszczem ochrania swoje dzieci.

            Przybyłego do Warszawy ks. Hiacynta Orsellego  zafascynował kult jasnogórskiej ikony. Dlatego też zapragnął, aby również północna część Polski miała swój cudowny wizerunek Matki Bożej w Warszawie. Stolica stałaby się w ten sposób „drugą Częstochową”, Częstochową ziem północnych Polski. W marcu 1651 roku w obecności nuncjusza papieskiego ufundowany przez włoskiego pijara nowy obraz Matki Bożej Łaskawej kruszącej strzały zostaje publicznie wystawiony i zaprezentowany ludowi stolicy, otrzymując od papieża przywilej odpustu i swoje święto wyznaczone na drugą niedzielę maja. Kilka miesięcy później na wschodnich granicach Królestwa Polskiego pojawia się „czarna zaraza”, przyniesiona przez Kozaków epidemia cholery, dziesiątkująca ludność Mazowsza, zbliżając się do Warszawy. Samorządowe władze Warszawy  (magistrat, warszawscy rajcowie) nie chcąc czekać biernie na rozwój wydarzeń, zmobilizowane przez ks. Orsellego oficjalnie powierzają stolicę Matce Bożej Łaskawej „Poskromicielce zarazy”, błagając o uśmierzenie „morowego powietrza”. W błagalnej procesji ku czci Madonny Łaskawej wzdłuż murów i bram miasta przy śpiewie suplikacji i biciu dzwonów uczestniczy  cała ludność Warszawy z rajcami na czele. Od chwili procesji nie odnotowano żadnego zgonu z powodu epidemii w okolicach i na przedmieściach Warszawy. Zaraza po prostu wygasła. W efekcie tych zdarzeń (1652) staromiejski ratusz oficjalnie podczas zorganizowanych uroczystości ogłosił Matkę Bożą Łaskawą Patronką Warszawy i Strażniczką Polski (Custos Poloniae), fundując Jej królewską koronę. Rok później (1653) epidemia cholery zaczęła pustoszyć ludność Litwy, zbliżając się do Wilna. W obliczu tego nieszczęścia wileński biskup Tyszkiewicz ufundował replikę warszawskiego obrazu Madonny Łaskawej. Już 14 kwietnia tego roku odprawiano nabożeństwa błagalne przed nowym obrazem, wypraszając uwolnienie miasta od śmiercionośnej epidemii. Podobny zryw modlitewny powtórzył się ponownie w Warszawie w czasie zagrożenia epidemią w 1705 roku, kiedy to czterech kapłanów – jak podają źródła historyczne – obnosiło po mieście figurę Matki Łaskawej, a następnie w Krakowie (1708), gdy na wniosek radcy krakowskiego miejscowy biskup zlecił niezwłoczne namalowanie na Kościele Mariackim warszawskiego wizerunku Matki Łaskawej (Mater Gratiarum Varsaviensis) na tle panoramy Krakowa.  I tym razem zaraza natychmiast zniknęła.  Matka Łaskawa z połamanymi strzałami nosząca tytuł „Strażniczki Polski” została obrana Patronką nie tylko Warszawy, ale i Wilna, i Krakowa.

fot. pixabay

Epilog

            Wierzę, że w dobie koronawirusa i w setną rocznicę Cudu nad Wisłą warto ożywić nie tylko w Warszawie, ale w całym narodzie polskim nabożeństwo ku czci Matki Bożej Łaskawej „Strażniczki Polski”. Jestem pewien, że możemy w pełni na nowo (jak wiele poprzednich pokoleń!) Jej zaufać, licząc, że i dziś może połamać strzały (jak kiedyś „czarnej” i „czerwonej” zarazy!) różnych przejawów współczesnych zagrożeń, zarówno tych ideologicznych, jak i biologicznych („wirusowych”, chorobowych). I muszę przyznać ze wstydem, że historię kultu Matki Bożej Łaskawej poznałem dopiero 3 lata temu, nigdy wcześniej nie słysząc o Jej zjawieniach, jak i cudownych uwolnieniach od zarazy, takiej czy owakiej. I dobrze, że właśnie powstaje przy wjeździe do Warszawy (trasa S8) z Białegostoku 8-metrowa figura Matki Bożej Łaskawej. Jednakże istnieje dziś potrzeba ogólnonarodowego ożywienia czci Matki z połamanymi strzałami i świadomości Jej opieki nad Polską również w tym Jej wyjątkowym wizerunku. 

Zobacz także
Wasze komentarze