Katowice. Uczestnicy publicznego czytania Konwencji Antyprzemocowej

Katowice. Uczestnicy publicznego czytania Konwencji Antyprzemocowej. fot. PAP/Andrzej Grygiel

Michał Jóźwiak: „Genderowy koń trojański”? [KOMENTARZ]

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski nazwał Konwencję Stambulską „lewicowym, genderowym koniem trojańskim”, którego pochopnie wprowadziliśmy do naszego systemu prawnego. Dlaczego debata nad treścią dokumentu nabiera rozpędu teraz, pięć lat po jego ratyfikacji przez Polskę?

Od kilku dni temat Konwencji Stambulskiej jest mocno obecny w polskich mediach. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro skierował w poniedziałek do resortu rodziny wniosek o podjęcie prac nad jej wypowiedzeniem. Dokument mówi o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, ale środowiska konserwatywne przekonują, że w tle czai się intencja przeforsowania tzw. ideologii gender.

Gender w Konwencji Stambulskiej

Trzeba przyznać, że konwencja mówi wprost o płci społeczno-kulturowej i definiuje ją jako „społecznie skonstruowane role, zachowania, działania i atrybuty, które dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla kobiet lub mężczyzn”. Wątpliwości zwolenników tradycyjnych wzorców i wartości może budzić także zapis, że „Strony podejmą działania niezbędne do promowania zmian wzorców społecznych i kulturowych dotyczących zachowania kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn”.

>>> Michał Jóźwiak: gender i LGBT, czyli wymyślanie świata na nowo? [KOMENTARZ]

Co prawda w trakcie procedowania konwencji Polska zgłosiła zastrzeżenia, ale nie do kwestii związanych z tożsamością płciową. Zastrzeżenia dotyczyły wówczas artykułu 21, gwarantującego udzielenie pomocy przez państwo w składaniu indywidualnych lub zbiorowych skarg przez ofiary przemocy. Jesienią 2015 r. rząd jednak się zmienił i stosunek do kwestii Konwencji Stambulskiej również, jak widać dzisiaj, uległ zmianie.

Zbigniew Ziobro na konferencji prasowej nt. wniosku o wypowiedzenie Konwencji Stambulskiej. fot. PAP/Wojciech Olkunik

Obecnie przedstawiciele polskich władz przekonują, że pod płaszczykiem zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet próbuje się przemycić postulaty zrównania (a nie równouprawnienia) płci. Stoi to w sprzeczności z tradycyjnym pojmowaniem roli mężczyzny i kobiety w społeczeństwie.

Konstytucja ważniejsza niż Konwencja

Głosy przestrzegające przed marginalizowaniem czy wręcz nieuznawaniem płci biologicznej trzeba oczywiście uznać za słuszne. Ideologię gender papież Franciszek wprost nazywa „jednym z głównych przejawów zła we współczesnym świecie”. Nie można więc tego faktu bagatelizować, ale wydaje się, że Konwencja Stambulska nie narzuca państwom, które ją ratyfikowały nowej wizji świata. Ponadto, jak zauważa Michał Królikowski na łamach „Więzi”, podpisując tę umowę, polskie władze złożyły m.in. deklarację, że nasz kraj „będzie stosować Konwencję zgodnie z zasadami i przepisami Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej”. Żadne rozwiązania niezgodne z polską Konstytucją nie mogą więc zostać wprowadzone tylnymi drzwiami.

>>> Ordo Iuris: Konwencja stambulska została błędnie przetłumaczona

O tym czy i ewentualnie dlaczego tzw. ideologia gender jest zagrożeniem pisałem już wcześniej. Zostawiając jednak na boku całą kwestię aksjologiczną warto przyjrzeć się sprawie na chłodno. Tak, jak przyjęcie Konwencji Stambulskiej nie spowodowało społecznej rewolucji w kwestii rozumienia tożsamości płciowej, tak jej wypowiedzenie nie spowoduje, że nagle tradycyjne wartości staną się silniejsze. Możemy co najwyżej pozostawić nieprzyjemny dyplomatyczny smrodek na arenie międzynarodowej, a wybór  konkretnych postaw i wartości i tak należy do ludzi.

Zobacz także
Wasze komentarze