Watykan, plac św. Piotra

fot. Unsplash

Michał Jóźwiak: Viganò na papieża? [KOMENTARZ]

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Arcybiskup Carlo Maria Viganò opublikował kolejny list. Tym razem nie wzywa papieża Franciszka do abdykacji. Ostrzega jednak, że pandemia koronawirusa stała się alibi do zniszczenia chrześcijaństwa i wolności religijnej.

Polemika wewnątrz Kościoła jest bardzo potrzebna. Pomaga wydobyć na światło dzienne różne poglądy i sposoby myślenia. Ma ona jednak swoje granice, a te już dawno przekroczył abp Carlo Maria Viganò. List z 7 maja, którego autorem jest właśnie przede wszystkim były nuncjusz apostolski w USA, ubolewa nad wydanymi nakazami przebywania w domu w celu spowolnienia rozprzestrzeniania się pandemii koronawirusa. Tekst sugeruje, że są to wymyślone mechanizmy społecznej kontroli, które podkopują wolność religijną. Patrząc na wcześniejsze działania hierarchy nie da się oprzeć wrażeniu, że to kolejny element budowania czegoś więcej niż opozycji wobec papieża Franciszka. To już budowanie alternatywnego Kościoła.

>>> Kard. Ouellet odpowiada na zarzuty abp. Viganò: to potworne oskarżenie

Nowa narracja

Nie widzę niczego złego w różnicy zdań wśród duchownych. Nie muszą przecież zawsze podzielać swoich poglądów. Różnice, a nawet spór, mogą być bardzo twórcze. Tylko, że spory trzeba prowadzić fair, a ukrywający się przed światem abp. Vigano dopuszcza się nieczystych zagrań. Bo trudno nazwać inaczej pełne sprzeczności „świadectwa” pomawiające Ojca Świętego i nawoływanie do jego abdykacji. Tym razem były nuncjusz w USA nie zdecydował się wyprowadzić bezpośredniego i silnego ciosu, a raczej wprowadzić bokiem inną narrację wobec nadzwyczajnej sytuacji, jaką jest pandemia koronawirusa. Inną niż ta, którą proponuje papież i… zdrowy rozsądek. 

Franciszek ze smutkiem, ale i z pokorą przyjął, że epidemia wymusza także na Kościele przyjęcie obostrzeń, które spowodowały zamknięcie kościołów w wielu krajach na całym świecie. Całe Triduum Paschalne w Watykanie odbywało się bez udziału wiernych. Wielu biskupów z całego świata ze względów sanitarnych musiało podjąć identyczną decyzję. Po raz pierwszy w historii księża zachęcali wiernych, aby ci nie przychodzili do kościołów, lecz by zostali w swoich domach. Abp Viganò widzi jednak w tym chytry plan i w liście otwartym pisze:

„Mamy powody sądzić, na podstawie oficjalnych danych dotyczących epidemii związanych z liczbą zgonów, że istnieją mocarstwa zainteresowane wywołaniem paniki wśród światowej populacji. Ich celem jest trwałe nałożenie niedopuszczalnych form ograniczeń wolności, kontrolowania ludzi i śledzenia ich ruchów. Nałożenie tych środków jest niepokojącym wstępem do realizacji planu, jakim jest stworzenie rządu światowego, który byłby poza wszelką kontrolą”.

>>> Tornielli o sprzecznościach w świadectwie abp. Viganò

Plan zniszczenia chrześcijaństwa?

Hierarcha podkreśla ponadto, że zdrowie publiczne staje się dzisiaj alibi do naruszenia praw milionów ludzi na całym świecie. Dostrzega w pandemii plan na zniszczenie chrześcijaństwa i ograniczenie działalności ludzi wyłącznie do przestrzeni wirtualnej.

„Walczymy z niewidzialnym wrogiem, który dąży do podziału obywateli. Oddzielenia dzieci od rodziców, wnuków od dziadków, wiernych od pasterzy, uczniów od nauczycieli i klientów od sprzedawców. Nie pozwólmy, aby stulecia chrześcijańskiej cywilizacji zostały wymazane pod pretekstem koronawirusa” – czytamy w liście.

>>> Kard. Robert Sarah: teologia zamienia się w politykę

fot. YouTube

Kardynał Sarah wycofuje swój podpis

Jednym z sygnatariuszy listu miał być kard. Robert Sarah, prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Poprosił jednak za pośrednictwem konta w mediach społecznościowych, aby jego nazwisko zostało usunięte, co zresztą spotkało się ze sporym rozczarowaniem ze strony abp. Viganò.

– Ze zdziwieniem i głębokim żalem dowiedziałem się, że jego eminencja wykorzystał swoje konto na Twitterze, nie informując mnie o tym, aby składać oświadczenia, które wyrządzają poważną szkodę prawdzie i mojej osobie – oznajmij były nuncjusz w USA. – Kardynał prefekt, członek kurii rzymskiej musi przestrzegać pewnych ograniczeń w sprawach politycznych. Nie powinien podpisywać petycji w takich obszarach – oznajmił z kolei kard. Sarah, widząc zapewne drugie dno w działaniach arcybiskupa.

Ten list to nie bezpośredni atak na papieża, ale kolejne wotum nieufności wobec niego. Viganò sugeruje, że Franciszek zdezerterował i pozwala politykom, w ramach światowego spisku, niszczyć Kościół i wyziębiać w ludziach wiarę. Odczytuję list abp. Viganò jako kolejny asumpt do stania się samozwańczym papieżem alternatywnego Kościoła (któremu nie brak oczywiście zwolenników). Tego, który nie akceptuje wyboru Franciszka i nie uznaje jego pontyfikatu.

>>> Abp Lenga otrzymał zakaz publicznego sprawowania liturgii i głoszenia kazań

Pod listem podpisał się m.in. abp Jan Paweł Lenga, który w liturgii nie wymienia imienia papieża i publicznie twierdzi, że uważa obecnego biskupa Rzymu za uzurpatora i heretyka.

Zobacz także
Wasze komentarze