ZDJĘCIE: ZASTĘPCA PREZYDENTA MIASTA GDAŃSKA PIOTR KOWALCZUK Z MATKĄ STEFANA W., FOT. TWITTER/ MACIEJ KOROLCZUK

Matka Stefana W.: przepraszam za syna i proszę o wybaczenie

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

„Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas, a ja nadal jestem matką. To najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić” – podkreślała w wywiadzie dla „Dużego Formatu” Jolanta, matka Stefana W., który zabił prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. „Tak bardzo bym chciała prosić żonę, dzieci, rodziców oraz brata pana prezydenta o wybaczenie, ale wiem, że proszę o dużo” – dodała.

Matka Stefana W. opowiadała między innymi, w jaki sposób dowiedziała się o tym, co zrobił jej syn. „Jeden z moich synów do mnie zadzwonił: ‚Mamo, Stefan dźgnął nożem prezydenta Adamowicza i teraz go reanimują'” – mówiła Jolanta. „A syn dowiedział się od kolegi, który oglądał relację z Orkiestry i zatelefonował, by mu powiedzieć. Włączyłam telewizor, już wszyscy o tym mówili, prezydent był właśnie przewożony do szpitala” – mówiła. „Zaczęłam płakać, mąż również, mówiliśmy do siebie: ‚To niemożliwe”. 

Zdjęcie: Stefan W. zatrzymany przez policję, fot. Adam Warżawa, PAP


Matka Stefana W. przyznała, że znała tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska. „Pracuję w placówce oświatowej, pan prezydent był u nas kiedyś na rocznicy. Ciepły, dobry człowiek. Nieraz widywałam go na ulicy, w centrum miasta, pewnie szedł do pracy. Mówiliśmy sobie ‚dzień dobry’. Gdy pan prezydent był operowany, cały czas myślałam, że z tego wyjdzie” – przyznawała. Stefan W. był już wcześniej karany. W maju 2014 roku usłyszał wyrok pięciu i pół roku więzienia za cztery napady na banki. Wyszedł pod koniec ubiegłego roku. Jego matka jeszcze 30 listopada – przed wyjściem syna z więzienia – miała poinformować policjantów, że jej syn ma agresywne zamiary i zapowiada, iż zrobi coś spektakularnego, by wszyscy się dowiedzieli o krzywdzie, jaka jego zdaniem go spotkała. Za swoją sytuację miał obwiniać polityków. Na pytanie, czego oczekiwała od policji, gdy ostrzegała przed synem, pani Jolanta podkreśliła, że według niej „nie powinien wychodzić z więzienia albo ktoś powinien go obserwować”. 

Jako matka wciąż go kocham. I rozpaczam
W wywiadzie padło pytanie, jak teraz myśli o swoim synu. „To jest najtrudniejsze. Jako matka wciąż go kocham. Tylko rozpaczam, że zrobił coś strasznego. Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas… A ja nadal jestem matką” – mówiła pani Jolanta. Dodała, że „to najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić. Urodziłam syna, który zabił człowieka, i muszę z tym żyć. Ale nigdy się go nie wyrzeknę. Będę z tym cierpieniem już do końca życia, choć syna straciłam na zawsze. Na wolności najpewniej już go nie zobaczę”.

Zdjęcie: metropolita gdański abp. Sławoj Leszek Głódź w czasie uroczystości pogrzebowych, fot. Adam Warżawa, PAP


Wczoraj dowiedzieliśmy się, że papież Franciszek prześle pani Jolancie różaniec. Ma to być dla niej zapewnienie o Jego modlitwie i wsparcie w tych trudnych chwilach. Do wiceprezydenta Gdańska, który spotkał się z matką Stefana W. zadzwonił papieski jałmużnik – kard. Krajewski.

Zobacz także
Wasze komentarze