fot. PAP/EPPA/ANGELO CARCONI
Michał Kłosowski: studniówka papieża [KOMENTARZ]
Za nami pierwsze sto dni pontyfikatu nowego papieża. Ta swoista „studniówka” Leona XIV odsłoniła więcej tonu, w jakim będzie on chciał sprawować posługę niż agendy; więcej gestu niż reform, które zamierza wprowadzić nowy papież. Ale czy wciąż można nazywać go „nowym”? Świat bowiem chyba odetchnął z ulgą i docenił spokój oraz przewidywalność kard. Roberta Prevosta. To chyba najlepsze podsumowanie tych dni – uspokojenie, które było tak potrzebne. Choć może to cisza przed jesienną burzą?
Ten pontyfikat nie zaczął się bowiem od wielkich deklaracji, lecz od spokojnej naturalizacji w nowej roli, od wejścia w papiestwo jakby zapowiedzianego, odczytanego ze słynnej już kartki na balkonie Bazyliki św. Piotra. Leon XIV pokazał przez te 100 dni, że woli słuchać niż mówić; zamiast wybuchowych gestów preferuje rozmowy z kardynałami i przełożonymi watykańskich urzędów; zamiast social mediów i wiralowych zachowań proponuje jak najbardziej konkretnie realne spotkanie z duchownymi i wiernymi, czy to w Watykanie, czy w Castel Gandolfo. I trudno nie odnieść wrażenia, że świat tego po prostu potrzebował.

W tej papieskiej„studniówce” bowiem klasyczna powściągliwość spotkała się z międzynarodową finezją. Leon XIV, syn św. Augustyna i Ameryki, nie frunie selfie-dronem po placu Świętego Piotra. Mówi za to biegle po angielsku, włosku i hiszpańsku, a jego wezwania wygłaszane z okna papieskiego Pałacu Apostolskiego wywołują aplauz tłumu. Ma w sobie coś z amerykańskiego przedsiębiorcy, który cierpliwie buduje, kolejnymi działaniami i krokami zapewniając stabilność firmie. Czyżby był to jego chicagowski zew?
Ale nie dajmy się nabrać. Choć skrupulatny, styl ten niesie za sobą konkret. Nie jest to bowiem zerwanie z poprzednim pontyfikatem, a konsekwentne jego przeciąganie. W ciągu tych trzech ostatnich miesięcy bowiem papież zapalił watykańską „lampkę ekologii”, zatwierdził projekt solarnego giganta na północ od Rzymu, by Stolica Apostolska jako pierwsze państwo świata została w pełni neutralna klimatycznie. Dba też o przejrzystość finansów i zachowuje reformy, które Franciszek rozpoczął, próbując je jakoś jednak zracjonalizować i doprowadzić do szczęśliwego końca. Jako Amerykanin z Chicago – mąż rzemiosła, nie show – zaliczył jednak parę „stylowych” momentów: kapelusz White Sox, pizza z Chicago w Watykanie czy językowa gra z wiernymi, zwłaszcza młodymi, którzy poczuli się zaproszeni i zrozumiani, na spotkaniu na Tor Vergata.

W tym zachowawczym tempie jest więc metoda. To wyciszenie po burzach pontyfikatu Franciszka i próba najpierw zrozumienia najpierw niż działania. Nadmiar spontaniczności zastąpił spokój i refleksja. Leon XIV chce służyć, widać to po minionych 100 dniach.
Co dalej po tej studniówkowej inauguracji? We wrześniu zapewne nadejdą nominacje. Już bowiem pojawiają się pytania o to, kto zostanie jego współpracownikami, zwłaszcza w Sekretariacie Stanu; i o to, które i w jaki sposób diecezje obsadzi Leon XIV. Dopiero te decyzje naprawdę powiedzą, jaki będzie styl i kierunek tego pontyfikatu. Póki co, na chłopski rozum: papież-student wszedł na scenę bez fajerwerków, z nutą elegancji i w ciszy. Nie ma tu robienia sobie selfie, jest słuchanie i wiara. Nie ma chaosu, jest coachowanie. I na razie świat kupuje ten papieski spokój.



| Galeria (3 zdjęcia) |
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Leon XIV o św. Franciszce Rzymiance: społeczeństwo potrzebuje kobiet – pasjonatek Ewangelii
Papież zje obiad razem z ubogimi
Nuncjusz apostolski w Kalwarii Zebrzydowskiej: módlmy się o jedność Kościoła w Polsce





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny